Alarm! W końcu 2005 r. bezrobocie wśród osób do 25. roku życia wynosiło 22,6 proc. Sposobem na poprawę tej sytuacji może być własny biznes.
Wielu młodych ludzi po skończeniu studiów albo jeszcze w czasie ich trwania intensywnie poszukuje pracy. Wielu, nie znajdując, ląduje na garnuszku państwa, mimo że do niedawna bezrobocie wśród osób z wykształceniem wyższym było zjawiskiem raczej rzadko spotykanym.
— Problem bezrobocia absolwentów wyższych uczelni od 2000 r. stale narasta. W 2004 r. bezrobocie w grupie osób z wyższym wykształceniem było prawie 2 razy wyższe niż w roku 2000. Obecnie wynosi ono około 9 proc. — twierdzi Jolanta Poreda, koordynator projektu Centrum Doradztwa Biznesowego.
Należy jednak odróżnić te dane od informacji o 23-procentowym bezrobociu wśród osób do 25. roku życia, bo w tej grupie mieszczą się głównie osoby, które wcześnie skończyły edukację i mają niskie kwalifikacje.
— Choć osoby do 25. roku życia najkrócej pozostają bez zatrudnienia, to wykazują zdecydowanie wyższy wskaźnik bezrobocia niż w pozostałych grupach wiekowych — mówi Anna Mazurczyk z Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej.
Rynek nasycony
Często po miesiącach bezskutecznych poszukiwań studenci i absolwenci wybierają posadę słabo płatną, niedającą perspektyw na przyszłość i nieodpowiadającą ich wykształceniu. Choć mogliby, wykorzystując wiedzę zdobytą na studiach, i samemu stworzyć dobrze prosperujące przedsiębiorstwo. Takie myślenie nie jest jeszcze jednak powszechne.
— Obecnie mury uczelni wyższych opuszczają osoby zaliczane do wyżu demograficznego i rynek pracy jest już bardzo nasycony. Bardzo często spotykam absolwentów, pracujących w miejscach nieodpowiadających ich wykształceniu — mówi Michał Michałowski, prezes Studenckiego Forum BCC.
Wielu młodych ludzi boi się rozpocząć własny biznes. Coraz więcej instytucji zarówno prywatnych, jak i państwowych chce pomóc w przełamaniu tego strachu. Powstają kolejne programy wspomagające inicjatywy młodych ludzi. Zarówno w przejściu przez gąszcz biurokratycznych utrudnień, jak i zapewniających pomoc finansową.
Strach jednak jest głęboko zakorzeniony.
— Powszechna jest opinia, że w Polsce nie można zrobić dobrego biznesu. Mówi się o wielkim zbiurokratyzowaniu państwa i przytacza się tysiące innych przykładów utrudniania życia przedsiębiorcom. Pokutuje też przekonanie o wyższości zatrudnienia na stabilnej posadzie. Wielu młodych ludzi marzy o etacie w administracji państwowej — potwierdza Marta Piasecka kierująca Biurem Zawodowej Promocji Absolwentów Uniwersytetu Warszawskiego.
Z drugiej strony, jak pokazują badania przeprowadzone przez Studenckie Forum Business Centre Club wraz z Ośrodkiem Badań Wyborczych w 2002 roku na studentach IV i V roku studiów, prawie dwie trzecie respondentów jest zainteresowanych rozpoczęciem własnej działalności gospodarczej. Tylko niecałe 20 proc. wyraża pewność, że nie zamierza prowadzić własnego przedsiębiorstwa.
— Młodzi ludzie chcą zakładać własne firmy, jednak potrzebują wsparcia w postaci wiedzy praktycznej — jak prowadzić księgowość, rozliczać się z kontrahentami, jak czytać umowy itd. — dodaje Michał Michałowski.
Ta grupa społeczeństwa chce być aktywna, potrzebny jest im tylko impuls do działania. Tymczasem działalność instytucji i fundacji wspierających przedsiębiorczość jest niestety często niedopasowana do potrzeb i mało rozpropagowana.
Poznać potrzeby
Większość programów i funduszy oferujących pomoc w zakładaniu własnego przedsiębiorstwa oferuje szkolenia praktyczne i teoretyczne. To ważne wsparcie, ale nie kluczowe. Zazwyczaj problemem jest finansowanie inwestycji. Dla wielu młodych ludzi to bariera nie do pokonania. Błędne koło się zamyka: student czy absolwent nie może uzyskać kredytu, gdyż nie ma wiarygodności, a bez własnego wkładu z większości istniejących programów nie uzyska wsparcia.
— Jak wynika z badań PARP, w Polsce najczęściej finansujemy się kapitałem własnym oraz tradycyjnymi instrumentami, jakimi są leasing i kredyt. Jednak w przypadku rozpoczynania działalności gospodarczej należy liczyć się z tym, że pierwszy kredyt dostanie się dopiero po kilku-kilkunastu miesiącach działania i przynoszenia dochodów — zaznacza Michał Mazurek, członek Zarządu Centrum Doradztwa Biznesowego.
Na szczęście są również programy, które wspierają młodych przedsiębiorców finansowo.
— Urzędy pracy mogą np. przekazać młodej osobie (w wieku do 25 lat lub w przypadku absolwentów szkół wyższych do 27 lat) dotację na rozpoczęcie działalności do 13 tys. zł. Można ją przeznaczyć częściowo na zakup urządzeń, a częściowo na pokrycie kosztów (np. zakup materiałów, usług doradczych itp.) — mówi Michał Mazurek.
