Zaraza rozlewa się po UE

Jacek Kowalczyk
12-07-2011, 00:00

Wizerunkowa wpadka ministra finansów Italii zaostrzyła kryzys fiskalny w Europie. Frank znowu bije rekordy.

Włochy mogą pogrążyć strefę euro. A wszystko przez… mieszkanie w Rzymie

Wizerunkowa wpadka ministra finansów Italii zaostrzyła kryzys fiskalny w Europie. Frank znowu bije rekordy.

Apartament w Rzymie zaostrza kryzys fiskalny w strefie euro. Lokal stał się przyczyną skandalu politycznego we włoskim rządzie i może doprowadzić do dymisji ministra finansów Gulio Tremontiego — głównego propagatora reform fiskalnych we Włoszech. Bez niego plan zbijania deficytu może się nie udać, przez co Włochy mogą być kolejnym krajem, który poprosi o zewnętrzną pomoc finansową.

Podejrzany nocleg

Dwa tygodnie temu Marco Milanese, doradca ministra finansów i były parlamentarzysta, został oskarżony przez włoską prokuraturę o nielegalne interesy na pograniczu biznesu i polityki. Już wtedy nad Gulio Tremontim zawisły czarne chmury — prasa spekulowała, że minister stracił zaufanie u premiera Silvio Berlusconiego. Konflikt zaostrzył się, kiedy wyszło na jaw, że ministra i podejrzanego doradcę łączą nie tylko zawodowe stosunki — że Tremonti mieszkał (wyprowadził się dopiero w ostatni weekend) za darmo w apartamencie należącym do Milanesego. Następnego dnia Silvio Berlusconi zaprosił ministra na lunch i poprosił o wyjaśnienia — podało biuro premiera.

— Polityczne ataki, które mają skutkować moją rezygnacją, mogą uderzyć w euro i włoskie obligacje — ostrzegał Gulio Tremonti w "Corriere della Sera".

I tak też się stało. Inwestorzy zaczęli się obawiać, że firmowany nazwiskiem ministra program odważnych reform fiskalnych (zakładających zniwelowanie deficytu do 2014 r.) straci poparcie rządu i parlamentu. W ciągu kilku dni perspektywy dla Włoch, po Grecji najmocniej zadłużonego państwa strefy euro, znacznie się więc pogorszyły. Oprocentowanie włoskich obligacji dziesięcioletnich wzrosło od początku lipca do wczoraj z 4,27 proc. do 4,65 proc. Kontrakty CDS dla Italii (ubezpieczenie od długu) poszły w górę z 178,8 pkt do 294,7 pkt. Oba wskaźniki są najwyższe od stworzenia strefy euro.

Gruba ryba

Może się okazać, że Włochy wkrótce staną się większym zmartwieniem UE niż Grecja. W najbliższych miesiącach rząd w Rzymie musi znaleźć 130 mld EUR na wykup zapadających w tym czasie obligacji. Zdecydowaną większość tej kwoty będzie starał się pożyczyć na rynku. Przy wywindowanych odsetkach z obligacji może to być dla Włoch zabójcze — wysokie oprocentowanie oznacza, że koszt obsługi długu znacznie rośnie.

— Obserwujemy samospełniającą się przepowiednię. Rynki boją się o Włochy, więc oprocentowanie obligacji rośnie i utrudnia Włochom dostęp do kapitału — wyjaśnia Michael Leister, analityk banku WestLB w Londynie.

Ten sam mechanizm uruchomił się w przypadku Grecji, Irlandii i Portugalii. Problem w tym, że włoska gospodarka jest trzykrotnie większa niż trzy pozostałe razem wzięte. Dlatego Unia mogłaby nie udźwignąć ratowania Italii. Wczoraj ministrowie finansów strefy euro, którzy spotkali się w sprawie pomocy dla Grecji, rozszerzyli plan dyskusji o sytuację we Włoszech.

— Europejski Fundusz Stabilności Finansowej jest zbyt mały, by mógł zostać wykorzystany na pomoc dla Włoch. Szacuje się, że potrzebny byłby program za 600 mld EUR — mówi Marek Rogalski, analityk DM BOŚ.

Cytowany przez "Die Welt" przedstawiciel Europejskiego Banku Centralnego (EBC) twierdzi, że bank optuje za powiększeniem funduszu z 750 mld EUR do 1,5 bln EUR. "Handelsblatt" doniósł, że EBC sonduje wśród inwestorów, jak zareagowaliby, gdyby Unia pozwoliła Grecji upaść.

Żadnych granic

Wszystko to sprawia, że materializuje się czarny scenariusz, w którym grecki kryzys zadłużeniowy rozlewa się po innych krajach. Od początku lipca oprocentowanie portugalskich obligacji wzrosło z 10,9 proc. do 13,4 proc., irlandzkich z 11,6 proc. do 13,3 proc., a hiszpańskich z 5,4 proc. do 5,9 proc. Nerwowość dociera też na rynek kapitałowy — wczoraj spadały indeksy wszystkich europejskich giełd.

— Jeśli Europa nie potrafi uzgodnić wspólnego stanowiska dla Grecji, to w jaki sposób zamierza dogadać się w sprawie tak dużej gospodarki jak Włochy? To główna przyczyna obaw na rynku — mówi Orlando Greek, strateg Credit Agricole.

Jak zwykle zawirowania w strefie euro trafiają rykoszetem w Polskę. Frank wczoraj bił kolejne rekordy mocy — kosztował 3,40 zł.

— Ostatnie dni pokazały, że nie ma żadnych granic, których by frank nie przebił. Sytuacja jest bardzo trudna i jeśli nie pojawiają się jakieś nowe, uspakajające informacje, w najbliższych dniach szwajcarska waluta może kosztować 3,48 zł — mówi Marek Wołos, analityk TMS Brokers.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Zaraza rozlewa się po UE