Zakopane skacze na kasę

Wojciech Kowalczuk
18-01-2002, 00:00

Ogólnonarodowy kredyt uwielbienia, jakiego Polacy udzielają Adamowi Małyszowi niezależnie od zwyżek i spadków jego formy, po raz pierwszy zaczyna się zwracać w konkretnej walucie. Zakopane, w którym jutro rozpocznie się konkurs skoków, ogarnęło rynkowe szaleństwo. Sprzedawcom pamiątek zaczyna brakować towaru, a gaździny adaptują na pokój do wynajęcia każdą izdebkę, która choć trochę się do tego nadaje. Kibice zjeżdżają tak licznie, że nawet kolej uruchomiła dodatkowe pociągi. Rzeka pieniędzy rwie do Zakopanego, jak kilka lat temu Odra do Wrocławia po przerwaniu wałów. Ach, gdybyśmy takich Małyszów mieli w Polsce chociaż ze trzech, na dźwięk słowa „recesja” pękalibyśmy ze śmiechu, a Garmisch Partenkirchen wykupilibyśmy i przemianowali na Małyszowice.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wojciech Kowalczuk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Zakopane skacze na kasę