Kolejnym problemem jest formalizm takiej pomocy.
— Warunkiem uzyskania dotacji z urzędu pracy jest spełnienie wymogów formalnych, spośród których najważniejsze to: wiek, status osoby bezrobotnej oraz złożenie wniosku. Wniosek ten jest minibiznesplanem, w którym obok koncepcji organizacyjno-marketingowej należy zawrzeć prognozy finansowe — dodaje Michał Mazurek.
Tak naprawdę, aby z nich skutecznie skorzystać, należałoby zatrudnić firmę doradztwa inwestycyjnego. W mnożeniu utrudnień przodują fundusze Unii Europejskiej.
— Zainteresowanie funduszami unijnymi jest bardzo duże, niestety przytłaczająca większość składanych wniosków jest odrzucana — czy to z powodów formalnych, czy merytorycznych. Tym, którzy chcą uzyskać finansowanie, radziłbym zwrócić się o konsultacje do specjalistów — podkreśla Robert Rogala, członek zarządu Centrum Doradztwa Biznesowego.
W przypadku dotacji urzędu pracy o pozytywną decyzję już trochę łatwiej, aczkolwiek tutaj również bardzo dużo wniosków odrzuca się z powodów formalnych (niewłaściwie wypełniony wniosek, brak załączników itp.).
Na studiach, po studiach
Większość programów pomocowych nie jest adresowana bezpośrednio do studentów i absolwentów wyższych uczelni. Dotyczą one raczej aktywizacji młodych ludzi dotkniętych bezrobociem, a często potrzeby tych dwóch grup są różne. Często trzeba być zarejestrowanym w urzędzie pracy, by z nich skorzystać.
— Minusem wielu programów jest to, że w swojej grupie docelowej w ogóle nie uwzględniają studentów — potwierdza Michał Michałowski.
Im mniej jest potrzebna taka pomoc jak szkolenia, bo często dysponują już niezbędną wiedzą.
Dla studentów chcących rozpocząć własną działalność gospodarczą najlepszym rozwiązaniem będzie skorzystanie z pomocy macierzystych szkół wyższych. Od kilku lat na większości uczelni działają studenckie biura karier.
— Umożliwiają one wielu studentom udział w darmowych szkoleniach oraz znalezienie praktyk i staży zarówno w czasie trwania roku akademickiego, jak i podczas wakacji — dodaje Michał Michałowski.
Jednak wiele osób nie wie nawet o istnieniu studenckich biur karier.
Doskonałą formę pomocy stanowią Akademickie Inkubatory Przedsiębiorczości (AIP). Są idealne na samym początku działalności, bo prowadzą młodego biznesmena niemal za rękę.
— AIP istnieją już w 15 ośrodkach akademickich w całej Polsce. AIP udostępniają pomieszczenie na prowadzenie własnej działalności oraz zapewniają dostęp do telefonu i sprzętu biurowego. Najważniejszym jednak wsparciem dla „wykluwającej się” firmy jest prowadzenie księgowości oraz pomoc i doradztwo prawne, którą zapewniają AIP. Dzięki temu, że firma działa jako pion w AIP, jej właściciel nie musi ponosić kosztów związanych z zakładaniem własnej działalności — opowiada Michał Michałowski.
Długa droga na szczyt
Młodzi ludzie, gdy decydują się na założenie własnego przedsiębiorstwa, muszą przejść długą i trudną drogę od pomysłu do realizacji. Choć ofert pomocy w pokonaniu jej początkowych etapów jest coraz więcej, to nie zawsze idealnie trafiają w potrzeby młodych biznesmenów. Ich pomysły często są dość szalone, jednak warto poświęcić im chwilę uwagi.
— Pomysły bywają wręcz fantastyczne. Trudno jest przesądzać, czy są realne czy nie. W ramach projektu „Student z pomysłem” propozycje młodych przedsiębiorców dotyczyły m.in. fermy reniferów czy hodowli krewetek w Polsce — opisuje Marta Piasecka.
Pomoc oferują zarówno prywatne instytucje (np. banki z nisko oprocentowanymi pożyczkami), organizacje studenckie, fundusze unijne, jak i programy niektórych ministerstw. Także samorządy lokalne włączają się w promocję przedsiębiorczości wśród młodych ludzi.
— Urzędy marszałkowskie realizują pomoc unijną w postaci działania 2.5 — promocja przedsiębiorczości Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regionalnego — podkreśla Agnieszka Józefowicz-Krakowiak z Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości.
Programy takie jak ministerialny Pierwszy Biznes czy inne są krokiem w dobrym kierunku. Jednak są zdecydowanie za mało rozpropagowane. Edukacja młodych ludzi powinna zacząć się, zanim wylądują na zasiłku dla bezrobotnych.
— Skoro wydaje się dość znaczne środki państwa na pomoc tworzącym miejsca pracy, to warto zarezerwowane w większości projektów działania promocyjne zamienić na duże wspólne kampanie — twierdzi Marta Piasecka.
Programy pomocowe promowałyby, ale również wspierałyby te nowo powstałe firmy.
— Kolejna sprawa to popularyzacja programów i możliwości „działania na swoim” wśród młodzieży już w szkołach. Wprowadzono przedmiot przedsiębiorczość, ale niestety w wielu przypadkach jest to tylko teoria. Może powinno być więcej praktyki, spotkań z przedsiębiorcami. I pokazywania dobrych praktyk — podsumowuje Marta Piasecka.