Polska może wywalczyć długi okres przejściowy na niższy VAT w budownictwie po integracji — twierdzi Bruksela. Innego zdania jest resort finansów, który twardo zapowiada wprowadzenie 22-proc. podatku jeszcze przed akcesją. Obietnica rozpatrzenia wniosku służy jedynie uspokojeniu opinii publicznej.
Problem podatku VAT w budownictwie — mimo że od dawna był powszechnie znany — ze zdwojoną siłą wybuchł, gdy zapowiedziano zamknięcie z UE rozdziału „podatki”. Zamieszanie wokół VAT chce „wykorzystać” Bruksela. W jej opinii nie ma powodu, aby Polacy płacili wysoki podatek za usługi budowlane.
— Byłoby trudno odmówić Polsce tego, co już dostali Czesi — oceniają przedstawiciele KE.
Takie sygnały to nie przypadek. Bruksela uważa, że protesty sejmowej Komisji Infrastruktury i Warszawskiej Izby Samorządu Gospodarczego przeciwko 22-proc. VAT na usługi budowlane są uzasadnione. To właśnie posłowie zwrócili uwagę rządu, że większość krajów UE stosuje preferencyjne opodatkowanie sektora budowlanego. Ich zdaniem, mająca ogromne potrzeby mieszkaniowe Polska, zgadzając się na podstawową stawkę VAT, zastosowałaby najbardziej niekorzystne prawo w tym obszarze. Zgadza się z tym KE i część państw UE. Czesi otrzymali już zgodę na wprowadzenie obniżonej stawki VAT na usługi w budownictwie mieszkaniowym do końca 2010 r. Prawo do ulgi dostała też Słowenia. Przewodniczący Unii Hiszpanie podkreślają, że zrobią wszystko, żeby pomóc Polsce w negocjowaniu, Belgowie uważają, że stawkę można zmienić, a Austriacy twierdzą, że sprawa VAT to żaden problem. Nie ma natomiast szans na obniżoną stawkę VAT na materiały budowlane.
Każdy kij ma jednak dwa końce. Wystąpienie Polski z wnioskiem o okres przejściowy na obniżony VAT w budownictwie oznaczałoby konieczność ustępstw w innych dziedzinach. Tymczasem na negocjacyjnym stole pozostały najbardziej drażliwe sprawy związane z finansami. W negocjacjach ściśle przestrzega się zasady „coś za coś” i to właśnie chciałaby wykorzystać Bruksela, sugerując możliwość akceptacji wniosku o preferencyjne opodatkowanie budownictwa. Tego z kolei chcą uniknąć krajowi negocjatorzy, którzy planują jak najszybsze zamknięcie podatkowego rozdziału. W oficjalnych wypowiedziach nie wykluczają jednak powrotu do niego. Precedens już był — tak załatwiono sprawę farmaceutyków. W tym wypadku wszystko wskazuje na to, że to jednak tylko taktyka, która ma uspokoić opinię publiczną. Cena za ustępstwa mogłaby okazać się zbyt wysoka, o czym doskonale wiedzą krajowi negocjatorzy.
— Zbyt wiele możemy stracić w innych dziedzinach — twierdzi osoba zbliżona do kręgu negocjatorów.
Jest jeszcze inny aspekt tej sprawy. Każda ekipa rządząca doskonale wie, jak duże wpływy może uzyskać z budowlanego VAT. Nawet jeżeli opinia w kręgach rządowych na ten temat nie jest jednomyślna, to niemal o wszystkim decyduje żelazna ręka ministra finansów. Obecny resort ma w tym względzie własną koncepcję. Chce wykorzystać unijny wymóg, który pozwoli mu wprowadzić 22-proc. VAT.
— Chcemy to zrobić jeszcze przed akcesją, ale do tego czasu musimy przygotować spójną politykę mieszkaniową, opartą na niskich i długoterminowych kredytach. Obecny system, kiedy nabywca wpłaca niemal całą sumę na zakup mieszkania, jest chory — twierdzi wysoki rangą urzędnik Ministerstwa Finansów.