— Napisaliście z przekąsem, że Komorowski „tylko globalnie”, a Komorowski naprawdę rozkręca globalny biznes. Bo po co sprzedawać do Europy, która później z ogromnymi marżami sprzedaje nasze produkty do Azji i Afryki, skoro można bezpośrednio — tak zaczyna rozmowę Zbigniew Komorowski, twórca m.in. jogurtowej Bakomy, najbardziej rozpoznawalnej części jego rolno-paliwowego imperium. I wyciąga dokumenty.
— Z chińską grupą Heilongjiang Beidahuang podpisaliśmy w lipcu memorandum o współpracy handlowej. Efektem będzie powołanie wspólnej spółki w porcie kilkadziesiąt kilometrów od Szanghaju, do której wniesiemy razem 20 mln CNY [około 10,5 mln zł — red.]. Będzie się zajmować sprzedażą towarów w obydwie strony — mówi biznesmen.
Najpierw handel...
A handlować jest czym, bo — jak przekonuje Zbigniew Komorowski — Chińczycy są zainteresowani produktami mlecznymi, masłem, słodem, pszenicą, olejem rzepakowym, mięsem, nasionami i maszynami dla rolnictwa. Część jest w stanie dostarczać sam — poprzez spółki zgrupowane w Bogactwie Zasobów Kraju (BZK). Do robienia interesów zaprosi też innych.
— Mamy się zająć znalezieniem dostawców z Europy Środkowo-Wschodniej. W grę wchodzi większość produktów rolno-spożywczych.Heilongjiang Beidahuang żywi już 200 mln osób, a współpracę z nami traktuje jako furtkę na rynek europejski — twierdzi Zbigniew Komorowski.
Co Chińczycy chcieliby sprzedać biznesmenowi? Na początek syrop cukrowy i maszyny do pieczenia. Są zainteresowani również wspólną hodowlą bydła. Sprzedaż polskiej wołowiny kulinarnej w ramach polsko-chińskiej wymiany handlowej jest celem biznesmena. Chce wykorzystać mokrą paszę, która jest wytwarzana przy okazji produkcji etanolu w Bioagrze (jednej ze spółek BZK), i potrzebuje 200 mln zł na uruchomienie produkcji. Kolejne 200-300 mln zł ma pochłonąć rozbudowa fabryk BZK.
— Chiński sposób prowadzenia biznesu polega na tym, że najpierw przez 2-3 lata się handluje, a dopiero później można liczyć na kapitałowe zaangażowanie. Projektem wołowym Chińczycy są zainteresowani, ale pieniędzy na razie nie wyłożą. Nie zamyka mi to jednak drzwi do poszukiwania innych partnerów do tej działalności — zaznacza Zbigniew Komorowski. Czy prowadzi rozmowy? Tego nie chce ujawnić.
...potem inwestycje
Globalny biznes na Chinach się nie kończy. Apetyt biznesmena prowadzi go też na Południe.
— Znaleźliśmy w Maroku partnera — rodzinę Tazi, która ma wiele biznesów nieruchomościowych, działki rolne, fabrykę surowców do farmaceutyków i zakłady produkujące aromaty. Razem będziemy zakładać spółkę handlującą wsadami owocowymi [które trafiają do jogurtów, serków, deserów — red.]. W Maroku są ogromne zasoby owoców i spory popyt na produkty mleczne. Nie ma jednak na miejscu technologii produkcji takich wsadów owocowych, więc importuje się je m.in. z Egiptu. Na początek będziemy je wysyłać, ale docelowo razem postawimy fabrykę — opowiada Zbigniew Komorowski. Sprzedaż już ruszyła, a produkcja na miejscu — jak zastrzega właściciel BZK — to plan z 2-3-letnim horyzontem.
— Obecność w Maroku otwiera nam drogę do innych państw afrykańskich. Reeksport do Tunezji, Turcji czy Egiptu nie jest oclony — mówi Zbigniew Komorowski.
