Zachęta potrzebuje mecenasa od zaraz

Bartosz Hanus
opublikowano: 2001-10-26 00:00

Rok 2000 Galeria Sztuki Współczesnej Zachęta zakończyła wielką wystawą jubileuszową z okazji 100-lecia istnienia. Jednak dyrekcja nie ma zbyt wielu powodów do świętowania. Ambitne projekty wystawiennicze i duża ilość ekspozycji pochłonęły więcej pieniędzy, niż galeria była w stanie uzyskać. Dlatego rok ubiegły zakończyła z 2 mln zł długu.

Zachęta, jak wszystkie publiczne placówki kulturalne, finansowana jest z budżetu państwa. W zeszłym roku otrzymała od Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego około 5 mln zł, a sama zdobyła drugie tyle.

— Suma dotacji wystarczyłaby jedynie na pokrycie bieżących kosztów funkcjonowania placówki. Z tego powodu galeria zmuszona jest szukać innych źródeł finansowania. Jej szczupłe dochody zwiększają nieco wpływy z tytułu wynajmowania sal i czynsz płacony przez znajdującą się w podziemiach restaurację — wyjaśnia Agnieszka Morawińska, dyrektor Zachęty.

W tej sytuacji organizacja jakiejkolwiek wystawy nie byłaby możliwa, gdyby nie pomoc sponsorów. W ciągu ostatnich lat Zachęcie udało się nawiązać współpracę z kilkoma firmami, które wspierają finansowo działalność placówki. Należą do nich m.in. PLL LOT, Warta, Dipservice, Coutts. Patronat medialny nad galerią pełnią: „Rzeczpospolita”, „Wprost”, program II TVP, program II Polskiego Radia, ADPOL, Videowall Polska, Onet.pl. W zeszłym roku firmy te przekazały na rzecz Zachęty około 5 mln zł.

Organizacja wystawy nie jest rzeczą ani łatwą, ani tanią. Koszty wahają się od kilkudziesięciu tysięcy do ponad 2 mln zł, jak to miało miejsce w przypadku cieszącej się dużym zainteresowaniem ekspozycji „Klasycy XX wieku”, na której zgromadzono prace artystów wypożyczone z kolekcji w Europie Zachodniej i Stanach Zjednoczonych. Największą część środków przeznaczonych na realizację wystawy pochłaniają transport dzieł oraz druk związanych z nią wydawnictw, takich jak katalogi, zaproszenia i bilety.

— Instytucje kulturalne nie są obecnie w stanie funkcjonować bez pomocy sponsorów. Każdy pozyskany ofiarodawca to dla galerii dotacja wynosząca od 10 tys. do 150 tys. zł. Znalezienie chętnych nie jest jednak rzeczą łatwą. Wiele firm nie widzi ciągle sensu w przeznaczaniu pieniędzy na wspieranie kultury — mówi Agnieszka Morawińska.

Finansowanie galerii, muzeów i imprez kulturalnych może być doskonałą formą reklamy. W zamian za wsparcie Zachęta zapewnia sponsorowi obecność jego logo na wszystkich materiałach związanych z wystawą — biletach, zaproszeniach, plakatach i katalogach oraz udostępnia mu powierzchnie reklamowe w salach wystawowych. Finansowanie wydarzeń kulturalnych i imprez artystycznych jest także sposobem na budowanie pozytywnego wizerunku firmy, jako instytucji, która dba nie tylko o wypracowanie jak największych zysków, ale stara się także rozsądnie je inwestować, mając na uwadze dobro całego społeczeństwa. Może to być szczególnie korzystne dla przedsiębiorstw z kapitałem zagranicznym, które finansując polską kulturę podkreślają swój związek z krajem, w którym działają. Aby zachęcić przedstawicieli świata biznesu do wspierania sztuki, Zachęta planuje wprowadzenie oficjalnego tytułu mecenasa galerii, który otrzymywaliby szczególnie zasłużeni ofiarodawcy.

Do nawiązania korzystnej współpracy między światem sztuki i biznesem niezbędna jest także zmiana podejścia ze strony placówek kulturalnych. Nie mogą już one jedynie czekać na pojawienie się hojnego sponsora, który z własnej woli przekaże potrzebne pieniądze, lecz muszą same zacząć go aktywnie poszukiwać. Z tego powodu od kilku miesięcy funkcjonuje w Zachęcie biuro marketingu, które ma spełniać to zadanie.

— Konieczna jest zmiana wizerunku samej galerii. Powinna ona być postrzegana jako eleganckie miejsce, salon artystyczny Warszawy, w którym należy bywać — twierdzi Agnieszka Morawińska.

Celem nowej dyrektor jest skupienie wokół Zachęty kręgu miłośników sztuki na wzór przedwojennego Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych.

Bartosz Hanus