Zagraniczny kapitał działa jak narkotyk

Jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma. Tak w skrócie można opisać problem zależności polskiej gospodarki od zagranicznych inwestycji

Nie ulega wątpliwości, że hasło „zagraniczny kapitał płynie do Polski szerokim strumieniem” odbierane jest na ogół pozytywnie, w szczególności przez aktywnych uczestników życia gospodarczego. W gospodarce, podobnie jak w życiu, trudno jednak o czarno-białe sytuacje. Widać to doskonale na przykładzie bezpośrednich inwestycji zagranicznych, które z jednej strony — uzupełniają krajowe braki w oszczędnościach, z drugiej — wpędzają naszą gospodarkę w spiralę zadłużenia.

Niekomfortowa sytuacja

Zestawienie, które informuje, czy dany kraj jest wierzycielem, czy dłużnikiem netto w stosunku do zagranicy, to tzw. międzynarodowa pozycja inwestycyjna netto. Definiuje się ją jako różnicę między wielkością aktywów i pasywów zagranicznych. Wartość ujemna świadczy o tym, że dany kraj jest dłużnikiem netto wobec zagranicy (wartość jego inwestycji za granicą jest mniejsza niż inwestycji zagranicznych dokonanych na jego terenie). W pierwszym kwartale 2017 r. międzynarodowa pozycja inwestycyjna netto Polski wyniosła około -1,171 bln zł.

W 13 lat nasze zadłużenie zwiększyło się ponadtrzykrotnie — w pierwszym kwartale 2004 r. startowaliśmy z poziomu 363 mld zł. Zestawienie tej statystyki z PKB i porównanie tak zdefiniowanego wskaźnika z pozostałymi krajami UE pokazuje, że wśród unijnych dłużników netto wobec zagranicy jesteśmy w czołówce. Na koniec 2016 r. nasze zobowiązania stanowiły 61,7 proc. PKB. Większy wskaźnik ma tylko sześć krajów — Irlandia, Grecja, Cypr, Portugalia, Hiszpania i Chorwacja. Na międzynarodową pozycję inwestycyjną netto danego kraju składa się kilka komponentów — Polskę najmocniej ciągną w dół inwestycje bezpośrednie (takie, dla których minimalny próg zaangażowania kapitałowego wynosi 10 proc.). Na koniec pierwszego kwartału 2017 r. ujemne saldo tej kategorii wyniosło ponad 700 mld zł.

Wskazana wybredność

Ujemna pozycja inwestycyjna Polski oznacza konieczność spłaty zadłużenia w przyszłości. Piotr Bujak, główny ekonomista PKO BP, podkreśla, że właśnie dlatego istotne jest selektywne podchodzenie do inwestycji zagranicznych .

— Należy angażować się w projekty, które generują wysoką wartość dodaną i prowadzą do wzrostu produktywności, co przekłada się na trwały wzrost gospodarczy bez nadmiernego wzrostu nierównowagi zewnętrznej gospodarki. Pozostałość po inwestycjach typu montownie to przede wszystkim niskie pensje dla krajowych pracowników. Duża liczba inwestycji tego typu w dłuższym terminie może oznaczać kłopoty dla gospodarki — mówi Piotr Bujak, ale zaznacza, że obecnie nie ma powodów, aby bić na alarm.

— Większość inwestycji realizowanych w Polsce w formule BIZ jest efektywna, tzn. generuje wyższe przychody dla naszej gospodarki, niż wynosi transfer zysków za granicę — dodaje ekonomista PKO BP.

Status quo w mocy

Oparcie wzrostu gospodarczego danego kraju na rodzimym kapitale zapewnia większą stabilność i bezpieczeństwo. Nie wątpi w to Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millennium, ale podkreśla, że w przypadku Polski trudno o realizację takiego scenariusza. — Kapitał zagraniczny zastępuje oszczędności krajowe, których mamy po prostu za mało. Aby rozwijać się szybciej niż inni i doganiać gospodarki zachodnie, musimy pożyczać. Warto także zwrócić uwagę na to, że poprawa pozycji inwestycyjnejnetto naszego kraju wymaga i czasu, i konkretnych działań w sferze polityki gospodarczej, zwiększających oszczędności krajowe. Było to przedmiotem planu Morawieckiego, ale na razie nie widać efektów — mówi Grzegorz Maliszewski.

— Plan Morawieckiego opiera się na budowie rodzimego kapitału, ale wicepremier nie zamyka się na zagranicznych inwestorów — wręcz przeciwnie: zachęca ich do lokowania kapitału w Polsce — mówi Marcin Mazurek, ekonomista mBanku.

Nie bez znaczenia jest także to, że importowany kapitał tworzy w Polsce miejsca pracy. Z majowego raportu EY, poświęconego atrakcyjności inwestycyjnej naszego kraju, wynika, że na tle pozostałych krajów europejskich jest ich wyjątkowo dużo. Ponad 22 tys. miejsc pracy, które mieli w planach na 2016 r. zagraniczni inwestorzy (szacunki sporządzono na podstawie 55 proc. dostępnych projektów) plasuje nas w ścisłej czołówce zestawienia. Wyprzedziła nas tylko Wielka Brytania z wynikiem ponad 43 tys.

Nadzieja w usługach

Z badań firmy doradczej wynika też, że w ubiegłym roku Polska po raz pierwszy od 2008 r. znalazła się w piątce najpopularniejszych europejskich kierunków dla inwestorów zagranicznych, a niemal połowa ankietowanych (48 proc.) oczekuje poprawy atrakcyjności naszego kraju w najbliższych trzech latach. W 2016 r. zagraniczni inwestorzy zadeklarowali chęć wystartowania z 256 projektami wobec 211 w 2015 r. Wzrost liczby projektów na przełomie roku nie szedł jednak w parze ze wzrostem ich wartości. Z danych OECD wynika, że wartość bezpośrednich inwestycji zagranicznych w Polsce zmalała w tym czasie o ponad 1,7 mld USD. Po części wynika to z tendencji globalnych. W 2016 r. wartość napływów w formie BIZ zmniejszyła się o około 95 mld USD, co oznacza, że mniej kapitału na świecie szukało możliwości zainwestowania. Wytłumaczeniem może być jednak także większa liczba mniej wartościowych projektów, wynikająca ze zmian branżowych.

— We wcześniejszych latach mieliśmy duży napływ w związku z projektami prywatyzacyjnymi. Były to zazwyczaj duże transakcje w sektorze przemysłu i usług finansowych. Najbardziej kapitałochłonne przedsięwzięcia zostały już jednak zrealizowane. Dziś na znaczeniu zyskuje sektor usług, a tu wartość projektów jest z reguły niższa — tłumaczy Grzegorz Maliszewski.

Udział przedsięwzięć związanych z sektorem przemysłowym w BIZ realizowanych w Polsce zmniejszył się z 81 proc. w 2005 r. do 62 proc. w 2016 r., podczas gdy finanse i usługi biznesowe przyciągają coraz więcej inwestorów. Ich udział na przestrzeni lat 2005-16 wzrósł z 7 do 28 proc. — twierdzi EY.

W latach 2014-16 ujemne saldo inwestycji bezpośrednich pogłębiło się, ale w porównaniu do zmian w poprzednich latach nieznacznie, bo o około 15 mld zł. Nasza międzynarodowa pozycja inwestycyjna poprawiła się natomiast o około 47 mld zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Justyna Dąbrowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Zagraniczny kapitał działa jak narkotyk