Zapomnijmy o nadwyżkach

BMK
opublikowano: 2007-05-21 00:00

Import rośnie dużo szybciej od eksportu — wynika z danych NBP. Ekonomiści uspokajają, że to normalne, gdy gospodarkę ciągnie popyt wewnętrzny.

Import rośnie dużo szybciej od eksportu — wynika z danych NBP. Ekonomiści uspokajają, że to normalne, gdy gospodarkę ciągnie popyt wewnętrzny.

Dane o bilansie płatniczym potwierdzają, że silny wzrost gospodarczy tworzony jest głównie dzięki mocnemu popytowi wewnętrznemu, którego zaspokojenie wymaga zwiększania importu. Eksport zwiększył się w ujęciu rocznym o 1,256 mld EUR, czyli niespełna 16 proc. W tym czasie wartość importu wzrosła o 1,753 mld EUR, czyli o blisko 22 proc. Ujemne saldo obrotów towarowych zbliżyło się do 630 mln EUR w porównaniu ze 130 mln przed rokiem. Deficyt na rachunku bieżącym wyniósł 539 mln EUR — wynika z danych Narodowego Banku Polskiego.

— To dane nieco gorsze od prognoz, jednak wpisują się w obraz gospodarki: rosnący popyt wewnętrzny przekłada się na wysoki import — uważa Urban Górski, ekonomista Banku Millennium.

Maja Goettig, ekonomistka Banku BPH, zwraca uwagę, że na wynik importu miała wpływ jednorazowa transakcja.

— Chodzi o zakup czterech samolotów F-16. Ale w całym roku rosnący popyt, inwestycje i konsumpcja prywatna będą wpływały na wzrost importu, który będzie rósł szybciej niż eksport. Deficyt rachunku bieżącego może przekroczyć 3,1 proc. PKB — przewiduje Maja Goettig.

Zdaniem Jarosława Janeckiego, głównego ekonomisty Societe Generale, problemy mogą się pojawić w 2008 r.

— Wtedy deficyt może wzrosnąć, choć bariera 5 proc. w relacji do PKB nie powinna być przekroczona. Oprócz narastania deficytu spodziewam się, że silny wzrost generowany konsumpcją może mieć przełożenie na procesy inflacyjne. Na razie tragedii nie ma, choć czasy, gdy eksport rósł szybciej od importu, mamy już za sobą — uważa Jarosław Janecki.