Zapomnijcie o sprzedaży polskiego mięsa w Rosji

Wiktor Szczepaniak
opublikowano: 2009-08-03 00:00

Polskie firmy mięsne nie powinny zbytnio liczyć na rozwój eksportu do Rosji. Role mają się odwrócić.

Kreml zapowiada ekspansję rosyjskiej branży mięsnej

Polskie firmy mięsne nie powinny zbytnio liczyć na rozwój eksportu do Rosji. Role mają się odwrócić.

Kiedy Rosja zniosła embargo na polskie mięso, wiele firm łudziło się, że zdoła szybko odbudować eksport na ten rynek. Niestety, żadnej eksplozji w sprzedaży mięsa za wschodnią granicę nie było i nie zanosi się, żeby miało do niej dojść. Rosja, postrzegana do tej pory głównie jako rynek zbytu, intensywnie rozwija swoją branżę mięsną. Nie tylko na własne potrzeby.

Niedźwiedzie pomruki

Działający przy resorcie rolnictwa Zespół Monitoringu Zagranicznych Rynków Rolnych (FAMMU/FAPA) donosi, że Rosja zamierza stać się eksporterem mięsa. Aleksander Petrikow, rosyjski minister rolnictwa, zapowiada, że w ciągu 5-8 lat Rosja zacznie eksportować mięso wysokiej jakości pochodzące z rodzimej produkcji m.in. do krajów UE. Rosjanie myślą przede wszystkim o handlu wołowiną pochodzącą z Republiki Kałmuckiej oraz organiczną wieprzowiną i drobiem.

— Dochodzą nas sygnały, że Rosja od 2-3 lat bardzo troszczy się o rozwój własnej produkcji wieprzowej. Podobno zwiększa się też w Rosji liczba nowoczesnych zakładów mięsnych. Takie zapowiedzi rosyjskich oficjeli traktowałbym więc poważnie. Nie można ich lekceważyć — mówi Jerzy Majchrzak, dyrektor biura zarządu w firmie Sokołów.

Dodaje, że jego firma, choć jako jedna z niewielu w Polsce, ma uprawnienia do sprzedaży na rynku rosyjskim, sprzedaje tam niewiele, mimo chęci i starań. W części jest to jednak wina uwarunkowań ekonomicznych — polskie mięso jest obecnie po prostu za drogie.

— Wszystko jest możliwe. Pamiętajmy, że jeszcze pięć lat temu Polska była potężnym producentem wieprzowiny, a dziś jesteśmy już w tym słabi — mówi Maciej Duda, prezes PKM Duda.

Mimo to Maciej Duda uważa, że polskie firmy docelowo nie muszą wcale wypaść z rynku rosyjskiego. Kluczem do sukcesu może się okazać sprzedaż wysokiej jakości, specjalnie wyselekcjonowanych pod kątem rosyjskiego rynku elementów i przetworów z mięsa.

Czas gra dla nas

Choć przedstawiciele branży poważnie podchodzą do zapowiedzi Rosji, to jednak zgodnie twierdzą, że upłynie jeszcze wiele lat, zanim mięso zza wschodniej granicy zacznie płynąć do UE.

— Rosji udało się już mocno zwiększyć produkcję zbóż. To stwarza podstawę do rozwoju hodowli zwierząt. Myślę jednak, że zbudowanie silnego sektora mięsnego zajmie tam wiele lat i będzie wymagało wielkich inwestycji. Potencjał rozwoju produkcji mięsa w Rosji jest niezaprzeczalny. Trzeba tylko pamiętać, że eksport nie ruszy bez magazynowo-logistycznej infrastruktury, której w tym kraju brakuje — ocenia Andrzej Kalicki, dyrektor Zespołu Monitoringu Zagranicznych Rynków Rolnych.

— Jeśli Rosji uda się zrealizować ten plan, nasze firmy z pewnością odczują ograniczenie możliwości zbytu na tamtejszym rynku. Myślę jednak, że nie stanie się to szybko. Na pewno nie w ciągu 5 lat. Zajmie to co najmniej 10 lat. Do tego momentu Rosja będzie skazana na import mięsa — konkluduje Witold Choiński, prezes związku Polskie Mięso.

Przypomnijmy, że na łamach "PB" już dwa lata temu informowaliśmy o deklaracjach Rosji i Ukrainy w sprawie intensyfikacji rozwoju swojej produkcji rolno-spożywczej. Eksperci radzili już wtedy, że jeśli ktoś zamierza pozostać na tych rynkach, to musi tam zainwestować. Zresztą, rząd Rosji zachęca kapitał zagraniczny do inwestowania w sektorze rolnym, m.in. w dalszy rozwój uprawy zbóż. Aleksiej Gordiejew, były minister rolnictwa Rosji, zachęcał do tego, przekonując, że tkwi tam główny potencjał produkcji rolnej świata: 120 mln ha nadających się do uprawy.

Wiktor

Szczepaniak