43-letnia Rosario Juarez dowiedziała się od pracodawcy, że nie może zarządzać sklepem, bo jest w ciąży. Po dwutygodniowym procesie ława przysięgłych uznała, że firma dyskryminowała pracownicę.

- To już trzeci, czy czwarty raz jak są karani za robienie tego samego – tłumaczył surowość sądu prawnik reprezentujący Juarez. - Miejmy nadzieję, że teraz to do nich dotarło – dodał.
Juarez zaczęła pracę w sklepie z częściami motoryzacyjnymi należącym do AutoZone w 2000 roku. W październiku 2004 roku została szefową sklepu. Blisko rok później zaszła w ciążę. Powiedziano jej, że nie może zarządzać sklepem i została przeniesiona na niższe stanowisko. Po urodzeniu dziecka wbrew przepisom nie przywrócono jej na stanowisko i ostatecznie w 2008 roku zwolniono z pracy.
Gwoździem do trumny AutoZone w omawianej sprawie okazało się zeznanie jednego z menedżerów regionalnych, który ujawnił iż wiceszef spółki sugerował mu, że zbyt dużo kobiet jest na stanowiskach kierowniczych. „Co my tu prowadzimy, butik? Pozbądź się tych kobiet”, miał powiedzieć.