Deficyt w obrotach zagranicznych zjadł mniejszą część owoców wzrostu gospodarczego, niż oczekiwali analitycy.
Silny złoty okazał się mniej groźny dla wzrostu gospodarczego, niż sądzono. Ponieważ w I półroczu umocnił się aż o 8 proc. w stosunku do EUR, ekonomiści spodziewali się, że niekorzystna struktura handlu zagranicznego (silny złoty nie służy eksportowi) zje sporą część dynamiki PKB. Na szczęście zagranica zadowoliła się tylko niedużym kawałkiem tortu.
W II kw. PKB był o 5,8 proc. wyższy niż rok wcześniej — podał GUS. Jednak gdyby nie deficyt w obrotach z zagranicą, wzrost byłby o 0,6 pkt proc. wyższy.
— Na wzrost gospodarczy składa się dynamika popytu krajowego powiększona o saldo obrotów bieżących. Jeśli jest ono dodatnie, podnosi wzrost gospodarczy. Jeśli w wymianie z zagranicą mamy deficyt, wówczas obniża on wpływ popytu krajowego na PKB, czyli sprawia, że wzrost gospodarczy jest mniejszy — tłumaczy Stanisław Gomułka, główny ekonomista Business Centre Club.
W obrotach z zagranicą Polska od lat jest na minusie. W niektórych kwartałach wpływ deficytu na PKB jest mniejszy, w innych większy. W VI kw. 2007 i w I kw. 2008 wynik nie był jednak zły. Wpływ na dynamikę PKB wynosił -0,2 i -0,4 pkt proc. Po zdecydowanym umocnieniu się złotego obawiano się, że będzie znacznie gorzej.
— Tak się jednak nie stało. Roczna dynamika popytu krajowego wyniosła w II kw. 6,2 proc., a więc rósł on tylko nieznacznie szybciej niż PKB. To oznacza, że deficyt w handlu zagranicznym nie był na tyle duży, aby znacząco wpłynąć na obniżenie wzrostu gospodarczego. Pochłonął tylko o 0,6 pkt proc. — mówi Stanisław Gomułka.
Na dane czekali członkowie Rady Polityki Pieniężnej (RPP). Jak na nie zareagują?
— Dane wspierają najbardziej prawdopodobny scenariusz, zgodnie z którym RPP zdecyduje się na jeszcze jedną podwyżkę stóp — o 25 pkt baz. do końca roku. Tempo wzrostu PKB w II kw. było wyraźnie wyższe, niż przewidywała czerwcowa projekcja inflacji NBP. W drugim półroczu wzrost gospodarczy również powinien być szybszy niż w prognozach — uważa Jakub Borowski, główny ekonomista Invest Banku.