Zakazy importu warto przewidywać

Jarosław Królak
opublikowano: 2000-12-07 00:00

Zakazy importu warto przewidywać

Zasadą jest swoboda handlu z zagranicą. Jednak organy państwowe zagwarantowały sobie prawo ingerencji i ograniczeń importowo-eksportowych. Opłaca się więc o tym pamiętać przy zawieraniu kontraktów, aby zminimalizować ryzyko niepowodzenia inwestycji.

Ustawa z 1997 r. o obrocie z zagranicą towarami i usługami formułuje podstawową zasadę, że handel z zagranicą jest wolny od ograniczeń lub wymogu uzyskiwania koncesji, chyba że inne przepisy stanowią inaczej. Zostawia to furtkę administracji na regulowanie obrotu poprzez wprowadzanie okresowych zakazów np. importu. Najświeższy przykład to zakaz importu wołowej mączki kostnej. Wcześniej zakazywano sprowadzania np. żelatyny, były ograniczenia importu zbóż. Główny Inspektor Sanitarny proponuje także wstrzymać import bydła i mięsa wołowego ze wszystkich krajów europejskich, wprowadzić zakaz handlu takim mięsem pochodzącym z importu, a artykuły spożywcze zawierające produkty wołowe dopuszczać do obrotu, gdy będą mieć stosowne atesty. Takie decyzje władz z pewnością uderzają w importerów, narażając ich na spore straty.

Uwaga, zakaz

— Państwo realizuje politykę ochrony polskiego rynku przed napływem zbyt dużych ilości towarów lub produktów złej jakości. Wydawane są więc w zależności od sytuacji zakazy, importu bądź różne zezwolenia, np. kontyngenty, plafony, automatyczna i nieautomatyczna rejestracja obrotu, limit usług — informuje Ewa Snowacka-Malec, prawnik z kancelarii prawnej Waraksa i Partnerzy.

Art. 6 ust. 1 ww. ustawy określa przypadki, w których Rada Ministrów lub inny uprawniony organ administracji może ze względu na interes narodowy lub podstawowy interes gospodarczy kraju ograniczać lub zakazywać obrotu towarowego z zagranicą. Decyzje takie ograniczają więc importerów w swobodzie kontraktowania określonych produktów. Towar taki, niezależnie od zawartych umów, nie zostanie do Polski wpuszczony.

— Jeżeli wprowadza się zakaz importu, to organ celny cofa natychmiast towar za granicę, chyba że prawo nakazuje jego przepadek lub inny sposób postępowania. Gdy cofnięcie towaru jest niemożliwe , to organ celny może nawet nakazać jego zniszczenie — mówi Ewa Snowacka-Malec.

Koszty cofnięcia lub zniszczenia ponoszą solidarnie: importer, przewoźnik lub aktualny posiadacz.

Mądrość przed szkodą

— Importerzy powinni brać pod uwagę takie ewentualności i zabezpieczać swoje interesy już na etapie planowania inwestycji i podpisywania umów z kontrahentami. Najlepszym sposobem jest zapisanie w umowie klauzuli, umożliwiającej jej niezwłoczne rozwiązanie z powodu zaistnienia okoliczności nie pozwalających na jej realizację. Pewne okoliczności (tzw. siła wyższa) są niezależne od stron, więc łatwo będzie umowę rozwiązać bez żadnych odszkodowań — dodaje Ewa Snowacka-Malec.

W przypadku niezamieszczenia w umowie stosownych klauzul rozwiązujących, ryzyko gospodarcze wzrasta i importer naraża się na dodatkowe koszty, np. zapłaty odszkodowania za niedotrzymanie umowy.