ZAROBIĆ DA BRANŻA IT ORAZ FARMACEUTYKI

Robert Grzeszczuk, Tadeusz Stasiuk
opublikowano: 01-07-1999, 00:00

ZAROBIĆ DA BRANŻA IT ORAZ FARMACEUTYKI

Pierwsze półrocze sprzyjało inwestorom. W drugiej połowie 1999 roku ma być podobnie

Pierwsze półrocze mogło zadowolić większość inwestorów. Mimo obaw analityków i doradców inwestycyjnych, sprzyjająca koniunktura na świecie pozwoliła także i na rodzimym podwórku osiągnąć spore zyski z inwestycji. Choć obecnie nastroje są znacznie lepsze niż na początku roku, w dalszym ciągu należy podchodzić z ostrożnością do inwestycji na rynku kapitałowym.

Niezłe perspektywy rozwoju polskiej gospodarki, która — czego dowodzą wyniki — zaczyna powoli się ożywiać, będą pobudzającymi czynnikami dla planowanych inwestycji. Doradcy i analitycy jednak przestrzegają przed nadmiernym optymizmem.

Szczególna ostrożność sugerowana jest przez nich na rynku akcji. Z uwagi na trwającą od początku roku hossę trudno oczekiwać, by i drugie półrocze było pasmem nieustannych wzrostów na warszawskim parkiecie. Coraz bardziej możliwa wydaje się spektakularna korekta, która niektórych inwestorów może pozostawić z papierami kupionymi na tzw. górce.

— Pod uwagę należy wziąć przede wszystkim horyzont czasowy, w jakim inwestor zamierza inwestować. Im okres ten jest dłuższy, tym większe ryzyko poniesienia strat. Tak właśnie było w zeszłym roku, kiedy to kryzysy gospodarcze, jakie dotknęły różne kraje, spowodowały silne załamanie na światowych giełdach — mówi jeden z doradców WBK Asset Management.

Analitycy i doradcy mają jednak nadzieję, że da się zarobić na giełdzie. Przynajmniej na części akcji. Ich zdaniem, w drugim półroczu nie należy, podobnie jak w pierwszych sześciu miesiącach, zapominać o sektorze teleinformatycznym. Szczególnie godne polecenia są firmy produkujące oprogramowanie dla dużych podmiotów gospodarczych. Ze względu na tzw. problem roku 2000, wiele firm zmuszonych będzie do zmiany oprogramowania, co bardzo skutecznie napędza koniunkturę na tym rynku. Widać to zwłaszcza po stale rosnących przychodach i zyskach spółek z sektora informatycznego. Co prawda są wśród nich wyjątki, rzadko jednak słabsze wyniki są skutkiem niegospodarności, a przede wszystkim wiążą się z wysokimi kosztami konsolidacji.

— Procesy integracyjne są oznaką zmian zachodzących na tym rynku, a zarazem wymogiem czasu. Co prawda, dla drobnego akcjonariusza nie ma znaczenia, czy łączyć się będą krajowe spółki, czy któryś z zagranicznych potentatów zdecyduje się na przejęcie lub współpracę. Dla inwestora najważniejsza jest odpowiednio wysoka skala zysku, którą zapewnić może jedynie wzrost kursu. A przecież każda zapowiedź fuzji czy przejęcia w sektorze IT z miejsca gwarantuje aprecjację kursu — dodaje doradca.

Dlatego spółki komputerowe, pomimo dość wysokiej ich wyceny, w dalszym ciągu posiadają spory potencjał wzrostowy. Dodatkowo należy pamiętać o bardzo dynamicznie rozwijającej się branży telekomunikacyjnej. Na giełdzie, co prawda, jest faktycznie tylko dwóch przedstawicieli tego sektora: TP SA i Szeptel, jednak już w niedługim czasie sporą część zysków z rynku usług telekomunikacyjnych będzie także czerpał Elektrim.

Jak na lekarstwo

Największym niewypałem minionego półrocza była bez wątpienia branża farmaceutyczna, którą z takim zapałem zachwalali analitycy. Choć notowane przez nią wyniki są dość dalekie od prognoz, należy wziąć pod uwagę, że druga połowa roku jest dla dystrybutorów leków zdecydowanie lepsza. Niskie kursy akcji niektórych spó-łek mogą stanowić istotną zachętę dla inwestorów,

— Sytuacja w branży powoli się się stabilizuje i ulega systematycznej poprawie. Kolejne miesiące powinny poprawić wizerunek dystrybutorów, choć nie należy oczekiwać realizacji tegorocznych prognoz. Mimo to, po słabszym półroczu walory spółek farmaceutycznych powinny zostać ponownie docenione przez rynek — twierdzi Anna Hess, analityk CDM Pekao SA.

Banki ciągle w modzie

Kwestią sporną wśród doradców pozostaje sprawa banków. Sektor ten, ich zdaniem, jest w dalszym ciągu godny polecenia, ale stała presja na obniżki marż i prowizji powoduje, że banki notują niezadowalające wyniki finansowe, choć — co warto podkreślić — lepsze niż w roku ubiegłym. Czynnikiem, który może poprawić ich rentowność, będzie zapewne obniżenie wysokości rezerw obowiązkowych, na co jednak się szybko nie zapowiada.

