Zachodnie fundusze inwestycyjne coraz częściej kupują nieruchomości w Polsce. To wyraźny sygnał, że inwestycje w naszym kraju są coraz mniej ryzykowne.
Pomimo odnotowanego w 2001 r. spadku ilości zainwestowanego kapitału w nieruchomości w stosunku do roku 2000, obserwuje się wzrastające zainteresowanie inwestorów polskim rynkiem.
— Obecnie kwota zrealizowanych transakcji wynosi co najmniej 73 mln EUR. Szacujemy ostrożnie, że do końca roku wartość zainwestowanego kapitału może wynieść około 120 mln EUR — mówi Agnieszka Jachowicz, dyrektor wydziału wycen i doradztwa firmy DTZ Zadelhoff Tie Leung.
Duże fundusze oraz instytucje zainteresowane są głównie obiektami nowoczesnymi, wynajętymi w 100 proc. przez wiarygodne firmy, które płacą czynsze nie odbiegające od obecnie obowiązujących. Cena takiego obiektu zaczyna się przeważnie od 10 mln EUR.
Zdaniem Loic de Villard, partnera i szefa działu inwestycji warszawskiego biura Cushman & Wakefield Healey & Baker, warszawski rynek nieruchomości biurowych stał się rynkiem stabilnym. Jego zdaniem, czynsze nie są wygórowane, skończył się też ich szaleńczy pęd w dół.
— To powoduje, że takim rynkiem zaczynają się interesować fundusze inwestycyjne. Dodatkowo do inwestowania na polskim rynku zachęca stabilna sytuacja polityczna i, powiedzmy, w miarę bezpieczna sytuacja gospodarcza — mówi Loic de Villard.
Jednak im bardziej bezpieczny jest rynek, tym niższe stopy kapitalizacji (czyli zyski z inwestycji). Na najbardziej rozwiniętych rynkach nieruchomości, czyli w Europie zachodniej stopy kapitalizacji wynoszą 5-7 proc.
— W Polsce stopy spadają. W przypadku pierwszych transakcji na rynku biurowym w Warszawie osiągały one poziom 13 proc., obecnie wynoszą około 10 proc. — mówi Loic de Villard.
Polska stała się więc jednym z najbardziej interesujących krajów w naszym regionie Europy do inwestowania w nieruchomości. Wprawdzie sytuacja gospodarcza, warunkująca popyt w tej branży, jest mniej stabilna niż w Czechach czy na Węgrzech, ale w Polsce jest większy wybór ofert, i znajdują się one nie tylko w Warszawie. W pozostałych państwach właściwie skończyły się możliwości zakupów nowych obiektów, a rynek ogranicza się do stolic.
Zakupami nieruchomości komercyjnych zainteresowane są główni międzynarodowe fundusze inwestycyjne. Polscy inwestorzy nie lokują środków na tym rynku.
— Dzieje się tak, ponieważ polscy inwestorzy instytucjonalni są bardziej konserwatywni, a inwestycje w nieruchomości są dla nich zbyt ryzykowne. Wolą więc inwestować w obligacje emitowane przez państwo. Nie oznacza to, że na rynku nieruchomości polskie banki nie są obecne. Wiele z nich uczestniczy w procesie finansowania zarówno budowy nowych obiektów, jak i transakcji kupna-sprzedaży — mówi Loic de Villard.