Zapotrzebowanie versus cena

Urszula Światłowska
opublikowano: 21-09-2006, 00:00

Oferta samochodów dostawczych jest wystarczająca, barierą są koszty. A rynek przesyłek ekspresowych wciąż rośnie.

W ostatnim roku rynek przesyłek ekspresowych wzrósł o blisko 20 proc. Wraz z nim rosną floty w firmach kurierskich. Co więcej, ta dynamika powinna się utrzymać. A to oznacza jeszcze większy popyt na samochody dostawcze. Bo właśnie takie auta cieszą się teraz popularnością wśród przewoźników. Tu rozmiar ma znaczenie. Im więcej przesyłek, tym większe zarobki. Prosty rachunek.

Nowe i używane

Większość firm kurierskich nie ma własnej floty. O samochody muszą zatroszczyć się podwykonawcy, czyli przewoźnicy. Na auta dostawcze do 3,5 t decydują się często firmy jednoosobowe. Nie ma co ukrywać, że podstawową barierą są koszty. Nowe samochody to wydatek w granicach 100 tys. zł. Za podobną kwotę można kupić mieszkanie na rynku wtórnym, np. w Zabrzu czy Łodzi. Dlatego wielu z podwykonawców wybiera auta używane. Różnica w cenie mówi sama za siebie. Na przykład nowy Mercedes Sprinter to wydatek od 90 tys. zł, a używany tylko 30 tys. zł.

— Mali przewoźnicy często kupują samochody używane. Proporcje między samochodami nowymi a używanymi zależą od regionu. Nowe spotyka się w dużych miastach, za to w mniejszych królują używane — zauważa Tomasz Buraś, wiceprezes ds. operacyjnych DHL.

— Proporcje układają się 30 do 70. Z tym, że 70 proc. to są samochody używane — dodaje Paweł Zawadziński z Masterlink.

Gdy jednak przewoźnik postawi na nowy samochód, to najczęściej na kredyt. W takiej sytuacji może liczyć na wsparcie firmy kurierskiej.

— Nie pomagamy finansowo. Ale mamy podpisane z producentami umowy ramowe, upraszczające procedury. Określony jest w nich rodzaj sprzętu, jego konfiguracja, kolor, opcje finansowe, które nie byłyby dostępne dla klienta z ulicy — wyjaśnia Tomasz Buraś.

Różnorodność ujarzmiona

We flotach firm kurierskich można trafić na różne marki, od Renault Kangoo, przez Forda Transit po wspomnianego już Mercedesa. W tej kwestii przewoźnicy mają pełną dowolność. Jednak firmy kurierskie stawiają pewne warunki. Chodzi o to, by przez auto przewoźnika nie ucierpiała ich reputacja. Trudno zabiegać o zaufanie klienta, gdy po odbiór przesyłki podjedzie sypiący się wrak.

— Nie mamy wygórowanych wymagań. Auta nie mogą być starsze niż 5 lat. Określamy także ich kolor — mówi Tomasz Buraś.

— Każda firma ma trochę inne wymagania. My chcemy, by samochód nie był obskurny i miał odpowiedni kolor. Zwracamy też uwagę na jego ekonomiczność i wielkość — uzupełnia Paweł Zawadziński.

Producenci dostrzegli potencjał tego rynku i wprowadzają nowinki.

— Pojawił się Peugeot Boxer przystosowany do usług kurierskich. Ma specjalną obudowę i zabezpieczenia. Na razie jeszcze nasz rynek nie jest gotowy na przyjęcie takich aut, przede wszystkim ze względu na ich ceny — przyznaje Paweł Zawadziński.

I dodaje, że producenci zapominają o jeszcze jednym.

— Samochód kuriera jest zarazem jego prywatnym autem. I tu pojawia się problem. Z jednej strony powinno w nim być jak najwięcej miejsca na przesyłki, z drugiej —na rodzinę — podsumowuje Paweł Zawadziński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Urszula Światłowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu