Za kwadrans dwunasta

Jacek Zalewski
opublikowano: 16-11-2010, 00:00

Gdyby istnienie gabinetu Donalda Tuska odmierzać na tarczy zegara, to właśnie upłynęło 45 minut i do pełnego obiegu minutowej wskazówki pozostał kwadrans. Przy czteroletniej kadencji to żadne odkrycie, ale warto przypomnieć, że na jej początku sam premier wspominał o ewentualnym przeprowadzeniu wyborów w roku 2011 nie jesienią, lecz już w czerwcu. Chodziło o spokój podczas rozpoczynającego się 1 lipca 2011 półrocznego przewodnictwa Polski w Unii Europejskiej. Dzisiaj o żadnym skracaniu kadencji nie ma mowy, polityczny plan jest wręcz odwrotny — wybory jesienią 2011 maksymalnie późno, by propagandowy blichtr przewodzenia UE nakręcał kampanię.

Wyborcze sondaże wskazują, że za rok nie będzie problemu przekazywania z rąk do rąk budżetu. Platforma Obywatelska bardzo realnie zakłada, iż zaprojektuje i zrealizuje nie tylko budżet 2011, ale także 2012, 2013, 2014, 2015… No, może niekoniecznie z Polskim Stronnictwem Ludowym. Opracowany na samym początku strategiczny plan rządzenia Donalda Tuska miał dwa horyzonty — 1500 dni, czyli kadencję 2007-11, oraz 3000 dni, czyli podwójną kadencję 2007-15. Według najnowszych zamiarów uwieńczeniem

tego okresu byłoby przyjęcie przez Polskę w roku 2015 euro.

Wobec samorozkładu Prawa i Sprawiedliwości, bezalternatrywność rządów PO — z ewentualnie wymieniającym się koalicjantem — jest politycznym faktem. Trudno powiedzieć, jak długo taka sytuacja potrwa, ale w ostatnim kwadransie pierwszego obiegu zegarowej tarczy premier ma cieplarniane warunki rządzenia. Można jednak obstawiać, że teza zapisana w tytule poniższej opinii jednej z organizacji biznesowych będzie aktualna także po całej kadencji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu