ZAKŁADY AZOTOWE NIE USTĄPIĄ POLA UE

Anna Bytniewska
16-11-1999, 00:00

ZAKŁADY AZOTOWE NIE USTĄPIĄ POLA UE

Polscy producenci nawozów zamierzają wojować z Kemirą i Norsk Hydro

SOLIDARNIE: ZA Kędzierzyn (Janusz Wiśniewski, po lewej) mogą liczyć, że ZA Puławy (Mirosław Malinowski) poprą ich działania w obronie krajowego rynku nawozów saletrzanych. Niedawno kędzierzyńskie Azoty poparły puławskiego producenta w walce z importem rosyjskiej saletry. fot. ARC

Kędzierzyńskie Azoty zabiegają o zmianę postanowienia Komisji Europejskiej o wszczęciu przeciwko nim postępowania antydumpingowego. Krajowe firmy zaatakują nie tylko unijne orzeczenia ograniczające dostęp do tamtego rynku, ale i unijnych konkurentów, sprzedających swoje nawozy w Polsce. Przygotowują już jednolite stanowisko, które niebawem przedstawią ministrowi gospodarki.

Zakłady Azotowe w Puławach, Kędzierzynie-Koźlu, Tarnowie oraz Zakłady Azotowe Anwil z Włocławka, oskarżone o import na teren Unii Europejskiej saletry amonowej po cenach dumpingowych, postanowiły bronić się przed ograniczeniem dostępu do unijnego rynku.

Sporna saletra

Postanowienie Komisji Europejskiej o wszczęciu postępowania antydumpingowego uderza przede wszystkim w puławskie Azoty i włocławski Anwil. Saletra amonowa stanowi 26 proc. przychodów ze sprzedaży zakładów z Puław i aż 40 proc. przychodów ze sprzedaży Anwilu. Najbardziej wojowniczo nastawione są jednak Zakłady Azotowe Kędzierzyn (nie ujawniły struktury produkcji), które pierwsze postanowiły walczyć o zmianę postanowienia Komisji Europejskiej o wszczęciu przeciw nim postępowania antydumpingowego. Polskie zakłady azotowe zarzucają urzędnikom unijnym tendencyjność i opieranie się na błędnych założeniach.

Poparcie ministerstwa

Obecnie trwa przygotowywanie jednolitego stanowiska polskich producentów saletry amonowej. Zakłady liczą na poparcie ich wniosku przez rząd. Na początku przyszłego tygodnia wniosek trafi do ministra gospodarki, który zadecyduje o przedstawieniu go Komisji Europejskiej.

— Unijni urzędnicy wzięli pod uwagę aż dwa okresy posezonowe, kiedy zarówno krajowe, jak też unijne ceny nawozów są niskie. Nieprawdziwy też jest zarzut, że cena saletry w kraju jest wyższa niż cena saletry sprzedawanej do Unii. W badanym przez unijnych urzędników czasie (od 1 kwietnia 1998 r. do 30 września 1999 r.) sprzedawaliśmy w kraju saletrę po 87 USD za tonę, w eksporcie natomiast po 96-110 USD — twierdzi Janusz Wiśniewski, wiceprezes Zakładów Azotowych Kędzierzyn.

Nie będą ryzykować

Przed karnymi cłami mogłaby uchronić polskie firmy współpraca z Komisją Europejską i ustalenie cen minimalnych na eksportowaną z Polski saletrę. Zdaniem producentów nawozów, ta współpraca to duże ryzyko, nie gwarantujące zgody z Unią.

— Jej podjęcie wiąże się z ujawnieniem Komisji Europejskiej szczegółowych danych o przedsiębiorstwie, łącznie z danymi technologicznymi, planami inwestycyjnymi i polityką handlową. Są to przecież informacje objęte tajemnicą handlową —podkreśla Janusz Wiśniewski.

Złe doświadczenia z takiej współpracy mają puławskie Azoty.

— Kilka lat temu oskarżono nas o dumping przy sprzedaży roztworu saletrzano-mocznikowego. Chcąc osiągnąć porozumienie, zgodziliśmy się na współpracę i udostępnienie danych o firmie. Skończyło się to dla nas utratą tamtejszego rynku. Jesteśmy więc sceptycznie nastawieni do takiego sposobu rozwiązania obecnego problemu — twierdzi Marek Sieprawski z Zakładów Azotowych Puławy.

Kontra Tarnowa

Kędzierzyńskie Azoty także postanowiły skierować do Ministerstwa Gospodarki wniosek o wszczęcie postępowania ochronnego przeciw nadmiernemu importowi na teren Polski nawozów saletrzanych fińskiej Kemiry i norweskiego Norsk Hydro. Aby taki wniosek mógł być złożony, musi zostać poparty przez producentów reprezentujących 25 proc. krajowego przemysłu. Konieczna jest więc aprobata Zakładów Azotowych w Tarnowie — drugiego co do wielkości krajowego wytwórcy saletrzaku. ZA Tarnów zgodziły się poprzeć tę inicjatywę.

— Na pewno poprzemy wniosek dotyczący wszczęcia postępowania ochronnego wobec nadmiernego importu saletrzaku do Polski, przygotowywany przez zakłady w Kędzierzynie. Saletrzak stanowi 12-15 proc. naszych przychodów ze sprzedaży — dodaje Józef Boryczko, członek zarządu Zakładów Azotowych w Tarnowie

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bytniewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / ZAKŁADY AZOTOWE NIE USTĄPIĄ POLA UE