Haruhiko Kuroda, szef japońskiego banku centralnego utrzymał cel dla luzowania ilościowego i wartość głównej stopy procentowej na poziomie -0,1 proc. Takiej decyzji władz monetarnych oczekiwała większość ekonomistów. Instytucja podtrzymała przy tym deklarację, że jest zdecydowana wprowadzić dodatkowe łagodzenie w polityce monetarnej jeśli tylko pojawi się taka konieczność.



Jednak obecnie – zdaniem prezesa BoJ – decydenci muszą wpierw ocenić w szerszej perspektywie wpływ strategii ujemnych stóp procentowych, jaka została wdrożona w styczniu.
Tymczasem w opinii ekspertów, mając na uwadze fakt, że inflacja pozostaje bardzo daleko od wyznaczonego przez BoJ celu na poziomie 2 proc. zaś gospodarka wykazuje symptomy poważnej zadyszki, kwestią czasu jest tylko adopcja nowych bodźców stymulacyjnych.
Inflacja jest tak niska, że nawet BoJ musi przyznać się do swojej słabości. Oczekuję, że w lipcu dojdzie do nowej odsłony luzowania ilościowego – ocenia Kyohei Morita, ekonomista Barclays.
Większość ankietowanych analityków i ekonomistów uważa, że najbardziej prawdopodobnym narzędziem, z jakiego będzie korzystał BoJ, to dalsze cięcia stóp w głąb ujemnego terytorium.
Wtorkowa decyzja wzmocniła jena, który podrożał do 113,40 za dolara. To o około 6 proc. więcej niż na początku 2016 r.