— Jedną z najważniejszych spraw w tym sektorze będą spodziewane przejęcia, które na skutek spekulacji na ich temat mogą doprowadzić do znacznego wzrostu wartości akcji. Zainteresowanie zagranicy co prawda osłabło na polu prywatyzacyjnym, ale pozostały do wzięcia jeszcze inne banki, jak chociażby BIG BG, o który trwa ostra walka podjazdowa — dodaje analityk zajmujący się sektorem bankowym.

Nieprzewidywalne NFI

O ile w pierwszym półroczu tego roku na niektórych NFI można było zarobić ponad 30 proc. o tyle w drugim, rynek ten nie daje dużych nadziei, że zainwestowane pieniądze zwrócą się i przyniosą jeszcze zysk inwestorom. Przede wszystkim rynek funduszy został już podzielony pomiędzy grupy akcjonariuszy, podczas gdy jeszcze w pierwszym półroczu nie było do końca jasne, która z nich przejmie kontrolę nad poszczególnymi NFI. Teraz praktycznie nie ma już kto się kłócić. Zatem jedna z możliwości, jak się okazuje najlepszych do windowania kursów poszczególnych funduszy, już się wyczerpała.

Pozostają oczywiście jeszcze inne, ale te uzależnione są od tego, w jaki sposób najwięksi inwestorzy zamierzają wycofywać pieniądze z funduszy. Jeżeli założymy, że nie będą oni zbytnio wykorzystywać swojej pozycji, to istnieje jeszcze możliwość wypłacania dywidend przez NFI. Do tego jednak musiałyby one pokazywać zyski, a tych jest jak na lekarstwo. Zdarzają się jednak przypadki, że na sprzedaży niektórych spółek fundusze osiągają nawet ponad 100-proc. stopę zwrotu, ale firm, które można zyskownie sprzedać nie zostało w NFI zbyt wiele. Mimo to portfele wielu funduszy przedstawiają większą wartość niż wynikałoby to z notowań giełdowych. Jednak likwidacja NFI nie jest sprawą prostą. Większość zarządzających zakłada, że fundusze będą istniały jeszcze co najwyżej przez trzy lata, ale sprzedaż dobrych nawet spółek może zająć rok. Ile czasu zajmie sprzedaż pozostałych, trudno ocenić.

Zysk na umarzaniu

NFI pozostaje jeszcze możliwość skupowania własnych akcji na GPW. Na taką możliwość nie chce się jednak zgodzić skarb państwa, ale za kilka miesięcy, kiedy jego udział spadnie do 12-13 proc., nie będzie miał w tej sprawie wiele do powiedzenia. Właśnie możliwość buy-backu stwarza obecnie największe szanse na wzrost kursów NFI na giełdzie. Wszystko to jednak odnosi się do dłuższego okresu.

— W krótkim okresie nie widzę dużych możliwości wzrostu — mówi Maciej Radziwiłł z Cresco Financial Advisors, obecnie jednego z dwóch udziałowców firmy zarządzającej Fund. 1 NFI, NFI Victoria i NFI Fortuna.

— Przede wszystkim fundusze muszą odzyskać zaufanie inwestorów. Z dnia na dzień się to jednak nie stanie. Fundusze zawarły kilka dziwnych transakcji, które teraz musimy odkręcać, jak chociażby ta z akcjami Polisy. Dużo transakcji jest w toku, ale minie trochę czasu, aż będzie widać ich skutki. Krótkoterminowo nie widzę dużych możliwości wzrostu kursów akcji NFI. Inwestorzy powoli wyprzedają te papiery i na razie nic się raczej nie zdarzy, co mogłoby to zmienić — dodaje Maciej Radziwiłł.

Zarobić na prywatyzacji

Pieniądze na rynek mogą przyciągnąć zapowiadane przez Ministerstwo Skarbu Państwa prywatyzacje. Pod koniec roku ma zostać sprzedany pakiet kontrolny Telekomunikacji Polskiej, a także resztówka akcji Pekao SA. Na listopad zapowiadano także przeprowadzenie publicznej emisji akcji Polskiego Koncernu Naftowego. Każda z tych ofert, zdaniem analityków i doradców, powinna zainteresować większość inwestorów. Drobni inwestorzy nie powinni się obawiać zakupów na rynku publicznym. Skarb Państwa nie chce bowiem za bardzo przeceniać wartości prywatyzowanych firm i pozostawia zawsze pewien margines, na którym można skorzystać.

NIEPOPULARNE NFI: Zdaniem Macieja Radziwiłła prezesa Cresco Financial Advisor, rynek Narodowych Funduszy Inwestycyjnych nie gwarantuje w krótkim okresie praktycznie żadnych zysków dla inwestorów. fot. Grzegorz Kawecki

ZYSKOWNE PRYWATYZACJE: W powszechnej opinii analityków, sprzedawane pod koniec roku akcje spółek będących do tej pory w rękach kierowanego przez Emila Wąsacza Ministerstwa Skarbu Państwa powinny dać godziwy zysk z tej inwestycji. Tak przynajmniej było do tej pory. fot. Borys Skrzyński

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Robert Grzeszczuk, Tadeusz Stasiuk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / ZAROBIĆ DA BRANŻA IT ORAZ FARMACEUTYKI