Zaczyna się wielki odpływ

Adam Sofuł
opublikowano: 2007-07-25 00:00

Podobnie jak przy poprzednich koalicyjnych przesileniach, relacje z polskiej sceny politycznej przypominają komunikaty o stanie wód. Najnowsze wieści są następujące: w Samoobronie ubyło dwóch — Waldemar Nowakowski i Mirosław Krajewski są już posłami niezrzeszonymi, ale można przypuszczać, że w dającej się przewidzieć przyszłości znów się zrzeszą. Oczywiście z PiS. Wiele wskazuje na to, że to początek wielkiego odpływu z partii Andrzeja Leppera.

Ujawnia się znowu ponadpartyjne i nader wpływowe w każdej kadencji parlamentu tzw. stronnictwo dietetyczne — posłów, którym zasadniczo jest obojętne czy budują IV RP czy drugą Japonię, byleby otrzymywać za swoją ciężką legislacyjną pracę godziwe wynagrodzenie. To właśnie to stronnictwo jest celem nieustannych pogróżek o skróceniu kadencji parlamentu. Bo ono może się tych gróźb przestraszyć. Należący doń posłowie przesądzili o tym, że Samoobrona wciąż pozostaje — przynajmniej formalnie — w koalicji.

Posłowie dietetyczni mogą zapewnić parlamentarną większość praktycznie każdemu rządowi, także obecnemu. Każdy premier może dzięki ich poparciu przetrwać spokojnie do końca kadencji. Stronnictwo dietetyczne stanowi jednak kiepskie zaplecze gdy przychodzi do podejmowania trudnych, czasem niepopularnych decyzji. Do premiera należy decyzja, czy poczeka na większą falę dietetycznych uchodźców z innych partii, czy zdecyduje się na nowe rozdanie. Jarosław Kaczyński twierdzi, że decyzję już podjął. Ale może ją zmieni gdy z Samoobrony i LPR rozpocznie się wielki odpływ.

Adam Sofuł