Autostradowa dyrekcja uważa, że kasa została w budżecie, resort finansów zaprzecza
Rząd przeznacza oszczędności kolejarzy na drogi. Drogowych zaskórniaków nie może, bo... okazały się wirtualne.
Premier Donald Tusk ogłosił niedawno triumfalnie, że drogowcy na swoje inwestycje otrzymają dodatkowo 4,8 mld zł. To pieniądze zaoszczędzone w przetargach kolejowych, które Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) ma spożytkować lepiej niż kolejarze. Ostateczną decyzję o przekazaniu tej kasy drogowcom dziś ma podjąć resort rozwoju regionalnego, choć krążą pogłoski, że formalności mogą potrwać jeszcze około dwóch tygodni.
Minister i miliardy
A co stało się z oszczędnościami z drogowych kontraktów? W ostatnich latach autostradowa dyrekcja bombardowała informacjami o gigantycznych oszczędnościach w przetargach, bo firmy, które zgłaszały się do budowy polskich dróg, proponowały ceny o 30- -50 proc. niższe od kosztorysów. Ile się uzbierało i co stało się z kasą?
"W 2009 i 2010 roku średnie oszczędności w przetargach sięgały około 30 proc. W każdym roku udało się zaoszczędzić po około 8 mld zł, czyli razem około 16 mld zł. Pieniądze zostały w budżecie i dysponuje nimi minister finansów. Temat jest drażliwy i trochę polityczny, proszę by mnie pani w tym zakresie nie cytowała" — napisał nam w e-mailu jeden z przedstawicieli GDDKiA.
W enigmatycznej odpowiedzi resort finansów zaprzecza. Magdalena Kobos, rzecznik ministerstwa, napisała nam jedynie, że obecny plan budowy dróg zakłada wydatki na drogi w latach 2011-13 na poziomie 82,8 mld zł i jest to kwota zgodna z zapotrzebowaniem zgłoszonym przez ministra infrastruktury. Przedstawiciele tego resortu niejednokrotnie jednak podkreślali, że obecny plan to efekt zaciskania pasa wynikającego z konieczności obniżania deficytu. Faktycznie zakłada on przesunięcie około 150 inwestycji, które miały być realizowane teraz, na okres po 2013 i 2015 r.
Resort finansów tłumaczy też, że w 2009 r. zmieniła się ustawa o autostradach płatnych i drogowym funduszu. Zgodnie z nią fundusz finansuje inwestycje drogowe, a budżet wydatki bieżące.
— Nie można w związku z powyższym zgodzić się ze stwierdzeniem, że pieniądze zaoszczędzone zostały w budżecie, ponieważ zmianie uległy podstawy prawne finansowania wydatków drogowych, a zmniejszenie wydatków KFD nie wpływa na zwiększenie środków budżetowych — twierdzi Magdalena Kobos.
Jednocześnie pisze, że wydatki drogowego funduszu wzrosły, a budżetu zmalały.
Trudno dociec, o co chodzi w odpowiedzi resortu finansów. Pewne jest tylko jedno — nadal nie wiadomo, co stało się z miliardami drogowych oszczędności.
Wirtualne oszczędności
Sprawę wyjaśnia Janusz Piechociński, wiceszef Sejmowej Komisji Infrastruktury, poseł PSL.
— W latach 2009 i 2010 wydatki na drogi miały sięgać po około 30 mld zł, a faktycznie nie przekraczały rocznie 20 mld zł. Mogłoby się wydawać, że tzw. oszczędności z przetargów drogowych powinny być przeznaczone na dodatkowe projekty inwestycyjne czy zwiększenie zakresu bieżących modernizacji. Tak się nie działo, bo realnie planowanych do wydania pieniędzy na drogi nigdy nie było. Po prostu dzięki temu, że firmy składały niższe od kosztorysów oferty, mniej trzeba było pożyczyć na budowę dróg — wyjaśnia Janusz Piechociński.
Jednak, kiedy GDDKiA ogłasza przetarg, musi mieć zabezpieczone przewidziane w kosztorysie fundusze. Wygląda na to, że to tylko księgowy czy wręcz wirtualny zapis. Tyle że w przypadku kontraktów kolejowych fakt, że oferty wykonawców były niższe od kosztorysów, przyniósł realne oszczędności, a w przypadku tego samego zjawiska w przetargach drogowych oszczędności są tylko wirtualne.