Podczas gdy kolejni przedsiębiorcy wstrzymują lub ograniczają ekspansję w Rosji, Górnośląska Centrala Zaopatrzenia Medycznego Zarys właśnie się do niej przygotowuje.

— Niestety, rejestracje trwają tam bardzo długo, bo nawet rok. Szacujemy więc, że sprzedaż naszych produktów ruszy tam najwcześniej w przyszłym roku — mówi Paweł Ossowski, business development manager w Zarysie. Bez lokalnego partnera, jego zdaniem, bardzo trudno zaistnieć na tym wielomilionowym rynku, trwają więc negocjacje z rosyjskimi dystrybutorami. W odróżnieniu od polskich przetwórców nie obawia się embarga na bandaże i strzykawki.
— Na rosyjskim rynku wyrobów medycznych nie ma lokalnych producentów. Gdyby wprowadzono embargo, produkty medyczne pierwszej potrzeby byłyby tam niedostępne — mówi Paweł Ossowski.
Do ekspansji zachęcają również liczby. Rosyjski rynek jest kilkakrotnie większy od polskiego, którego wartość sięga 7 mld zł. Spółka z Zabrza nie planuje zresztą ograniczać się tylko do niego — w planach ma też wejście do byłych republik radzieckich. Mimo że według danych Ministerstwa Gospodarki eksport do Rosji i na Ukrainę skurczył się w pierwszym półroczu o blisko 1 mld zł, to ciągle pojawiająsię przedsiębiorcy zainteresowani oboma rynkami. Adwokat Oxana Piątkowska, która doradza w zakresie uwarunkowań prawnych polskim firmom ze wschodnimi ambicjami, nie zauważyła spadku zainteresowania rosyjskim rynkiem.
— Być może wynika to z faktu, że zanim rozpoczną działalność, wolą dzisiaj dokładniej sprawdzić otoczenie prawno-biznesowe. Rosyjskim rynkiem nadal interesują się firmy z branż: budowlanej, spożywczej (mrożonki), przemysłowej, transportowej i — co ciekawe — prawnej. W jej przypadku chodzi przede wszystkim o odzyskiwanie należności. W porównaniu z zeszłym rokiem widać też rosnące zainteresowanie polskim rynkiem ukraińskich firm — uważa Oxana Piątkowska. Na celowniku Zarysu są także kraje Bliskiego Wschodu. Spółka ma za sobą pierwsze dostawy do Kuwejtu, Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Iraku. Trwają rejestracje na kolejnychrynkach regionu, m.in. w Iranie.
— Dzisiaj wszystkie rynki zagraniczne generują około 5 proc. przychodów, które na koniec roku mają przekroczyć 120 mln zł. Liczymy, że w ciągu najbliższych pięciu lat ten udział zwiększy się nawet do 30 proc. — mówi Paweł Ossowski.