O 6 proc. spadły kwartalne przychody grupy Ciech, sięgając 971 mln zł. Wynik netto po trzech miesiącach tego roku obniżył się aż o 65 proc (33,2 mln zł). Byłoby lepiej, gdyby nie feralne opcje.
W wyniku rozliczenia transakcji zabezpieczających grupa straciła w tym kwartale prawie 43 mln zł.
- Straty mogły sięgnąć nawet 70 mln zł, ale udało nam się dojść do porozumienia z bankami. Były one jednak w rozmowach stroną pasywną, ponieważ wiedziały, że tak czy inaczej pieniądze od Ciechu dostaną – przyznaje prezes Ryszard Kunicki.
Nie wszystko jednak zostało załatwione. Przed Ciechem jeszcze konieczność zawarcia porozumienia w sprawie opcji z City Handlowym.
Ciech negocjuje też z bankami restrukturyzację zadłużenia, które wynosi już netto ponad 1,7 mld zł. Obecnie wskaźnik dług netto/EBITDA spółki wynosi 4,6 proc. Zarząd chce go obniżyć do 2,5 proc. pod koniec 2011 r. Z blisko 17 instytucji finansujących obecnie działalność grupy pozostanie 6 największych.
- Dążymy do tego, by powstało konsorcjum banków, z którymi będziemy współpracować. Wyłonił się już jego lider. Jest to jeden z największych banków w Polsce. Jego nazwy nie mogę ujawnić – mówi Ryszard Kunicki.
Zarząd twierdzi, że banki wyrażają coraz większe zainteresowanie udziałem w takim konsorcjum.
- To także kwestia prestiżu. Będzie to jedna z największych tego typu operacji na rynku. Przewidujemy, że negocjacje zakończą się w III kw. 2009 r. - podkreśla Ryszard Kunicki.
Zarząd zapewnia, że najgorsze grupa ma już za sobą.
- IV kw. 2008 r. był tragiczny. W I kw. 2009 r. odbiliśmy od dna. Jeżeli zysk netto za II kw., który z reguły jest słabszy, będzie zbliżony do poziomu z I kw. 2009 r. czyli między dwadzieścia klika, a trzydzieści kilka milionów złotych, to potwierdzą się nasze przypuszczenia, że znaleźliśmy się już w trendzie wzrostowym – mówi Ryszard Kunicki.
Więcej w jutrzejszym wydaniu Pulsu Biznesu