Z rozmysłem wpadł w wirtualną sieć

Sylwester Sacharczuk
opublikowano: 06-07-2006, 00:00

Niektórzy pukali się w głowę, że wymyśla coś niepotrzebnego, co nie ma szans powodzenia. Ale Artur Gawryluk się uparł.

Prowadzony przez niego miejski portal jest jednym z najpopularniejszych w kraju.

— Internet to mój konik, od kiedy tylko zaczął być dostępny w Polsce. Od razu mnie zafascynował — opowiada Artur Gawryluk.

Nawet swoją pracę magisterską na marketingu poświęcił wykorzystaniu internetu w polskich firmach. Aby ją napisać, przeprowadził badanie na 1,3 tys. przedsiębiorstw. Ale założona przez niego w 1999 r. Creative Marketing Group (CMG) zaczęła od usług marketingowych.

— Robiliśmy głównie badania i ankiety na zlecenie, często jako podwykonawca ośrodków badawczych. Doradzaliśmy też małym i średnim firmom, organizowaliśmy promocje sprzedaży. Ale wciąż miałem w głowie internet — wspomina Artur Gawryluk.

Myśl prosto z Anglii

Na pomysł założenia portalu miejskiego wpadł w Londynie.

— Będąc tam przez jakiś czas, chciałem dowiedzieć się przez internet, co dzieje się w Białymstoku. ale niewiele znalazłem. Widziałem londyńskie portale zawierające pełno informacji i pomyślałem — czemu by nie zrobić tego u nas? — opowiada właściciel CMG.

Po powrocie do Polski przeprowadził sondę, czy projekt ma szanse powodzenia.

— Nie brakowało takich, którzy pukali się w głowę. Słyszałem, że w Białystoku nie będzie na to odzewu. Ale się uparłem — mówi Artur Gawryluk.

Tłumaczyli, co to internet

Pod koniec 2000 r. zaczął działać. Przez kilka pierwszych miesięcy sam zbierał informacje i wprowadzał je na stronę. W końcu — 3 września 2001 r. — mógł pokazać swoje dziecko: portal Białystok Online.

— Napawał mnie dumną. Powstał z myślą o młodych ludziach. Na początku zajmował się głównie imprezami i lokalami, w których można było spędzić czas. Stanowił podwalinę, z której wszystko wyrosło — opowiada Artur Gawryluk.

Po dwóch miesiącach okazało się, że młodzieżowa formuła jest zbyt wąska. Dołączył więc katalog sklepów i usług, informacje handlowe i promocyjne.

— Niektórym trzeba było tłumaczyć, co to jest sieć. Biznes prowadzą przeważnie osoby w zaawansowanym wieku, a wtedy internet dopiero docierał do firm — wspomina szef CMG.

Pierwszą reklamę sprzedał po dwóch miesiącach. Niebawem katalog sklepów i usług przerodził się w największą na Podlasiu bazę firm. Pojawił się też dział ogłoszeń. Ale przełom, jeśli chodzi o zainteresowanie firm, nastąpił dopiero po około dwóch latach.

— Wtedy nie musieliśmy już tak mocno o nie zabiegać, prowadzić zaawansowanych akcji promocyjnych. Firmy same zaczęły się do nas zgłaszać. Reklama w internecie stała się dla nich czymś naturalnym — mówi Artur Gawryluk.

W marcu 2004 r. portal przekroczył magiczną granicę miliona odsłon miesięcznie, a w styczniu 2006 — 3 mln. Wśród miejskich portali ma drugą w kraju oglądalność, tuż za trójmiejskim. W wyszukiwarkach to najczęściej znajdowana witryna związana z Białymstokiem. Co ciekawe — tylko około połowy użytkowników portalu pochodzi z tego miasta. Reszta z Polski i całego świata, najwięcej z Anglii, Rosji, USA i Kanady, ale nawet z tak egzotycznych krajów, jak Laos, Mauretania czy Katar.

Wciąż za drogo

Okazuje się, że i w tej branży panuje sezonowość.

— Najmniej odsłon jest w czasie wakacji, świąt wielkanocnych i Bożego Narodzenia. Ludzie mają wtedy inne zajęcia niż siedzenie przed komputerem. Największe ożywienie następuje jesienią i — wyłączając święta — trwa do późnej wiosny — opowiada Artur Gawryluk.

Uważa, że to branża przyszłościowa, ale na razie są poważne przeszkody hamujące jej rozwój.

— Problemem są wysokie ceny łączy. W porównaniu z naszymi zarobkami to znacznie za drogo. Na Zachodzie są to naprawdę grosze. Poza tym część osób wciąż używa modemów, a normą powinny być już stałe łącza, najlepiej szerokopasmowe — zauważa szef CMG.

Nad obsługą portalu pracuje 14 osób. Rozwój portalu Białystok Online sprawił, że inna działalność CMG — badania marketingowe czy doradztwo — zajmują znacznie mniej czasu niż kiedyś.

— Mam plany związane z rozwojem i zmianami portalu, ale ta branża idzie do przodu tak szybko, że nikt nie ma pojęcia, co będzie za pięć lat. Aż sam boję się to sobie wyobrazić — śmieje się Artur Gawryluk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwester Sacharczuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu