Żar w Żeliwie

Monika Witkowska
opublikowano: 2004-10-29 00:00

Nowoczesny kominek przypomina zawieszony na ścianie ekran plazmowy, z którego strzelają płomienie. Siedząc wygodnie w fotelu, pilotem zmieniamy kolor i kształt ognia.

Kominek — ozdoba salonu, miejsce rodzinnych i towarzyskich spotkań. Przez lata postrzegany jako nieco archaiczny symbol luksusu, dziś wraca do łask, pojawiając się nie tylko w domach najbogatszych, ale też niewielkich mieszkaniach klasy średniej.

— W tym sezonie szczególnym zainteresowaniem cieszą się kominki angielskie, bogato zdobione, z charakterystycznym łukowatym paleniskiem, otoczonym drewnianym portalem — mówi Marek Piwowarski, projektant kominków, właściciel firmy „Stylowe kominki”. — Swoich zwolenników mają też modele klasyczne, rustykalne, kaflowe i nowoczesne — dodaje.

Bardzo modnym połączeniem jest stylowa obudowa retro z nowoczesnym, szklanym wnętrzem, pełnym gładkich powierzchni.

Polacy montują jednak kominki bez zastanowienia, na hurra, co często odbija się na estetyce wnętrza. Tymczasem warto poprosić o pomoc projektanta, który dobierze model pasujący do naszego lokum.

Najlepiej, gdy kominek zaplanujemy już na etapie projektu domu. Wtedy nie tylko zgramy go z innymi elementami wykończenia, ale też możemy umieścić palenisko w dogodnym miejscu — choćby blisko przewodów wentylacyjnych. Ważne bowiem, by przewód odprowadzający dym nie był zbyt długi i powyginany. Warto również pamiętać o wymogach konstrukcyjnych — najlżejsze kominki ważą nie mniej niż 500 kg, waga tych większych często przekracza tonę.

Kominki mogą być otwarte z jednej lub dwóch stron, można je zbudować przy prostej ścianie lub w narożniku. Zdarzają się również, choć rzadko, kominki z paleniskiem otwartym ze wszystkich stron. Umieszcza się je wtedy na środku pomieszczenia. Decydując się na taki model, szczególnie warto zadbać o bezpieczeństwo. Należy pamiętać, że przy kominku musi znajdować się pas podłogi z materiałów niepalnych. Ciekawym rozwiązaniem są pasy ochronne wykonane ze szkła żaroodpornego — zabezpieczają podłogę, nie zakrywając jej.

Jeśli nie mamy przygotowanego wcześniej miejsca na kominek, dobrym rozwiązaniem jest piec wolno stojący, czyli tzw. koza. Na zamontowanie potrzeba mniej czasu, można go postawić w dowolnym miejscu i przede wszystkim jest o wiele tańszy (proste modele ok. 2 tys. zł). — Na świecie jest duże zainteresowanie tego typu piecami, u nas są mało popularne. Może dlatego, że kojarzą się z biedą? — komentuje Piwowarski.

W kominkach czy w kozach można palić tradycyjnie drewnem, ale coraz bardziej popularne stają się modele gazowe i elektryczne. Gazowe wkłady kominkowe eliminują wiele kłopotów związanych z tradycyjnymi paleniskami na drewno bądź węgiel.

— Nie trzeba szukać miejsca na składowanie opału ani walczyć z chmurami popiołu unoszącymi się przy czyszczeniu kominka. Polana do złudzenia przypominające drewno wykonane są z ceramiki. Można je dowolnie ustawiać regulując wielkość paleniska — zachwala Piwowarski. Takie wkłady szczególnie wygodne są w domach wielorodzinnych — apartamentowcach lub nawet zwykłych blokach. Kominki gazowe nie wymagają bowiem tradycyjnego komina. Zamiast niego instalowany jest wyciąg odprowadzający spaliny na zewnątrz budynku. Są też bezpieczne. Zgaśnięcie płomienia czy zanik ciągu kominowego powoduje, że dopływ gazu zamykany jest automatycznie. Kominek wyłączy się również, gdy w pomieszczeniu spadnie poziom tlenu. Ciepło i wielkość płomienia reguluje się pilotem. Moc takiego urządzenia wynosi od 3 do 10 kW.

W miejscach, gdzie niemożliwe jest doprowadzenie instalacji gazowej bądź instalacji odprowadzającej spaliny, dobrym rozwiązaniem jest zainstalowanie wkładu elektrycznego. Nowoczesne modele mają 2-stopniową regulację mocy grzewczej (1000 lub 2000 W). Można też włączyć sam efekt świetlny bez ogrzewania, a dzięki niewielkiej głębokości — łączyć je z klasycznymi, płaskimi obudowami.

Zarówno kozy jak i kominki są ekonomicznym źródłem ciepła i z powodzeniem zastąpią centralne ogrzewanie. Takie ogrzewanie jest o połowę tańsze niż gazowe. Aby ciepło z kominka wykorzystać do ogrzewania całego domu, trzeba je rozprowadzić do wszystkich pomieszczeń. O tym również warto zadecydować w fazie projektu domu, by nie rozkuwać wnętrza, prowadząc przewody. A potem? W zimowe wieczory siadamy wokół kominka ze szklaneczką grzańca, ciesząc się życiem i buzującym ogniem.