Choć za oknem jeszcze zima, na rynku pożyczkowym pojawiają się pierwsze przebłyski wiosny. W każdym razie branża chciałaby je widzieć. Z danych Biura Informacji Kredytowej (BIK) wynika, że coś drgnęło na rynku z początkiem tego roku. W górę powoli idzie liczba zapytań słanych do BIK przez pożyczkodawców w celu weryfikacji sytuacji finansowej osób składających wnioski o pożyczkę. Na początku jeszcze nieśmiało, bo w pierwszym tygodniu stycznia biuro sprawdziło dane mniej niż 40 tys. potencjalnych klientów. To poziom mniej więcej z sierpnia ubiegłego roku i 70 proc. tego, co zostało przerobione w styczniu 2020 r. W kolejnym tygodniu stycznia pożyczkodawcy wysłali już blisko 50 tys. zapytań, a w II połowie stycznia liczba spraw weryfikowanych przez BIK zbliżyła się do 60 tys.

To wciąż mnie niż przed rokiem, ale ujemna dynamika rok do roku w ostatnim tygodniu stycznia zmniejszyła się do 17,1 proc. Początek lutego przyniósł spadek w stosunku do końcówki stycznia – 5 proc. tydzień do tygodnia – ale w ujęciu rocznym wyniósł on już “tylko” 10,2 proc.
Trzeba dodać, że w ubiegłym roku, w szczycie koronakryzysu, rynek kurczył się w tempie 70-procentowym. Dołek przypadł na kwiecień, kiedy średniotygodniowa liczba zapytań do BIK spadła do 22 tys. sztuk z 65 tys. w 2019 r.
Z zestawienia styczeń 2021- styczeń 2020 można też wynotować następującą obserwację: początek ubiegłego roku był słaby, potem liczba pytań rosła, ale potem zaczęła spadać. W tym roku trend wzrostowy utrzymywał się przez cały miesiąc.
O czym świadczy analiza danych liczbowych o pytaniach kierowanych do BIK? Wygląda na to, że rośnie popyt na finansowanie pozabankowe oraz że pożyczkodawcy nieco bardziej otwierają się na rynek. Popyt nie idzie jednak w parze z podażą. Wartość udzielonych pożyczek w tym roku poszła w górę. Styczeń z blisko 100 mln zł udzielonych pożyczek był jednym z najlepszych miesięcy od początku pandemii. Nieznacznie wyższe obroty udało się osiągnąć w marcu i listopadzie 2020. Poza konkurencją był grudzień z ponad 100 mln zł udzielonych pożyczek.
Początek stycznia 2021 r. też zapowiadał się dobrze – w drugim tygodniu sprzedaż wzrosła do 120 mln zł. Druga połowa była już słabsza z obrotami poniżej 100 mln zł. Rok do roku oznacza to spadek o 32,4 proc.
- Dane BIK pokazują, że powoli wracamy do poziomów sprzedaży sprzed pandemii. Widać trend, choć droga jeszcze długa.– mówi Ewa Wernerowicz, prezes Vivus Finance.

Zniknęła co czwarta firma
Agnieszka Wachnicka, prezes Fundacji Rozwoju Rynku Finansowego również odnotowuje lekkie odbicie w sprzedaży, ale zwraca uwagę, że 2020 r. branża zamknęła dwucyfrowymi spadkami. Grudzień, zwykle bardzo dobry miesiąc dla kredytów i pożyczek, był słabszy o 23 proc. niż rok wcześniej.
- Delikatny wzrost liczby udzielonych pożyczek w ostatnich tygodniach przy niższej dynamice wzrostu wolumenu może świadczyć o rosnącym udziale w sprzedaży pożyczek niskokwotowych, udzielanych zwykle na krótsze terminy - mówi Agnieszka Wachnicka.
Popyt na pożyczki powoli rośnie od jesieni ubiegłego roku, w 2021 r. przyspieszył po ponownym otwarciu galerii. Dlaczego po stronie podażowej odbicie jest mniejsze? Bo firmy znacząco zaostrzyły warunki pożyczania, co było odpowiedzią na limit kosztów pozaodsetkowych wprowadzony przez rząd w marcu 2020 r. W efekcie rentowność pożyczek spadła i każdy pożyczkodawca dokładnie analizuje komu, ile i na jak długo pożyczyć pieniądze. Generlanie pożyczają swoim klientom.
Innym skutkiem wprowadzonej regulacji jest spadek liczby pożyczkodawców. Agnieszka Wachnicka szacuje, że z rynku zniknęło 25 proc. firm. Ewa Wernerowicz wskazuje na trzy główne powody zamykana biznesów pożyczkowych: niewielka baza własnych klientów i brak możliwości pozyskiwania nowych ze względu brak funduszy na aktywne działania marketingowe, problemy z pozyskaniem finansowania – wiosną 2020 r. rynek zamarł i wreszcie pozamykały się oddziały zagranicznych grup kapitałowych, które zwijały swoje biznesy.
Kurczenie się rynku finansowego, zdaniem Ewy Wernerowicz, ma konsekwencje wykraczające poza branże pożyczkową.
- Zmiany zachwiały całym ekosystemem finansowym. Na przykład z rynku zniknęły lub bardzo ograniczyły działalność sieci afiliacyjne, które odpowiadały za reklamę efektywnościową w internecie - mówi Ewa Wernerowicz.
Czarny i biały scenariusz
Czy 2021 r. będzie rokiem odbicia? Odpowiedź przypomina wróżenie z kart. Po pierwsze nie wiadomo jak długo będzie obowiązywać limit na koszty pozaodsetkowe. Pierwotny termin zniesienia restrykcji wyznaczono na marcu bieżącego roku. Potem pojawiły się pogłoski, że zostanie przedłużony do końca roku. Według ostatnich informacji limit przestanie obowiązywać w czerwcu.
Ewa Wernerowicz pytana o prognozę na resztę roku odpowiada, że zależy od tego jaka będzie kondycja firm po wygaśnięciu pomocy z tarcz antykryzysowych, jak się rozwinie epidemia na wiosnę.
- Ekonomiści są zasadniczo zgodni w swoich ocenach - „może być tak, albo odwrotnie”. Dlatego my też zakładamy czarne i białe scenariusze, pomiędzy którymi staramy się trzymać koszty pod kontrolą i rozwijać biznes – mówi prezes Vivus Finance.
Tomasz Fedyna, prezes Wonga stwierdza, że analiza wskaźników w gospodarce, sytuacja na rynku pracy i w poszczególnych branżach skłania do ostrożności.
- Spada liczba ofert pracy i zmniejsza się presja na podwyżki płac. Dodatkowo pogarszają się nastroje wśród przedsiębiorców i konsumentów. Gospodarka wysyła coraz więcej sygnałów świadczących o dalszym spowolnieniu, co sprawia, że apetyt na ryzyko w branży finansowej maleje. Banki i firmy pożyczkowe stają się coraz bardziej selektywne mimo rosnącego popytu na pożyczki - mówi Tomasz Fedyna.