Zanim klamka zapadnie

Dorota Gąsowska
27-06-2006, 00:00

Wybór odpowiednich okien i drzwi to decyzja poważna, bo podejmowana przynajmniej na kilka lat.

Dobre okna są trwałe, energooszczędne, przepuszczają odpowiednią ilość światła, mają funkcjonalne okucia i dają poczucie bezpieczeństwa. Podobnie jest z drzwiami. Te wejściowe podkreślają charakter domu, zapewniają bezpieczeństwo i jednocześnie chronią przed zewnętrznymi czynnikami atmosferycznymi. Powinny być ergonomiczne i wygodne w użyciu oraz mieć solidną konstrukcję. Z kolei wewnętrzne muszą pasować do charakteru pomieszczenia.

Konieczna aprobata

Pierwszą decyzję w sprawie wyboru stolarki podejmujemy już na etapie projektu domu.

— Okna i drzwi mogą być zaprojektowane jako typowe lub nietypowe. Stolarka produkowana na indywidualne zamówienie zwiększa koszty zakupu średnio o 10 proc. — przyznaje Artur Barczyński, kierownik działu sprzedaży w firmie Stolbud Włoszczowa.

Wyroby muszą mieć dwa podstawowe dokumenty: aprobatę techniczną i certyfikat zgodności. Daje to pewność, że produkty spełniają wymagane przez prawo budowlane parametry techniczne i jakościowe. Pod lupę należy też wziąć kilka innych właściwości.

— Podstawowe to sztywność konstrukcyjna okna, szczelność na wodę, infiltracja powietrza oraz izolacyjność termiczna i akustyczna. Parametry te muszą być zgodne z aprobatą techniczną. Jeśli zdarzy się, że producent wytwarza okna wykraczające wymiarami lub kształtem konstrukcji poza zakres aprobaty, powinien wystawić specjalne oświadczenie potwierdzające parametry danego wyrobu — tłumaczy Zdzisław Maliszewski, doradca w Związku Producentów, Dostawców i Dystrybutorów — Polskie Okna i Drzwi.

Następnym krokiem jest wybór materiału, z którego okna mają być zrobione: drewno, aluminium czy PCW. Decydują względy estetyczne i cena. Drewno jest dostojne, ale nie każdego na nie stać. Z kolei PCW jest najtańsze, ale brak mu naturalnych walorów, przez co traci całe wnętrze. Nie mniej ważna decyzja dotyczy profili i szyb. Producenci mają obecnie bogatą ich ofertę. Standardem są szyby o współczynniku przenikania ciepła U na poziomie 1. Natomiast profile powinny zawierać pięć komór i mieć szerokość 70 mm. Trzeba także zwrócić uwagę na udogodnienia zamontowane w oknie, takie jak regulowany uchwyt czy hamulec w klamce.

Para to wróg

Decyzja co do zakupu odpowiednich drzwi również nie jest łatwa.

— Dostępnych jest mnóstwo wzorów i kolorów. Ale wybór nie jest uwarunkowany tylko względami estetycznymi. Pod uwagę należy wziąć inne czynniki — funkcjonalność, solidność wykonania oraz izolacyjność akustyczną. Ponadto przy zakupie zarówno okien, jak i drzwi trzeba sprawdzić okres gwarancji i to, czy udzielana jest ona również przy samodzielnym montażu, a także łatwość czyszczenia i konserwacji — radzi Artur Barczyński.

Nawet najlepsze i najdroższe okno może się okazać pomyłką, gdy zostanie nieprawidłowo zamontowane. Montaż musi być poprawny na wszystkich etapach: podczas montażu mechanicznego, izolacji termicznej i zabezpieczenia izolacji termicznej przed zawilgoceniem.

— To najczęstszy błąd — nieprzykładanie wagi do montażu, a szczególnie do jego ostatniego etapu: izolacji złącza okno — mur. Gdy okno źle zaizolujemy i nieprawidłowo zabezpieczymy przed wilgocią, może stracić wszystkie swoje właściwości. Dla niego groźne jest powietrze wewnątrz pomieszczenia. W nim znajduje się bowiem duża ilość pary wodnej, która w zetknięciu z niższą temperaturą zewnętrzną może się skraplać — przestrzega Zdzisław Maliszewski.

Kierować się logiką

Pułapek, w które można wpaść, jest mnóstwo. Przykładem jest kupowanie stolarki okiennej w standardzie o wiele wyższym niż budynek, w którym ma być zamontowana. Gdy mieszkamy w bloku czy zwykłej kamienicy, nie warto kupować bardzo drogich okien. Może to być odczytane jako nietakt, czasem — jako brak gustu. Z drugiej strony, gdy wykładamy duże sumy, np. na budowę rezydencji, nie kupujmy najtańszych okien plastikowych, bo zepsujemy cały efekt. Kładąc w salonie drewnianą podłogę, dobrze zabezpieczmy drzwi od tarasu — nieszczelność może nas drogo kosztować. Poza tym zdarza się nam przesadzić z wymiarami, przez co pomieszczenia tracą funkcjonalność. Ta przesada to częsty grzech architektów. Mając w pokoju pięć okien rozwierno-uchylnych, zupełnie tracimy ustawność pomieszczenia — albo nie ma gdzie postawić mebli, albo gdy już je postawimy, nie można otworzyć okna. A to oznacza pieniądze wyrzucone w błoto.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Gąsowska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / / Zanim klamka zapadnie