ZAiKS zamyka
małe wytwórnie
Niezależni dystrybutorzy oskarżają stowarzyszenie autorów ZAiKS o bezprawne działania, które naruszają zasady wolnej konkurencji na polskim rynku fonograficznym. Niedawno przeciwko ZAiKS wystąpiła do sądu spółka Selles, której nagrania policja zatrzymała do celów dowodowych.
Producenci i dystrybutorzy fonograficzni zrzeszeni w Stowarzyszeniu Niezależna Fonografia Polska oskarżają stowarzyszenie autorów ZAiKS o działania zmierzające do wyeliminowania ich z rynku muzycznego. ZAiKS z kolei utrzymuje, że wiele niezależnych firm łamie prawo autorskie. Stowarzyszenie Niezależna Fonografia Polska złożyło wniosek do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów o uznanie działań ZAiKS za praktyki monopolistyczne.
— Stowarzyszenie od dawna zwraca uwagę na to, że ZAiKS realizuje głównie interesy wielkich zagranicznych wytwórni fonograficznych, przez co doprowadza do łamania zasad wolnej konkurencji — mówi Marcin Karolak, prawnik Stowarzyszenia Niezależna Fonografia Polska.
Świadek mimo woli
Jedną z firm toczących z ZAiKS-em spór jest CD Gama. Spółka importowała do Polski płyty kompaktowe z Luksemburga i z Czech. Jednak od półtora roku walczy o przetrwanie.
— W czerwcu ubiegłego roku ZAiKS zawiadomił policję o popełnieniu przez moją firmę przestępstwa naruszenia praw autorskich. Tego samego dnia, pod moją nieobecność, policja bez nakazu prokuratorskiego dokonała przeszukania i zajęcia całej dokumentacji handlowej i celnej oraz wszystkich płyt CD — mówi Beata Kossowska, właścicielka CD Gama.
Beata Kossowska skarży się, że w prowadzonym postępowaniu nie jest traktowana jako strona, lecz jako świadek, za to ZAiKS, będący w świetle prawa stroną, jest traktowany jako biegły.
— Zatrzymane płyty mają wszystkie dokumenty stwierdzające ich legalne pochodzenie, ale prokuratura w prowadzonym postępowaniu w ogóle nie bierze ich pod uwagę, opierając się wyłącznie na opinii ZAiKS — twierdzi Beata Kossowska.
Areszt przed świętami
W ostatnich dniach policja zaplombowała magazyn z trzema milionami egzemplarzy CD firmy Selles Records. Została ona przez ZAiKS oskarżona o łamanie praw autorskich i piractwo, a jej płyty zabezpieczono jako dowód.
— Idą święta i ZAiKS chce nas na ten okres wyłączyć z gry. Zawiadomiliśmy prokuraturę o popełnieniu przez ZAiKS przestępstwa polegającego na składaniu fałszywego doniesienia o łamaniu prawa przez firmę Selles — mówi Tomasz Bielski, właściciel Selles Records i prezes Stowarzyszenia Niezależna Fonografia Polska.
Dyrektor Krzysztof Szuster ze stowarzyszenia ZAiKS odpiera wszelkie zarzuty o bezprawne nękanie niezależnych producentów fonograficznych.
— Nasze doniesienia o przestępstwach opierają się na faktach. Zarówno w sprawie CD Gama, jak i w przypadku Selles Records, mamy do czynienia ze sprzedażą i powielaniem nagrań, od których nie zostały odprowadzone tantiemy. Doniesienie w sprawie spółki Selles dotyczy nie tyle rozliczeń między ZAiKS a spółką, ile wprowadzenia do obrotu nielegalnych nagrań — mówi Krzysztof Szuster.
Tymczasem Tomasz Bielski twierdzi, że ZAiKS arbitralnie do tej pory ustalał stawki opłat licencyjnych, ale od dłuższego czasu w ogóle nie zgadza się na żadne propozycje spłaty należnych tantiem przez jego firmę.
Stowarzyszenie Niezależna Fonografia Polska zamierza w drodze powództwa cywilnego wystąpić do sądu przeciwko ZAiKS.
— Nie ulega wątpliwości, że ZAiKS próbuje oczyścić polski rynek fonograficzny z niezależnych producentów. Wysuwane zarzuty nie znajdują odbicia w rzeczywistości, bo jak inaczej tłumaczyć fakt, że dotąd żadna ze spraw rozpatrywana przez prokuratury z powództwa ZAiKS nie skończyła się wyrokiem skazującym. Jednak zajęcie płyt i długotrwały proces wystarczą, aby mała wytwórnia fonograficzna splajtowała bądź wycofała się z branży — uważa Marcin Karolak.
Tak było w przypadku wrocławskiej spółki Silesia, która oskarżona o praktyki pirackie zbankrutowała, mimo umorzenia postępowania po sześciu miesiącach.