Zapominamy o TV

Radosław Omachel
opublikowano: 2003-03-31 00:00

Grupa Eurozet, której okrętem flagowym jest Radio Zet, zamierza zainwestować w tym roku od 20 do 40 mln zł w rozgłośnie lokalne i nowe nadajniki dla Radiostacji. Rezygnuje natomiast z planów wejścia na rynek telewizyjny i nie wierzy w szybki powrót hossy na rynku reklamy.

,,Puls Biznesu’’: Jakie inwestycje Eurozet przygotowuje na ten rok?

Monika Bednarek: Wszystko zależy od kształtu nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji, bo to ona narzuci kierunek rozwoju. Chcemy inwestować w rynek radiowy, jednak dopóki nie wiemy, jakie będzie prawo, nie będziemy podejmować żadnych decyzji strategicznych. Zamierzamy rozszerzać zasięg alternatywnej sieci młodzieżowej Radiostacja, co oczywiście zależy od zgody Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Na pewno będziemy składać wnioski o częstotliwości w kolejnych miastach. Postulujemy o zapis w ustawie, który umożliwi rozwijanie sieci nadawczej Radiostacji, by dotrzeć do 30 proc. młodzieży w Polsce.

Ile pieniędzy Eurozet może przeznaczyć na te cele?

— Od 20 do 40 mln zł. Nasze plany mogą jednak zablokować przepisy antykoncentracyjne.

Wejście Eurozetu na rynek stacji lokalnych zapowiadał poprzedni zarząd. Zamierzenie nie zostało zrealizowane, a rynek lokalny zdominowały Agora i Zjednoczone Przedsiębiorstwa Rozrywkowe. Nie żal Pani?

— Skoncentrowaliśmy się na budowie alternatywnej sieci młodzieżowej. Ważny jest też nowy element strategii — generowanie nowych źródeł przychodu — możliwy dzięki sile marek naszych produktów — Radia Zet i Radiostacji. Z lokalnych rozgłośni też nie rezygnujemy.

Nic nie wyszło z szumnie zapowiadanego internetowego projektu Eurozetu...

— ...i dobrze. Zarząd w odpowiednim czasie podjął decyzję o rezygnacji z budowy własnego portalu. Utrzymujemy własną stronę na serwerach Wirtualnej Polski i jest to jedna z najczęściej odwiedzanych stron internetowych w Polsce. Wszystkie nasze działania koncentrowały się na biznesie radiowym.

A co z zapowiadaną przez poprzedni zarząd inwestycją w telewizję?

— Obecny zarząd zdecydował o budowaniu grupy radiowej. Rynek telewizyjny to duże przychody, ale też ogromne bariery wejścia: wiedzy, kapitału i dodatkowo zagrożenie dominacją telewizji publicznej. Eurozet jest w stanie szybciej wygenerować zyski na rynku radiowym, na którym działa od lat.

Czyli nie kusi Pani rynek telewizyjny?

— Teraz koncentrujemy się na rozbudowie grupy radiowej.

Ale Eurozet mógłby zaistnieć na rynku telewizyjnym, wchodząc w alians z jednym z nadawców. Nie tak dawno mówiło się, że Radiem Zet poważnie interesuje się ITI.

— Sojusze z innymi mediami są ważnym elementem naszej strategii. Na temat współpracy rozmawialiśmy prawie z wszystkimi grupami mediowymi w Polsce. Nie chodziło jednak o sprzedaż Radia Zet, lecz o znalezienie partnerów strategicznych. Akcjonariusze Eurozet zastanawiali się nad możliwością sprzedaży, a jednym z zainteresowanych był ITI. Ale to było półtora roku temu.

Czyli Eurozet nie szuka nowych inwestorów?

— Dziś nie.

Kiedy Pani zdaniem skończy się recesja na rynku reklamowym?

— Nie oczekujemy, że wzrost wpływów z reklam nastąpi w tym roku. W sprzyjających okolicznościach wartość rynku reklamowego w 2003 r. utrzyma się na poziomie z roku ubiegłego. Możliwy jest jednak dalszy spadek obrotów o 1-5 proc. Poprawa sytuacji zależy w głównej mierze od kondycji gospodarki, ale również od polityki rabatowej Telewizji Polskiej. Jeżeli dotowana abonamentem TVP utrzyma bardzo niskie ceny reklam, w jej ślady będą musieli pójść wszyscy nadawcy komercyjni.

Wartość całego rynku reklamowego szacuje się na 5 mld zł. Jaką część tych pieniędzy zgarniają stacje radiowe?

— Od 7 do 8 proc. Udział radia w rynku od kilku lat jest stabilny.

Jak recesja przekłada się na sytuację Eurozetu?

— W ubiegłym roku musieliśmy zwolnić 30 z 300 zatrudnionych osób. Jeżeli sytuacja makroekonomiczna się nie pogorszy, dalszych redukcji nie będzie.

Słuchalność Radia Zet ustabilizowała się na poziomie 16-17 proc. Konkurencyjny RMF notuje wyniki o kilka procent wyższe. Z czego to wynika?

— Zmniejszamy ostatnio dystans między nami a RMF, bo jak wynika z badań w ostatnich miesiącach liczba słuchaczy Radia Zet w porównaniu z czwartym kwartałem 2002 r. wzrosła o 800 tys. Słuchaczy przybywa zarówno w grupie docelowej Radia Zet, jak i w grupie +15. W Warszawie, na najtrudniejszym rynku, jesteśmy zdecydowanym liderem. Natomiast krakowska rozgłośnia dokonała radykalnych zmian w ramówce i stąd jej przewaga. Za tym poszła zmiana promowania stacji — RMF postawił na muzykę i konsekwentnie to realizuje.

Radio Zet jest najważniejszą spółką holdingu. Jaki procent przychodów grupy generuje?

— Około 90 procent.

— Słuchalność Radiostacji po jej przejęciu przez Eurozet znacząco nie wzrosła. Jak długo holding zamierza finansować tę rozgłośnię?

— I spektakularnie, typowo dla komercyjnych stacji radiowych, nie wzrośnie. Radiostacja jest młodzieżowym produktem niszowym. Dlatego celem dla Radiostacji jest pozycja numer jeden wśród stacji alternatywnych, a nie komercyjnych. Właśnie temu celowi podporządkowany jest proces zmian, który Radiostacja przechodzi. Musimy jednak pamiętać, że pułap słuchalności tej stacji jest ograniczony jej alternatywnym programem zapisanym w koncesji. Jej sukcesem będzie docieranie do wybranej niszy, w tym przypadku opiniotwórczej młodzieży. To z kolei przyciąga reklamodawców, którzy właśnie chcą w takiej prestiżowej niszy zaistnieć. Dzięki temu Radiostacja ostatnio zaczęła na siebie zarabiać. Problemem pozostaje jej zadłużenie.

Ile wynosi?

— Około 10 mln zł.

Zapisy zakazują m.in. nadawcom posiadającym ogólnopolskie rozgłośnie (a do takich zalicza się Radio Zet) zakupu stacji w miastach powyżej 100 tys. mieszkańców.

Najliczniejszą grupę radiową zbudowała Agora — działa w niej 27 rozgłośni. Z kolei ZPR dysponują siecią 22 stacji radiowych. Dziesięć rozgłośni zrzesza grupa radiowa Ad.point.

5 mld zł — tyle wyniosła szacunkowo wartość netto rynku reklamowego w 2002 r. Od trzech lat rynek wykazuje tendencję zniżkową, a realne wpływy firm mediowych topnieją w tempie 5-10 proc. rocznie. Eksperci oczekują zakończenia kryzysu w 2004 roku.