ZAPEŁNIŁ SIĘ RYNEK MIESZKAŃ W POZNANIU
Przez dwa lata ceny wynajmu lokali spadły w śródmieściu o ponad 20 proc.
PEWNOŚĆ INWESTYCJI: Inwestycje w budownictwo mieszkaniowe są na rynku nieruchomości inwestycjami najpewniejszymi, o wiele bardziej pewnymi niż inwestycje w obiekty użyteczne — ocenia Aleksander Błaszczyk, właściciel biura nieruchomości. fot. Piotr Długosz
Stawki czynszów wolnorynkowych za nowe mieszkania w Poznaniu są jednymi z nielicznych, które spadają. Przed dwoma laty nową kawalerkę można było wynająć za 1000-1200 zł. Dzisiaj trzeba za nią zapłacić od 850 zł do 1000 zł.
Zachętą do inwestowania w mieszkania lokatorskie jest wysoka ulga podatkowa, pozwalająca odliczyć wydatek od dochodu. Dzisiaj czynsz w Poznaniu za nowe mieszkania na wolnym rynku waha się od 22 zł do 34 zł za mkw.
Stawki czynszów wolnorynkowych za nowe mieszkania są jednymi z nielicznych, które zmniejszyły się. Przed dwoma laty nową kawalerkę można było wynająć za 1 tys.-1,2 tys. zł. Wraz ze zwiększeniem się oferty za taką samą kawalerkę można uzyskać dziś 850, góra 1 tys. zł.
Bez szoku
To obniżka rzędu 15-17 proc., co — zdaniem obserwatorów poznańskiego rynku mieszkaniowego — w tym układzie jest typowym zjawiskiem rynkowym.
W zdecydowanej większości (80-85 proc.) najemcami lokali są firmy, które wynajmują mieszkania dla swych pracowników. One też szukają przede wszystkim lokali urządzonych.
— Gdyby nie firmy wynajmujące lokale, opłaty za wynajem byłyby jeszcze niższe — ocenia Krzysztof Pawłowski z biura nieruchomości Błaszczyk.
Czynsz za nowe mieszkania na wolnym rynku waha się od 22 zł do 34 zł za mkw. Stawka zależy od wielkości lokalu, jego lokalizacji oraz wyposażenia. Jeśli mieszkanie jest położone w centrum Poznania i ma w pełni zabudowaną kuchnię i umeblowane pokoje, to można uzyskać za nie po 32-33 zł, nie licząc opłat eksploatacyjnych. Wynajmuje się je jednak obecnie dość trudno. W mieszkaniach na obrzeżach miasta, nie zawsze umeblowanych, osiąga się najwyżej 25 zł/mkw.
Stawki wywoławcze, które właściciele zgłaszają pośrednikom, są z reguły o kilka złotych wyższe. Najłatwiej znaleźć lokatorów na mieszkania małe, za które opłata miesięczna wynosi 800-900 zł. Znacznie wolniej wynajmuje się mieszkania większe, mające 50 i więcej metrów, gdzie opłata dochodzi do 1,5 tys.-1,8 tys. zł miesięcznie, czyli jest na poziomie porównywalnym z ratą kredytu zaciągniętego na kupno własnego lokum.
— Z reguły po miesiącu właściciel zaczyna się niecierpliwić, czego konsekwencją jest obniżenie stawki wywoławczej o 10-15 proc. — informuje Krzysztof Pawłowski.
Z ogólnej liczby nowych lokali czynszowych 30-40 proc. stale oczekuje na lokatorów. Duża jest też rotacja najemców.
W kalkulowaniu opłacalności inwestycji mieszkaniowej bardzo dużą rolę odgrywa możliwość odzyskania ponad 30 proc. nakładów w postaci ulgi podatkowej. Ulgi budowlane mają być jednak zlikwidowane. Jeśli zainteresowanie spowodowane ulgą zmniejszy się po jej likwidacji, deweloperzy muszą zachęcać klientów niższą ceną, zdając sobie sprawę z tego, że likwidacja ulgi przyhamuje popyt na budowę mieszkań pod wynajem. To, w opinii pośredników, powinno spowolnić wzrost ich cen.
Inaczej niż inni
Z opinią tą nie zgadza się Jacek Cenkiel, prezes Unii Wspólnego Inwestowania. Wyższe ceny sprzedaży mieszkań do wynajęcia wynikają, jego zdaniem, z tego, iż ze względu na preferencje przyszłych lokatorów budynki lokowane są głównie w centrum miasta w zabudowie plombowej, która z natury rzeczy jest droższa. Oczywiście po zlikwidowaniu ulg deweloperzy będą musieli w swych działaniach uwzględnić zachowanie się rynku.