Konwencjonalna energetyka postanowiła nie oddawać pola w sektorze niekonwencjonalnym. Do czerpania zysków ze słońca szykuje się największa firma energetyczna w kraju, czyli PGE. Tydzień temu podobny plan ogłosił rynkowy numer dwa, czyli Tauron. Giganci zaoferują swoim klientom wsparcie przy instalacji paneli fotowoltaicznych, czyli urządzeń, które pozwalają na produkowanie energii elektrycznej z promieni słonecznych.

— To na pewno wpłynie na rynek. PGE i Tauron mogą wyrosnąć na potęgę — przewiduje Przemysław Waszak ze Smart Green Systems, jednej z większych firm tego rynku, specjalizującej się w sektorze dużych instalacji.
Giganci podciągną partnerów
PGE pozyskało do współpracy Bank Ochrony Środowiska, dzięki czemu zaoferuje klientom „bardzo korzystne warunki finansowe”, a ponadto — wsparcie specjalistów, wykonanie projektu technicznego, dostawę, montaż oraz serwis systemu fotowoltaicznego. Na takich samych zasadach opiera się oferta Tauronu. Ten drugi ujawnił też branżowych partnerów — to Hymon Energy, Soleo PV oraz Solsum. Firmy znane, co na rozdrobnionym rynku fotowoltaicznym można uznać za osiągnięcie.
Dla młodego i wzrostowego rynku fotowoltaicznego takie sojusze mogą się okazać przełomowe. Z danych Instytutu Energetyki Odnawialnej (IEO) wynika, że w tej branży działa dziś 261 firm, z czego ponad połowa istnieje mniej niż pięć lat, a ciągle pojawiają się nowe. PGE, które sprzedaje prąd do 5 mln klientów, i Tauron, który ma ich kolejne 5 mln, mogą wpłynąć na kształt rynku. Dla porównania — w drugim półroczu 2014 r. w całej Polsce przybyło ledwie 590 instalacji fotowoltaicznych. Nic dziwnego, że firmy partnerskie robią sobie nadzieje.
— Kontrakt z Tauronem to dla nas okazja do rozwoju biznesu, a także ciekawy przykład współpracy bardzo małych firm z dużymi koncernami. Mamy duże, jak na polski rynek, doświadczenie, bo możemy się pochwalić największą liczbą instalacji w Małopolsce i wykorzystać je do obsługi dużej bazy klientów koncernu — mówi Tomasz Adamczak z Soleo PV.
— To na pewno będzie dla nas motor wzrostu. To wielkie firmy energetyczne, z rozpoznawalnymi markami, budzące zaufanie — dodaje Joanna Dziaduła z Hymon Energy.
Nie bez znaczenia jest też to, że przy „swoich” klientach PGE i Tauron będą zapewne sprawnie załatwiać formalności.
— A dziś prosumenci natykają się często na bariery, długo czekają na decyzje, przyłączenie, założenie licznika etc. — zauważa Przemysław Waszak.
Rynek i tak rośnie
Zmian spodziewają się też ci, których w takich sojuszach nie ma, ale bez niepokoju. Pracy starczy dla wszystkich.
— Wielka energetyka ma wielki zasięg rynkowy i dostęp do szerokiej bazy klientów. Ale rynek i tak się rozwija, ponadto im więcej się mówi o fotowoltaice, tym lepiej — mówi z zadowoleniem Krzysztof Zamożny z firmy Selfa. O rozwoju świadczą dane Instytutu Energii Odnawialnej. Jeśli chodzi o moc zainstalowaną, czyli łączną moc instalacjifunkcjonujących w sieci i poza siecią (tzw. on-grid i off-grid), to od stycznia do kwietnia 2015 r. zainstalowano w Polsce 12,7 MW nowych mocy. Dla porównania — w całym 2014 r. ten przyrost wyniósł 15,7 MW, czyli niewiele więcej. Prognoza IEO też robi nadzieje — ankietowane firmy przewidują bowiem, że w 2015 r. sprzedadzą paneli na 100 MW. Rosną nie tylko moce, ale również wartość rynku. IEO oszacował, że do końca maja obroty sięgnęły już 99 mln zł, podczas gdy w całym 2014 r. wy- niosły 121,5 mln zł.
Prosumencie, ostrożnie!
Rosnący rynek to dla koncernów łakomy kąsek. Poza PGE i Tauronem nad ofertą fotowoltaiczną pracuje też polski oddział RWE. Nie odpowiedział na pytanie, jak mu się w tym obszarze wiedzie. Tauron już mówi o zainteresowaniu.
„Zgłoszenia od klientów indywidualnych, którzy chcą zainstalować panele słoneczne, napływają do nas już od pierwszych dni lipca” — głosi komunikat Tauronu.
Problem w tym, że instalacje fotowoltaiczne zaowocują de facto mniejszym popytem na prąd produkowany w elektrowniach węglowych PGE i Tauronu.
— Dlatego w Niemczech niektóre koncerny odpuściły sobie obecność na rynku fotowoltaicznym i to był błąd. Nasze firmy nie chcą tego powtórzyć — analizuje Przemysław Waszak. O korzyściach dla siebie koncerny mówią mało. Słychać hasło „będziemy cool”.
— Dla koncernów zaangażowanie w małą fotowoltaikę to dobry biznes — przy obecnych regulacjach będą mogli odbierać od prosumenta nadwyżkę energii płacąc za nią 80 proc. średniej ceny hurtowej, a sprzedawać za 100 proc. Taryfy gwarantowane, korzystne dla prosumentów, zaczną obowiązywać dopiero z początkiem 2016 r. — komentuje Grzegorz Wiśniewski, prezes IEO.
Dlatego jego zdaniem potencjalni prosumenci powinni uważać. — Trzeba starannie dopasować instalację do własnych potrzeb tak, by nie produkowała nadwyżek. A najlepiej poczekać na taryfy gwarantowane — ostrzega Grzegorz Wiśniewski.
— Opłacalność takiej insta- lacji należy rozpatrywać bardzo indywidualnie. Już dziś można znaleźć przypadki, dla których będzie to opłacalne. Ale trzeba to uważnie oszacować — dodaje Przemysław Waszak.