Oprócz składników spożywczych BZK będzie sprzedawać w Afryce granulowane otręby i śrutę rzepakową (na pasze), zboże oraz oleje. O spółkach Zbigniewa Komorowskiego, który przez ostatnie lata unikał mediów jak ognia, zrobiło się głośno w kwietniu po informacji Reutersa, że biznesmen szuka kupców na część swoich zakładów. Agencja powoływała się na źródło związane z funduszami private equity, do których trafić miała oferta. Zbigniew Komorowski te doniesienia dementował. Zapewniał, że szuka pieniędzy na rozwój i jest gotów zaoferować mniejszościowy pakiet w grupie BZK, w skład której oprócz Bioagry wchodzą Polskie Młyny, Bioagra-Oil, produkująca biodiesel, olejowa Komagra, wytwarzający słód GlobalMalt, i Bakoma-Bis, zajmująca się produkcją komponentów owocowych do produktów mlecznych. Cały holding, według Zbigniewa Komorowskiego, osiągnął w zeszłym roku 500 mln EUR przychodów ze sprzedaży i wypracował 45 mln EUR zysku EBITDA. Zysku netto biznesmen nie ujawnia, ale zapewnia, że każda ze spółek jest rentowna.
Polak za morzem…
Wysokość polskich inwestycji bezpośrednich w Maroku (na koniec 2011 r.) sięgnęła 22,3 mln EUR. Małopolski Can- -Pack produkuje tam puszki. Postawił fabrykę w Casablance wspólnie z lokalnym partnerem, a później odkupił jego udziały. Polski eksport do Maroka to głównie maszyny, siarka, pojazdy i wyroby metalowe. W zeszłym roku sięgnął 241,2 mln USD.
Źródło: PB, Ministerstwo Gospodarki
...i za Wielkim Murem
Do końca zeszłego roku zainwestowaliśmy w Chinach 150 mln EUR. Pierwszą polską spożywczą fabrykę stawia tam za ponad 10 mln EUR drobiarski Konspol (wespół z lokalnym partnerem). O zakładzie w Chinach myślała również Mlekovita. Na razie rośnie nasza sprzedaż za Wielki Mur. W zeszłym roku było to 1,36 mld EUR. Prawie 30 proc. tej kwoty to wyroby wysoko przetworzone, jak maszyny, części zamienne czy pojazdy. Po raz pierwszy od lat wzrósł eksport żywności — z 2 do 5 proc. — głównie dzięki dopuszczeniu na chiński rynek polskiej wieprzowiny.
Źródło: PB, Ministerstwo Gospodarki
OKIEM EKSPERTA
Produkować na miejscu
DR DOMINIK KOPIŃSKI
wiceprezes Polskiego Centrum Studiów Afrykanistycznych, współautor raportu o Afryce dla CEED
Dotychczas inwestycje w Afrycekojarzyły się głównie z surowcami mineralnymi i górnictwem. Obecnie możliwości pojawiają się również w innych sektorach, np. przetwórstwie rolno- -spożywczym. Z jednej strony, część państw afrykańskich ma ogromny potencjał rolniczy — sprzyjający klimat i dużo terenów uprawnych. Z drugiej strony, mimo wysokiej produkcji nie jest w stanie tej żywności przetworzyć i sprzedać. Przykładowo, Nigeria produkuje 1,5 mln ton pomidorów, ale 45 proc. w ogóle nie trafia na rynek i się psuje. W rezultacie Nigeryjczycy na potęgę importują z Chin i Włoch przecier pomidorowy. Kraj ten jest również drugim po Chinach producentem owoców cytrusowych, ale soki... importuje. Ta wielka rozbieżność pomiędzy realną produkcją spożywczą państw afrykańskich a możliwościami przetwarzania i konfekcjonowania warzyw i owoców jest szansą dla przedsiębiorców. Zwłaszcza jeśli uwzględnimy, że rośnie afrykańska klasa średnia, która dysponuje coraz większą siłą nabywczą, co oznacza, że rynek zbytu cały czas się powiększa. Dlatego firmy powinny rozważać inwestycje w Afryce.
OKIEM EKSPERTA
Właściwe kierunki
SŁAWOMIR MAJMAN
prezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych
Chiny i Afryka to dzisiaj najlepsze kierunki dla biznesu. Dla polskich producentów żywności są szansą na wyjście z europejskiego kokonu — rynków nasyconych i z dużą konkurencją. Rynek mleczarski w Azji jest na początku drogi. Kilka lokalnych afer dotyczących jakości miejscowych wyrobów zburzyło zaufanie konsumentów. Dlatego produkty europejskie mają tam duże szanse. Obserwujemy zainteresowanie Chińczyków zakupem zakładów u nas i produkcją na miejscu, by później eksportować przetworzoną żywność.