Zadaniem strategicznym jest wejście do UE

Jacek Zalewski
opublikowano: 2001-10-19 00:00

Od ślubowania posłów i ukonstytuowania się władz Sejmu rozpoczyna się dzisiaj kolejna kadencja władzy parlamentarno- -gabinetowej. Potem nastąpi ostre przyspieszenie — zaprzysiężenie premiera i członków Rady Ministrów oraz ich wprowadzenie do siedzib resortów, w sobotę sejmową procedurę powtórzy Senat, w niedzielę akty nominacyjne odbiorą wojewodowie, niemal w biegu zostaną powołani sekretarze i podsekretarze stanu...

Znaczną część tego numeru „PB”, od strony 4 do 17, poświęciliśmy podsumowaniu pracy rządu Jerzego Buzka, składającego w południe dymisję Sejmowi w minorowym nastroju. Za to w Pałacu Prezydenckim po południu będzie radość, gratulacje i szampan. Cztery lata temu było tak samo — dowodem jest wspominkowa fotografia na str. 4. Czy dzisiaj można przewidzieć, w jakim nastroju zaprzysięgany właśnie gabinet będzie odchodził w roku 2005?

Jeśli nie nastąpią jakieś nadzwyczajne wydarzenia losowe — rząd Leszka Millera bez problemów przetrwa kadencję 2001-2005. Należy zastrzec, iż ta stabilność dotyczy osoby premiera — w żadnym zaś wypadku jego ministrów. Nie będzie tak, jak w „przechodniej” ekipie odchodzącej, ale prawa statystyki mówią, że jednak nie wszyscy szefowie resortów wytrwają. Posiadając silne wsparcie większości parlamentarnej oraz życzliwość prezydenta, rząd SLD-UP-PSL uzyskuje możliwość radykalnej poprawy sprawności kierowania państwem. Naprawdę w Sejmie powinno być teraz jak w Bundestagu czy Izbie Gmin, gdzie wniesienie ważnego projektu ustawy automatycznie oznacza jego przyjęcie, po dopracowaniu jedynie szczegółów.

Czasy mamy takie, że zadania rządu wypada sklasyfikować zgodnie z terminologią wojskową. Najważniejszy jest oczywiście cel strategiczny, czyli wejście Polski do Unii Europejskiej. W roku 2003 społeczeństwo powinno odpowiedzieć TAK w referendum, zaś w 2004 wybrać po raz pierwszy deputowanych do Parlamentu Europejskiego. Jeżeli Traktat Nicejski wejdzie w życie, to pełne członkostwo, w tym należny parytet głosów w Radzie Unii Europejskiej, otrzymamy 1 stycznia 2005 r. Czyli — stanie się to za kadencji rozpoczynającej się właśnie dzisiaj.

Natomiast pierwszoplanowym zadaniem na poziomie operacyjnym — bez którego nie ma mowy o osiągnięciu celu strategicznego — jest autentyczna reforma finansów publicznych. Nie udała się ekipie odchodzącej, ale koniecznie trzeba przypomnieć, że w ogóle o niej nie myśleli także koalicjanci z lat 1993-1997, dzisiaj ponownie obejmujący ster państwa. Obecnie sytuacja nabrzmiała do tego stopnia, iż nawet największemu krasomówcy od finansów nie uda się przez całą kadencję chować głowy w piasek, pozorując strukturalne zmiany — ponieważ budżet zwyczajnie się zawali.

Szczebel taktyczny walki nowego rządu o lepsze jutro stanowią dziesiątki konkretnych przedsięwzięć i programów — prywatyzacyjnych, restrukturyzacyjnych, podatkowych, ożywiających małe i średnie przedsiębiorstwa — których suma może złożyć się na ogólny sukces, a które są tak oczekiwane przede wszystkim przez środowiska biznesowe.

Z sondaży publikowanych na naszych łamach przed 23 września wynikało, że to nie koalicja SLD-UP — a już na pewno nie koalicjant bis, doklejony po wyborach w wyniku porozumienia programowego! — cieszy się największym zaufaniem menedżerów i przedsiębiorców. Ale całe społeczeństwo wydało werdykt bezdyskusyjny — i dlatego w dniu inauguracji pracy parlamentu i rządu proponujemy środowiskom biznesowym przyjęcie wobec nowej władzy opcji krytycznej życzliwości.