Zadośćuczynienie dla byłego wiceszefa KNF za akcję CBA

  • PAP
opublikowano: 20-05-2021, 07:49

Zatrzymanie Wojciecha Kwaśniaka, byłego wiceszefa KNF, było niesłuszne - orzekł warszawski sąd okręgowy. Za szkody wyrządzone akcją prokuratury Ziobry były urzędnik ma dostać 15 tys. zł zadośćuczynienia - o czym donosi w czwartek "Gazeta Wyborcza".

Jak podaje "GW", sędzia Danuta Kachnowicz w uzasadnieniu tego orzeczenia wyliczyła, że w wyniku akcji prokuratury i CBA Kwaśniak doznał "wstydu, upokorzenia oraz cierpień psychicznych".

Przypomniała, że byłego wiceszefa Komisji Nadzoru Finansowego (był nim za rządów PO-PSL) wyprowadzono z domu w kajdankach, skutego potem w konwoju agenci Biura przewieźli do szpitala, bo skarżył się na stan zdrowia, a potem w konwoju do Szczecina, gdzie przed osadzeniem w izbie zatrzymań został poddany rewizji osobistej.

Wojciech Kwaśniak, fot. Marek Wiśniewski
Wojciech Kwaśniak, fot. Marek Wiśniewski

Gazeta zwróciła uwagę, że za szkody wyrządzone przez służby i prokuraturę Kwaśniak domagał się 250 tys. zł. "+Zadośćuczynienie musi być proporcjonalne do stopnia zamożności społeczeństwa", uzasadniała sędzia Kachnowicz, dodając, że w tym zakresie w Polsce nie obowiązują stawki europejskie" - relacjonuje "GW".

W rozmowie z dziennikiem pełnomocnik Kwaśniaka mecenas Jerzy Naumann zapowiedział, że mimo iż wyrok przyznaje rację jego klientowi, będzie od niego wniesiona apelacja.

"Gazeta Wyborcza" przypomniała, że "swoje orzeczenie sąd wydał dwa i pół roku po spektakularnym zatrzymaniu przez służby specjalne Kwaśniaka oraz czterech innych osób z dawnego kierownictwa KNF, w tym jej byłego szefa Andrzeja Jakubiaka". "Akcję przeprowadzono rano 6 grudnia 2018 r. Byłych urzędników służby przewiozły z Warszawy do Szczecina, a tam prokuratura zażądała ich aresztowania. Na to nie zgodził się sąd. Dwa miesiące później ten sam sąd orzekł, że zatrzymanie było bezzasadne, bo ze strony Kwaśniaka i innych nie zachodziła obawa matactwa ani ucieczki" - zauważyła "GW".

Według gazety, "sprawa zatrzymania byłych szefów KNF to jedna z największych kompromitacji prokuratury Zbigniewa Ziobry". "Kwaśniakowi i jego współpracownikom prokuratura Ziobry zarzuciła niewłaściwy nadzór nad SKOK-iem Wołomin, drugą po Kasie Stefczyka kasą systemu SKOK. SKOK Wołomin upadł w 2015 r., a jego straty sięgają 1 mld zł. To Kwaśniak wykrył tam nieprawidłowości. W 2014 r., prowadząc czynności ws. wołomińskiej Kasy, został na zlecenie jej szefów ciężko pobity i ledwie uszedł z życiem. Do dzisiaj leczy się neurologicznie" - czytamy w "GW".

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane