Zaległości w wydawaniu unijnych pieniędzy

Katarzyna Kapczyńska
opublikowano: 2008-01-24 00:00

Polska ma problem z wykorzystaniem Funduszu Spójności z lat 2004-06. Jest też spóźniona z projektami na lata 2007-13.

Polska ma problem z wykorzystaniem Funduszu Spójności z lat 2004-06. Jest też spóźniona z projektami na lata 2007-13.

Obecny rząd gani poprzedników za słabe wykorzystywanie unijnej kasy przyznanej na lata 2004-06. Chodzi o 12,8 mld EUR (46,08 mld zł) na projekty strukturalne i Fundusz Spójności. Największy problem jest z wydawaniem pieniędzy na rybołówstwo i z finansowaniem inwestycji środowiskowych oraz transportowych z Funduszu Spójności.

W latach 2004-06 Komisja Europejska przyznała Polsce 8,6 mld EUR (30,96 mld zł) na projekty strukturalne (m.in. transport, rozwój regionów czy rybołówstwo). Do końca 2007 r. z tej puli wypłacono beneficjentom 21,86 mld zł, czyli 69,8 proc. Resztę powinniśmy wydać do końca tego roku. Elżbieta Bieńkowska, minister rozwoju regionalnego, ma nadzieję, że zdąży.

Z worka do worka

Powodów do hurraoptymizmu jednak nie ma.

— Wykorzystanie pieniędzy nie oznacza, że planowane inwestycje udało się zrealizować. Część projektów strukturalnych, które miały być finansowane w latach 2004-06, została przepisana do projektów przewidzianych na lata 2007-13. Przykładem jest choćby linia kolejowa Wrocław — Rawicz — mówi Janusz Piechociński, wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Infrastruktury.

Za drogo, za mało

— Mamy problem z wykorzystaniem pieniędzy z Funduszu Spójności z 2004-06, ale finansowane z niego projekty możemy realizować do 2010 r. Mam więc nadzieję, że uda się nadrobić zaległości — mówi Elżbieta Bieńkowska.

Z Funduszu Spójności przyznano nam 4,2 mld EUR (15,12 mld zł). Do końca ubiegłego roku przekazaliśmy do Brukseli wnioski o 2,2 mld EUR (39,4 proc. puli). Jeśli chcemy zdążyć z wydaniem tej puli, musimy rocznie inwestować 1,14 mld EUR (4,1 mld zł), co nie jest łatwe. Z powodu wzrostu kosztów materiałów, robocizny etc. zwiększył się także koszt wielu projektów z Funduszu Spójności. Jednak na uzgadniane korekt w Brukselą jest już za późno. W rezultacie unijna kasa marnuje się, bo w budżecie brakuje 1,9 mld EUR (6,8 mld zł).

— Prowadzimy rozmowy z Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej o dofinansowaniu — informuje minister Bieńkowska.

Zabezpieczenie się przed brakiem pieniędzy w przyszłości jest jednym z powodów obecnego weryfikowania przygotowywanej przez półtora roku przez rząd PiS listy projektów na lata 2007-13. Na ten okres Unia przyznała nam 67,3 mld EUR (242,2 mld zł), a do końca ubiegłego roku otrzymaliśmy 1,4 mld EUR (5,0 mld zł) zaliczek. Platforma kroi listę 541 projektów, bo uważa, że wiele z nich jest niedopracowanych. Chce też zachować rezerwową kasę, by nie powtórzył się problem, jaki zdarzył się z Funduszem Spójności.