Zarządy spółek powinny bić się w piersi

Tadeusz Stasiuk
opublikowano: 10-08-2001, 00:00

Zarządy spółek powinny bić się w piersi

Jest coraz gorzej. Z kwartału na kwartał coraz mniej spółek giełdowych może pochwalić się dodatnimi wynikami finansowymi. Jeszcze bardziej irytujące jest to, że rośnie liczba zarządów, które kiepskie wyniki tłumaczą wyłącznie pogarszającą się sytuacją makroekonomiczną. Jak więc traktować przedsiębiorstwa, które mimo zastoju potrafią systematycznie poprawiać wyniki? To fakt, że takich pozytywnych przykładów można szukać ze świecą, ale rezultaty Computerlandu, Pekao SA, Świecia, firm farmaceutycznych czy cukierniczych pokazują, że rzeczywistość nie jest taka czarna.

Gdzie tkwi przyczyna ich sukcesu? Odpowiedź narzuca się sama. Źródłem satysfakcjonujących wyników są kompetentne zarządy, które potrafiły skutecznie zrestrukturyzować spółki i na czas przysposobić je do zachodzących na rynku zmian. I wcale nie trzeba było od razu rewolucyjnie zmieniać profilu działalności, mamiąc inwestorów „wirtualnymi zyskami”. Wystarczyła pogłębiona analiza rynku, wiedza o możliwych zagrożeniach i — co najważniejsze — wyobraźnia i odwaga. Zarządy, które wciąż ukrywają, że nic złego się w ich spółkach nie dzieje, po prostu kłamią.

Mało który inwestor zdaje się zwracać uwagę na kwestie związane z władzami giełdowych spółek, a jak pokazuje historia, to przede wszystkim one odpowiadają za kondycję zarządzanych podmiotów. Obserwując rozwój wydarzeń na giełdzie, tłumaczenia zarządów spółek, można dojść do wniosku, że nadzór właścicielski znajduje się u nas nadal w powijakach. Rzadko kiedy dochodzi do nieskwitowania zarządów z ich dokonań. Mamy do czynienia z chowaniem głowy w piasek i nieustającą wiarą, że jakoś to będzie.

Nie, nie będzie, bo nie tędy droga. Można mieć nadzieję, że rynek szybko to zrozumie i podejmie odpowiednie kroki, jak ma to chociażby miejsce w olsztyńskim Stomilu. Na pewno stanie się to z zyskiem dla całej giełdy, której marginalizacja staje się faktem. Bez dobrych wyników i solidnych fundamentów rodzimych spółek nie ma co liczyć na zainteresowanie nimi ze strony dużych, a co ważniejsze, długoterminowych inwestorów. Spekulacyjny kapitał jest potrzebny, ale tylko na krótką metę. Przy braku stabilnych inwestorów, gwarantujących może niespektakularne, ale systematyczne wzrosty cen akcji, nie ma co marzyć o dynamicznym rozwoju rynku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tadeusz Stasiuk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Zarządy spółek powinny bić się w piersi