Zadłużone spółki na cenzurowanym

Adrian Boczkowski
20-10-2008, 00:00

Inwestorzy instytucjonalni pozbywają się papierów spółek z dużymi kredytami. Boją się, że któraś nie przetrwa rynkowej zawieruchy.

Ryzyko inwestycji w zadłużone firmy rośnie. Niektórzy sprzedają ich papiery, inni kalkulują

Inwestorzy instytucjonalni pozbywają się papierów spółek z dużymi kredytami. Boją się, że któraś nie przetrwa rynkowej zawieruchy.

BZ WBK AIB TFI, które zarządza funduszami Arka, jako jedno z nielicznych TFI mówi wprost, że od jakiegoś czasu czyści portfel z mocno zadłużonych firm. To ważna informacja dla posiadaczy jednostek funduszy akcyjnych i spółek. Ryzyko ostatnio nie jest w modzie.

— Zdecydowanie ograniczamy w portfelu udział takich spółek. Czasy są dla nich złe. Wiadomo, że ten niekorzystny okres kiedyś się skończy, ale nie wiadomo kiedy. Problemem dla niektórych spółek może być dotrwanie do lepszych czasów. Bardzo wysokie zadłużenie krótkoterminowe może się źle skończyć — wyjaśnia Bogdan Bogdziewicz, zarządzający w BZ WBK AIB TFI.

Zapewnia jednak, że fundusze Arki nie pozbywają się za wszelką cenę papierów zadłużonych firm.

Wyprzedaż trwa

Wielu istotnych graczy na rynku TFI, których zapytaliśmy o stosunek do akcji firm z dużymi kredytami, nie chciało się wypowiedzieć. Wielu przyznaje jednak, że podczas kryzysu zaufania trzeba zachować ostrożność wobec mocno lewarujących się spółek.

— Nie komentujemy zmian w naszym portfelu, ale faktycznie ryzyko zadłużonych firm mocno wzrosło — przyznaje Marcin Winnicki, zarządzający w BPH TFI.

— Każdą spółkę trzeba rozpatrywać indywidualnie, ale od jakiegoś czasu mocno zadłużone sfirmy są w niełasce inwestorów — dodaje Jarosław Antonik, dyrektor biura analiz i doradztwa inwestycyjnego KBC TFI.

— Choć wartość zadłużenia nie jest jedynym czynnikiem warunkującym decyzje inwestycyjne, to ostatnio zdecydowanie zyskała na znaczeniu — mówi Ryszard Rusak, zarządzający w Union Investment TFI.

Jego zdaniem, niełatwo będzie zmienić nastawienie funduszy do spółek.

— Najtrudniejsza faza kryzysu kredytowego potrwa jeszcze kilka kwartałów. Do normalności w finansowaniu spó-łek będziemy dochodzić kilka lat — dodaje Ryszard Rusak.

— Zadłużone firmy mogą mieć problemy, przynajmniej przejściowe. Inwestycyjnie są one bardziej ryzykowne. Warto patrzeć przy tym na pokrycie bieżących zobowiązań odsetkowych zyskiem operacyjnym czy na ogólną dźwignię, czyli w jakim stopniu kapitał finansowany jest zobowiązaniami — radzi Leszek Auda, zastępca dyrektora inwestycyjnego ING TFI.

Paweł Śliwiński, doradca inwestycyjny i prezes Inwest Consulting, popiera fundusze zmniejszające w portfelach udział mocno zadłużonych spółek.

— Oprócz wzrostu kosztu obsługi długu pojawia się także problem jego rolowania. Bank w każdej chwili może drastycznie obciąć wysokość kredytu. Gdy dług niespodziewanie staje się wymagalny, firmy stają pod ścianą — mówi Paweł Śliwiński.

Inwest Consulting zapewnił sobie komfort finansowy. Przeprowadził z sukcesem nową emisję akcji.

— Do nas, jako do spółki niezadłużonej i z gotówką na koncie, zgłosiło się kilka sporych firm giełdowych z ofertą odkupu części ich aktywów, i to po cenie dużo niższej, niż mogłyby uzyskać, sprzedając je spokojnie — informuje Paweł Śliwiński.

Zarządzający typują

Zarządzający portfelami akcyjnymi w nieoficjalnych rozmowach przyznają, że część spó- łek z GPW może w najbliższym czasie borykać się z problemami, zwłaszcza firmy z dużymi kredytami, a szczególnie te, które swój dług mają w najbliższym czasie rolować. Wśród zagrożonych firm eksperci wymieniają deweloperów. Na cenzurowanym są również spółki budowlane, szczególnie z sektora ogólnego.

— Nie wiemy, jak mocno kryzys uderzy w polskie firmy. Nasz strateg przedstawił badania z rynku strefy euro, które mówią, że tamtejszy rynek, poprzez m.in. wysokość spreadów kredytowych, prognozuje upadek 40 proc. firm. Rynek przesadza z ostrożnością, bo taki scenariusz nie wydaje się prawdopodobny. Rynek nie wycenia ryzyka prawidłowo. W hossie obserwujemy superoptymizm, w bessie — superpesymizm. Prawda leży gdzieś pośrodku — mówi Leszek Auda z ING TFI.

O tym, że problem zbytniego lewarowania się w Polsce nie jest duży, przekonuje Jarosław Antonik z KBC TFI.

— Patrząc z perspektywy makroekonomicznej, nie spodziewam się problemów. Całkowity dług polskich gospodarstw domowych i firm to mniej niż 40 proc. PKB. Depozyty w ostatnich latach mocno przy tym rosły — twierdzi analityk.

Gotówka w cenie

— Stawiamy od jakiegoś czasu na spółki dysponujące sporą gotówką lub wytwarzające dość pewne przepływy pieniężne. One poradzą sobie w trudnym okresie. Może im nawet wyjść to na zdrowie. Mogą na przykład tanio przejmować inne firmy — mówi Błażej Bogdziewicz z BZ WBK AIB TFI.

Sprzedaż akcji spółek z dużymi kredytami nie musi się jednak obecnie opłacać.

— Każdy inwestor musi odpowiedzieć sobie sam, na ile problem zadłużenia zagraża długoterminowym perspektywom danej spółki. Trzeba to później odnieść do rynkowej wyceny — doradza Jarosław Antonik z KBC TFI.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Zadłużone spółki na cenzurowanym