Oferta samochodów dostawczych jest wystarczająca, barierą są koszty. A rynek przesyłek ekspresowych wciąż rośnie.
W ostatnim roku rynek przesyłek ekspresowych wzrósł o blisko 20 proc. Wraz z nim rosną floty w firmach kurierskich. Co więcej, ta dynamika powinna się utrzymać. A to oznacza jeszcze większy popyt na samochody dostawcze. Bo właśnie takie auta cieszą się teraz popularnością wśród przewoźników. Tu rozmiar ma znaczenie. Im więcej przesyłek, tym większe zarobki. Prosty rachunek.
Nowe i używane
Większość firm kurierskich nie ma własnej floty. O samochody muszą zatroszczyć się podwykonawcy, czyli przewoźnicy. Na auta dostawcze do 3,5 t decydują się często firmy jednoosobowe. Nie ma co ukrywać, że podstawową barierą są koszty. Nowe samochody to wydatek w granicach 100 tys. zł. Za podobną kwotę można kupić mieszkanie na rynku wtórnym, np. w Zabrzu czy Łodzi. Dlatego wielu z podwykonawców wybiera auta używane. Różnica w cenie mówi sama za siebie. Na przykład nowy Mercedes Sprinter to wydatek od 90 tys. zł, a używany tylko 30 tys. zł.
— Mali przewoźnicy często kupują samochody używane. Proporcje między samochodami nowymi a używanymi zależą od regionu. Nowe spotyka się w dużych miastach, za to w mniejszych królują używane — zauważa Tomasz Buraś, wiceprezes ds. operacyjnych DHL.
— Proporcje układają się 30 do 70. Z tym, że 70 proc. to są samochody używane — dodaje Paweł Zawadziński z Masterlink.
Gdy jednak przewoźnik postawi na nowy samochód, to najczęściej na kredyt. W takiej sytuacji może liczyć na wsparcie firmy kurierskiej.
— Nie pomagamy finansowo. Ale mamy podpisane z producentami umowy ramowe, upraszczające procedury. Określony jest w nich rodzaj sprzętu, jego konfiguracja, kolor, opcje finansowe, które nie byłyby dostępne dla klienta z ulicy — wyjaśnia Tomasz Buraś.
Różnorodność ujarzmiona
We flotach firm kurierskich można trafić na różne marki, od Renault Kangoo, przez Forda Transit po wspomnianego już Mercedesa. W tej kwestii przewoźnicy mają pełną dowolność. Jednak firmy kurierskie stawiają pewne warunki. Chodzi o to, by przez auto przewoźnika nie ucierpiała ich reputacja. Trudno zabiegać o zaufanie klienta, gdy po odbiór przesyłki podjedzie sypiący się wrak.
— Nie mamy wygórowanych wymagań. Auta nie mogą być starsze niż 5 lat. Określamy także ich kolor — mówi Tomasz Buraś.
— Każda firma ma trochę inne wymagania. My chcemy, by samochód nie był obskurny i miał odpowiedni kolor. Zwracamy też uwagę na jego ekonomiczność i wielkość — uzupełnia Paweł Zawadziński.
Producenci dostrzegli potencjał tego rynku i wprowadzają nowinki.
— Pojawił się Peugeot Boxer przystosowany do usług kurierskich. Ma specjalną obudowę i zabezpieczenia. Na razie jeszcze nasz rynek nie jest gotowy na przyjęcie takich aut, przede wszystkim ze względu na ich ceny — przyznaje Paweł Zawadziński.
I dodaje, że producenci zapominają o jeszcze jednym.
— Samochód kuriera jest zarazem jego prywatnym autem. I tu pojawia się problem. Z jednej strony powinno w nim być jak najwięcej miejsca na przesyłki, z drugiej —na rodzinę — podsumowuje Paweł Zawadziński.