Firmy deweloperskie muszą się liczyć z konsolidacją, ale o załamaniu koniunktury nie ma mowy
W kilku ważnych ośrodkach kraju popyt na mieszkania jest wciąż niezaspokojony — uważa Tomasz Łapiński, dyrektor finansowy firmy Ronson.
„Puls Biznesu”: Rynek mieszkaniowy ogarnęła stagnacja. Deweloperzy narzekają na spowolnienie sprzedaży i gwałtowny spadek liczby klientów. Jak to wygląda z waszej perspektywy?
Tomasz Łapiński: Nie odczuwamy spadku zainteresowania. Gdy ostatnio rozpoczęliśmy sprzedaż drugiego etapu Imaginarium — naszej inwestycji na warszawskich Bielanach, przed siedzibą firmy ustawiła się kolejka chętnych. Czterdzieści procent mieszkań sprzedaliśmy w ciągu zaledwie tygodnia. Zainteresowanie przeszło nasze oczekiwania.
Jaka jest recepta na sprzedaż mieszkań w ciężkich czasach?
My budujemy mieszkania dla klasy średniej. To nie jest ani segment luksusowy, ani popularny. Oferujemy za to lokale w bardzo dobrej lokalizacji. Kompleks Imaginarium usytuowany jest na Żoliborzu, w pobliżu Lasku Bielańskiego. Jego atut to m.in. dogodna komunikacja.
Poza tym każdą inwestycję dzielimy na etapy, które sukcesywnie realizujemy, co pozwala na efektywną sprzedaż. Staramy się również, aby nasze projekty nie konkurowały ze sobą. Zależy nam także na tym, aby wyróżniały się od innych, położonych w najbliższej okolicy, zarówno architekturą, standardem, jak i jakością wykończenia.
Moim zdaniem, niektórzy deweloperzy mają problemy ze sprzedażą, gdy wprowadzają na rynek duży projekt mieszkaniowy, nie dzieląc jego realizacji na etapy. Taki produkt z reguły trudniej się sprzedaje.
Rywalizacja pomiędzy deweloperami jest coraz ostrzejsza. Firmy konkurują ze sobą jakością wykończenia i lokalizacją. Czy macie jeszcze jakieś atuty?
Mieszkania kupują zwykle ludzie bardzo zapracowani. Dlatego stworzyliśmy mobilny dział sprzedaży. Staramy się dotrzeć do klienta w wybranym przez niego miejscu, nawet w pracy.
Które miasta, poza Warszawą, są w tej chwili dla was szczególnie interesujące?
Polska stwarza deweloperom szerokie perspektywy. Rynek mieszkaniowy nie koncentruje się u nas na stolicy kraju. Mamy kilka dużych ośrodków miejskich, w których popyt na nowe mieszkania jest wciąż niezaspokojony.
Dlatego budujemy nie tylko w stolicy, ale już wkrótce także w Poznaniu, Wrocławiu i Szczecinie. Inwestycje w regionach traktujemy długofalowo. Zazwyczaj w jednym mieście mamy kilka projektów mieszkaniowych. Rozważamy również inwestycje w kolejnych aglomeracjach, jak Trójmiasto, Bydgoszcz i Toruń.
Czy grozi nam przegrzanie koniunktury, jak np. w Hiszpanii i Irlandii?
Dobry okres dla rynku mieszkaniowego w tych krajach trwał co najmniej kilkanaście lat. Był to także czas systematycznego wzrostu cen.
U nas koniunktura pojawiła się dopiero w 2005 r., wraz ze spadkiem stóp procentowyc h i zwiększeniem dostępności kredytów. Te kilka lat to za mało, aby zaspokoić ogromne potrzeby.
Nie wierzę również, że dojdzie do gwałtownego spadku cen mieszkań. Koszty gruntów robocizny i materiałów budowlanych idą w górę. W warunkach rosnącej inflacji trudno liczyć na znaczące obniżki cen mieszkań. Wzrost oprocentowania kredytów najszybciej odbije się za to na segmencie lokali popularnych. Rezultatem może być spadek zainteresowania nabywców.
W najtrudniejszej sytuacji będą mali deweloperzy. Przejęcia staną się nieuniknione.
Deweloperzy nie mogą też na razie liczyć na dobre wieści z giełdy.
Obecna sytuacja na giełdzie ogranicza zdobywanie kapitału z tego źródła. Ten rynek jest więc na razie dla deweloperów definitywnie zamknięty. Za rok sytuacja powinna się jednak poprawić.
O deweloperze
Firma Ronson działa w Polsce od 2000 r. Do tej pory sprzedała łącznie ponad 1100 mieszkań. Budowała głównie w Warszawie. Zrealizowała m.in. osiedle Pegaz na Mokotowie, Meridian, Słoneczny Skwer i Lazurową Dolinę.
Obecnie buduje domy w zabudowie bliźniaczej w Konstancinie, osiedla Imaginarium i Galileo w Warszawie. Jednocześnie przygotowuje aż 26 nowych inwestycji, w tym poza Warszawą. Ronson ma też spory bank ziemi we wszystkich większych miastach w Polsce.