Na kilka godzin kolejarze chcą dziś ostrzegawczo zablokować węzeł kolejowy. Ich pracodawca grozi konsekwencjami.
Wszystko wskazuje na to, że kolejarze zablokują dziś rano Dworzec Wschodni w Warszawie — tak wynika z nieoficjalnych informacji.
— Będzie to jeden z węzłów w Warszawie — przyznaje Stanisław Kogut, przewodniczący kolejarskiej Solidarności.
Wczoraj przez cały dzień przedstawiciele różnych spółek PKP starali się przekonać związkowców, że protest, który zablokuje ruch pociągów, jest niekorzystny dla samej kolei. W środę po posiedzeniu kolejarskiej Komisji Trójstronnej kolejarze zamierzają zablokować dziewięć węzłów kolejowych na terenie całej Polski. Zarząd grupy uznaje ewentualny strajk za nielegalny.
— Zarządy spółek PKP uznają protesty za prowadzone wbrew procedurom i będą dochodzić odszkodowań finansowych od organizatorów strajku na drodze prawnej — mówi Andrzej Wach, prezes grupy PKP.
Tylko w PKP Intercity straty finansowe spowodowane utrudnieniami w kursowaniu pociągów wycenia się na 3 mln zł dziennie.
— Przecież to podcinanie gałęzi, na której się siedzi. Co zyskuje kolej na zablokowaniu dworca czy torów? — pyta Tadeusz Augustowski, prezes PKP PLK, spółki zarządzającej siecią kolejową.
Kolejarze sprzeciwiają się regionalizacji przewozów pasażerskich i podziałowi spółki PKP Przewozy Regionalne na podmioty z udziałem samorządów. Pierwsza z nich już działa — Koleje Mazowieckie. Samorząd Mazowsza na jej finansowanie przeznaczył na ten rok prawie dwa razy więcej pieniędzy niż musiał — 80 mln zł, na zakup nowego taboru przekazał 200 mln zł, a negocjuje miliardową pożyczkę na kolejne inwestycje. Spółka przejęła też wszystkich pracowników zatrudnionych w mazowie- ckim oddziale PKP.
— Związkowcy działający w Kolejach Mazowieckich nie chcą strajkować — zapewnia Halina Sekita, prezes Kolei Mazowieckich.