Zarabia ten, kto się nie boi ryzyka

Rafał Fabisiak
opublikowano: 28-09-2009, 00:00

Fundusze inwestycyjne mogą wypracować spory zysk. Ale takie inwestowanie lepiej najpierw przemyśleć.

TFI pozwalają zyskać dużo więcej niż lokaty albo... bardzo dużo stracić

Fundusze inwestycyjne mogą wypracować spory zysk. Ale takie inwestowanie lepiej najpierw przemyśleć.

Lokowanie kapitału w funduszach inwestycyjnych ma wiele zalet i tyleż wad. Z jednej strony inwestor ma możliwość pomnożenia pieniędzy czy zabezpieczenia kredytów bankowych poprzez fundusz. Z drugiej jednak — nie ma gwarancji, że wybrane fundusze pomnożą zainwestowane pieniądze czy może będzie wręcz przeciwnie.

— Teoretycznie fundusze inwestycyjne są dla każdego. Ale w przypadku zupełnego braku wiedzy ekonomicznej najlepiej jest pozostawić zarządzanie doradcom inwestycyjnym funduszu — podkreśla Adam Johaniuk, dyrektor ds. sprzedaży PKO TFI.

Bez ryzyka nie ma zysku

Fundusze inwestycyjnie w dużym uproszczeniu można podzielić na agresywne, mieszane i bezpieczne, w tym pieniężne i dłużne. Podstawowym kryterium wyboru funduszu jest decyzja, jakiego zysku klient oczekuje i na jakie ryzyko może sobie pozwolić. Najbardziej agresywne są fundusze akcji. Pozwalają wypracować największy zysk, ale jednocześnie obarczone są największym ryzykiem. Inwestują nie tylko w tzw. blue chipy, czyli stabilne spółki, ale także w firmy wschodzące z obiecujących branż, jak technologia czy farmaceutyka — i w tym tkwi największe ryzyko. Im jednak fundusz bezpieczniejszy, tym mniejszy zysk można z niego osiągnąć.

Zdaniem Adama Johaniuka, przy układaniu portfela najważniejsze jest to, by inwestować w co najmniej dwa fundusze, np. dłużne i akcji, i nie pomijać agresywnych, bo to one mogą wypracować największą premię inwestycyjną.

— Od początku istnienia rynku najczęściej wybieranymi funduszami były mieszane. Nie dawały tak dużych zysków jak fundusze akcji, ale gwarantowały większe bezpieczeństwo w czasie bessy. Obecnie klienci coraz częściej decydują się na połączenie funduszy akcji i bezpiecznych — dodaje Adam Johaniuk.

Dobór na samym początku odpowiedniego portfela ma duże znaczenie dla jego dalszej efektywności. Przed wyborem funduszu warto przeanalizować jego kilkuletnie wyniki inwestycyjne i stabilność jego zespołu zarządzającego. Ważne, aby klient w czasie bessy nie musiał wycofywać się z najbardziej agresywnych funduszy. Wówczas bowiem często traci, sprzedając jednostki znacznie taniej, niż je kupił. Kolejną metodą jest rozłożenie kupna w czasie, czyli regularne wpłacanie pieniędzy do funduszu. Pozwala to uśrednić cenę jednostki, a dzięki temu zwiększyć bezpieczeństwo inwestycji.

Jak więc ułożyć portfel, aby zminimalizować straty pod- czas bessy? Jak mówi Adam Johaniuk, w takiej sytuacji najlepiej nie zmieniać portfela. Powód? Uogólniając: bessa trwa z reguły dwa razy krócej niż hossa. Kiedy stracimy fundusze wypracowujące zysk, to w czasie hossy nasz portfel będzie mało efektywny w pomnażaniu kapitału.

Nie trzeba jednak się ograniczać wyłącznie do kilku rodzajów funduszy.

— Aby zmaksymalizować zyski w czasie hossy, warto przemyśleć wybór funduszy inwestujących w podmioty z najszybciej rozwijających się gospodarek. Nie należy również ograniczać zysków, czyli nie zamykać inwestycji po 5-procentowym wzroście wyceny funduszu — radzi Radosław Solan, prezes zarządu Copernicus Capital TFI.

FIO czy FIZ

Kolejne pytanie brzmi: czy bardziej opłaca się lokować kapitał w funduszach otwartych (FIO), czy w zamkniętych (FIZ)? Fundusz otwarty zapewnia maksymalizację zysku i stałą płynność, dzięki czemu klient w każdej chwili może realizować swój portfel. Natomiast FIZ charakteryzuje się większym bezpieczeństwem, zyskiem na poziomie lokaty bankowej.Różnica polega na płynności środków — fundusz zamknięty odkupuje certyfikaty w określonych odstępach czasu. Aby wycofać kapitał w innym terminie, należy posiadać np. rachunek inwestycyjny w biurze maklerskim.

— Fundusze zamknięte często tworzy się pod indywidualnego inwestora lub grupę inwestorów, którzy lokują w nich duży kapitał. Ale i w takim przypadku wszystko zależy od oczekiwań klienta — komentuje Adam Johaniuk.

Przyjrzyj się promocjom

Lokowanie kapitału w funduszach inwestycyjnych wiąże się z kilkoma opłatami. Pierwsza to opłata manipulacyjna, pobierana przy nabywaniu i umarzaniu jednostek uczestnictwa i certyfikatów inwestycyjnych przez inwestorów. Może ona wynieść do 5 proc. inwestowanego kapitału. Im bezpieczniejszy fundusz i im większa wpłata, tym mniejsza procentowa opłata manipulacyjna. Kolejna to tzw. management fee, czyli opłata związana z kosztami, które ponosi fundusz z racji swojej działalności. W tym przypadku koszty w granicach 1-4 proc. są naliczane w skali roku.

— Aby płacić mniej, warto się zorientować, czy w interesujących nas funduszach możemy liczyć na promocje. Czasami pozwalają one całkowicie uniknąć niektórych opłat — zauważa Adam Johaniuk.

Rafał Fabisiak

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Fabisiak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu