Zagrożone wydanie aż 650 mln zł

Mariusz Zielke
opublikowano: 2006-09-19 00:00

Resort edukacji unieważnił przetargi na pracownie internetowe dla szkół. Jak się nie pospieszy, Polska straci potężne dotacje UE.

W końcu ubiegłego tygodnia resort edukacji unieważnił warte grubo ponad 200 mln zł przetargi na dostawy 5 tys. pracowni internetowych dla szkół. Powód: protest firmy Incom na sposób oceny wniosków o udział w postępowaniu i inne błędy proceduralne. Zamawiający częściowo uwzględnił protest i w konsekwencji postępowanie unieważnił. To oznacza, że zostaje coraz mniej czasu na wykorzystanie unijnych dotacji do komputeryzacji szkół. Tymczasem poza wymienionymi przetargami do końca 2006 r. resort powinien rozstrzygnąć jeszcze co najmniej dwa równie duże postępowania.

Program za 1,5 mld zł

Program komputeryzacji szkół resort opracował w połowie 2004 r. Jego wartość oszacowano na 1,5 mld zł (25 proc. z budżetu, 75 proc. ze środków unijnych). W pracownie internetowe mają zostać wyposażone szkoły, centra kształcenia i biblioteki. Środki miały być wykorzystane do końca 2006 r. Tymczasem do połowy 2005 r. nie wykorzystano ani grosza. Przyspieszenie przyszło w ubiegłoroczne wakacje — resort bez problemu i w trybie przyspieszonym rozstrzygnął przetarg wart 250 mln zł. Za nim poszły kolejne zamówienia o różnej wielkości (od 20 do 60 mln zł). Z naszych wyliczeń wynika, że około 650 mln zł resort może i powinien wydać jeszcze w 2006 r.

— Jeśli nawet się uda, znowu będzie wszystko robione „na wariata”. Nie rozumiem, dlaczego resort tak powolnie organizuje przetargi. Dlaczego przez całe wakacje zamówienia nie zostały uruchomione? — skarży się jeden z potencjalnych oferentów.

Protest zwycięzcy

Unieważnienie ostatnich przetargów zaskoczyło część firm i obserwatorów. Z informacji „PB” wynika, że wnioski o udział w postępowaniu złożyło 10 konsorcjów. 5 z nich miało się znaleźć na liście dopuszczonych do kolejnej — decydującej części przetargu. Wśród tych 5 konsorcjów znalazł się m.in. wniosek firmy Incom. Przez jej protest postępowanie unieważniono.

— Dziwię się, że resort uwzględnił ten protest, bo spokojnie mógł obronić zapisy. Nie rozumiem, o co chodzi. Może komuś nie zależy na wydaniu pieniędzy — mówi inny z oferentów.

Nie udało nam się ustalić, czy resort czyni starania o przesunięcie terminu wydatkowania środków unijnych.