Zakaz nie zaszkodził jeszcze przewoźnikom
Wprowadzenie zakazu sprowadzania do Polski mięsa wołowego oraz produktów zawierających składniki pochodzenia wołowego napełniało przedstawicieli branży transportowej niepokojem o utratę istotnej liczby zleceń. Dotychczas transportowcy nie odnotowali konkretnych strat wynikających z tego ograniczenia, jednak z nieufnością patrzą w przyszłość.
Dotychczas zakaz wwozu mięsa i produktów pochodzenia wołowego nie odbił się negatywnie na kondycji firm transportowych.
Na razie bez strat
Do Andrzeja Majewskiego, prezesa Łódzkiego Stowarzyszenia Przewoźników Międzynarodowych i Spedytorów, nie dotarły dotychczas głosy niezadowolenia przewoźników związane z wprowadzonym niedawno zakazem.
— Być może wynika to z faktu, że nasze stowarzyszenie zrzesza niewielu przewoźników zajmujących się transportem mięsa, żelatyny czy mączki kostnej. Jednak jestem przekonany, że jest to kolejny czynnik pogłębiający kryzys w polskiej branży transportowej — mówi Andrzej Majewski.
Również Anna Wrona ze Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych nie spotkała się z informacjami o negatywnych skutkach zakazu.
— Zakaz ten nie wpłynął w znaczący sposób na kondycję branży. Wydaje mi się, że po części jest to również zasługa polskich transportowców, których przed następstwami wprowadzenia takich ograniczeń ustrzegła operatywność — przypuszcza Anna Wrona.
Oczekiwanie na skutki
Danuta Górska, zastępca dyrektora w firmie transportowej Atrans, uważa, że zakaz ograniczający wwóz do naszego kraju mięsa wołowego nie wpłynie negatywnie na obroty jej spółki.
— Nasze priorytetowe kierunki to Bułgaria, Rumunia i Rosja. Wozimy tam m.in. mięso, ale pochodzenia polskiego i dlatego nie mamy problemów na granicach. Sytuację może jednak zmienić orzeczenie Komisji Europejskiej stawiające Polskę w grupie krajów o podwyższonym stopniu ryzyka wystąpienia BSE — twierdzi Danuta Górska.
Z kolei Andrzej Schoenradt, dyrektor Autosped Polska, zwraca uwagę natomiast, że efektem wprowadzenia zakazu stało się zmniejszenie liczby frachtów.
— Zwiększy się liczba kursów, podczas których samochód będzie załadowany tylko w jedną stronę. Uważam, że problem zakazu wwożenia do Polski niektórych towarów to gwóźdź do trumny krajowego transport -— sumuje Andrzej Schoenradt.