22,8 mln ton — tyle węgla przewiozły PKP Cargo po pierwszym półroczu, o 3 proc. więcej niż w tym samym okresie 2021 r. Węgiel stanowi 40 proc. masy przewożonych przez grupę towarów.
— Przygotowujemy się do przewozu węgla w drugim półroczu z portów do klientów. To nasz priorytet. Zdajemy sobie sprawę, że siedzimy na gorących krzesłach. Mamy bilet w jedną stronę. Nasz los zależy od powodzenia przedsięwzięcia związanego z dostarczeniem węgla — mówi Dariusz Seliga, prezes PKP Cargo.
Zapewnia, że grupa sprosta zadaniu, a klienci z innych sektorów nie doznają uszczerbku, mimo że rządowe decyzje pozwalają giełdowej spółce na rezygnację z niektórych umów — za odszkodowaniem od skarbu państwa, by w razie potrzeby zwiększyć potencjał transportu węgla.
Jesienią węgiel będzie na torach
Do czerwca 2023 r. PKP Cargo wraz z partnerami mają przewieźć 5 mln ton węgla, które za pośrednictwem portów zamawiają PGE Paliwa oraz Węglokoks. Szczyt przewozowy spodziewany jest jesienią tego roku.
Ze spółki płyną jednak sygnały, że tegoroczny transport węgla nie powinien być znacząco wyższy niż ubiegłoroczny. Marek Olkiewicz, wiceprezes grupy, podkreśla, że kluczowa jest zmiana kierunku dostaw. W ostatnich latach były one realizowane z polskich kopalni oraz z krajów wschodnich, m.in. z Rosji. Obecnie grupa przestawia się na przewóz węgla z polskich portów. Sprawność przeładunku w nadmorskich terminalach będzie mieć wpływ na powodzenie przedsięwzięcia.

Zmiany na rynku przewozowym zbiegają się w czasie z negocjowaniem przez spółkę wielu kluczowych umów. Termin realizacji wielu z nich upływa bowiem w tym roku, a najdłuższe są do marca 2023 r. Ceny nowych kontraktów będą rynkowe. Jacek Rutkowski, członek zarządu PKP Cargo, zapewnia, że zawierają one klauzule, które pozwolą grupie na zmianę cen w razie gwałtownego wzrostu kosztów energii. Równolegle z umowami przewozowymi spółka negocjuje także kontrakt na dostawę energii trakcyjnej z PKP Energetyka, bo ważność bieżącego także upływa z końcem roku. Marek Olkiewicz podkreśla, że grupa wprowadza działania związane z optymalizacją zużycia energii oraz planuje zamontować w lokomotywach liczniki pomiaru jej zużycia. Według Dariusza Seligi koszty energii i paliw trakcyjnych wzrosły z 258,6 mln zł w pierwszym półroczu 2021 do 378 mln zł w analogicznym okresie 2022 r., czyli aż o 46 proc. Spodziewa się ich dalszego wzrostu, podkreślając, że dzięki działaniom optymalizacyjnym grupa będzie trzymać koszty w ryzach, by ograniczyć ryzyko przenoszenia podwyżek na klientów.
Kontenery omijają Rosję
Mimo że obecnie priorytetem PKP Cargo jest przewóz węgla, grupa nie rezygnuje z rozwoju w innych segmentach rynku. Dariusz Seliga przypomina, że jeszcze niedawno popularny był trend dekarbonizacji i odchodzenia od węgla. Ponieważ trudno przewidzieć, jak długo potrwa boom węglowy, więc grupa nie może zrezygnować z dywersyfikacji. W poprzednich latach skupiała się zwłaszcza na inwestycjach w rozwój przewozów intermodalnych. Nadal z tym rynkiem wiąże duże nadzieje, mimo że nastąpiło na nim także wiele zmian. Przewozy PKP Cargo na Nowym Jedwabnym Szlaku przez Rosję i Białoruś spadły w pierwszym półroczu aż o 50 proc. To m.in. skutek bojkotu transportu przez te kraje, ogłoszonego przez kilku dużych międzynarodowych operatorów logistycznych. Wpływ na spadek mają też pandemia i chińska polityka zero covid.
PKP Cargo udało się jednak przekierować sporo przewozów ze Wschodu na inne kierunki, dzięki czemu w sumie przewozy intermodalne skurczyły się w pierwszym półroczu tylko o 1 proc., —do 4,79 mln ton. Także w tym segmencie coraz ważniejszą rolę odgrywa transport kontenerów z i do portów.
— Zmieniają się kierunki dostaw. Rosną przewozy intermodalne do naszych portów np. z Czech i Słowacji — mówi Jacek Rutkowski.
