Wczoraj wieczorem Ruch podał informację o wypowiedzeniu umowy na dystrybucję tytułów Grupy Bauer. Ruch uspokaja – posunięcie Bauera to nie koniec świata dla spółki, ale element negocjacji.
- Od kilkunastu miesięcy negocjujemy warunki współpracy z Grupą Bauer w celu osiągnięcia lepszych warunków finansowych przez Ruch. Wypowiedzenie nam umów to element negocjacji toczących się od wielu miesięcy - mówi Oktawian Jaworek, dyrektor ds. relacji inwestorskich.
Dziś kurs zanurkował – o godzinie 14:00 spadał już 15,5 proc. Nic dziwnego, można szacować, że Ruch zarabia rocznie na sprzedaży ponad 50 tytułów Grupy Bauer ponad 100 mln zł. To dużo. W I półroczu 2008 r. przychody Ruchu z kolportażu prasy wyniosły 750 mln zł (spadek o 3 proc. r/r) i stanowiły 36,2 proc. przychodów ogółem.
Z informacji napływających z Ruchu wynika, że dystrybutor prasy wypowiedział Bauerowi w ubiegłym tygodniu jedną z umów. W reakcji na to, największy polski wydawca wypowiedział większość umów na dystrybucję swoich tytułów. Strony mają trzy miesiące na negocjacje. Reakcja konkurencji Ruchu też świadczy o tym, że odbiera zagrywkę Bauera jako element negocjacji, a nie poważny ruch biznesowy.
- Zachowujemy spokój. Jeśli będzie propozycja ze strony Bauera, to ją rozważymy. Póki co, takich rozmów nie było – mówi Maciej Topolski, rzecznik Kolportera.
Reakcja Grupy Bauer świadczy o tym, że spółka nie była przygotowana na upublicznienie informacji o zerwaniu umów z Ruchem. Maciej Brzozowski, rzecznik Bauera, jest niedostępny dla prasy od wczorajszego popołudnia.
- Gdy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Bauer przyjął
konfrontacyjną formułę rozmów. Pozostaje odpowiedź na pytanie – w jaki sposób
strony będą dochodziły do konsensusu – mówi Maciej Hoffman z Izby Wydawców
Prasy. MEW