Sprzedający na dobre przejęli inicjatywę na warszawskiej giełdzie. Wczoraj indeksy spadły przy sporych obrotach po około 2 proc. Kilkadziesiąt spółek traciło po pięć i więcej procent, ale w wielu przypadkach to tylko kolejna odsłona dramatu akcjonariuszy, rozgrywającego się od początku roku. O prawie 60 proc. zanurkowały w tym czasie akcje Open Finance, największej firmy doradztwa finansowego na polskim rynku. Spółka zadebiutowała na GPW w 2011 r. i od tego czasu zaliczała wiele wzlotów i upadków. Ale wydaje się, że po ostatnim potknięciu nie podniesie się tak łatwo. Fundusze, które niedawno, bo jeszcze w grudniu 2013 r., chętnie gościły w akcjonariacie, dziś wycofują się rakiem i o powrocie nawet nie myślą. Zostali jedynie najwięksi, a wśród nich Aviva OFE, które ma ponad 5 proc. głosów na WZA. Powód? Słabe wyniki finansowe. W pierwszym kwartale Open Finance zarobił na czysto 6,2 mln zł, o połowę mniej niż rok wcześniej. Konsensus rynkowy dotyczący wyników za drugi kwartał mówi o 12 mln zł zysku netto, a w całym 2014 r. o 45 mln zł i zdaniem zarządzających jest nieco wygórowany. Spółka ma problemy ze sprzedażą produktów inwestycyjnych oraz rentownością, bo nie tnie kosztów. W pierwszym półroczu ubiegłego roku marża operacyjna wyniosła 23 proc., a w pierwszym kwartale tego roku tylko 17 proc.

— Przecena jest uzasadniona fundamentalnie i dopóki problem biznesowy nie zostanie rozwiązany, będzie trudno o trwałe przełamanie spadkowego trendu notowań — uważa Tomasz Piotrowski, zarządzający ze Skarbca TFI.
Czekajcie, a doczekacie się
O ile jednak Open Finance zasłużył na przecenę, to już Kino Polska niekoniecznie — przekonują specjaliści. Największą wiarę w odbicie notowań musi mieć Konrad Łapiński, zarządzający Total FIZ, który kontroluje 8,2 proc. głosów na walnym. W tym roku akcje medialnej grupy potaniały o 50 proc. Michał Rabiej, zarządzający z Ipopema TFI, uważa, że przecena wynika częściowo z ogólnie negatywnego nastawienia do firm o niewielkiej kapitalizacji, związanego z reformą emerytalną, brakiem napływów do TFI oraz realizacją zysków. Nie pomogło też obniżenie przez spółkę prognoz na 2014 r., tym bardziej że inwestorzy mieli wobec niej relatywnie wysokie oczekiwania.
— Kino Polska jest jedną z bardziej cenionych na rynku spółek z segmentu małych i średnich. Regularnie poprawia wyniki finansowe, co inwestorzy docenili znacznym wzrostem kursu od momentu debiutu. Wiele będzie zależeć od wyników za drugi kwartał (kluczowe będą wyniki oglądalności i udział w rynku), a także zmiany nastawienia inwestorów do mniejszych spółek — tłumaczy Michał Rabiej, zarządzający Ipopema TFI.
Sporo cierpliwości ma też Quercus, który posiada 6,8 proc. głosów na WZA Orphee. Walory kupione przez TFI we wrześniu 2013 r. średnio po 8,9 zł dziś kosztują 3,66 zł. Od początku roku akcje potaniały o 55 proc.
— Uważam, że najgorsze Orphee ma już za sobą. Realizacja planów się przedłużyła, ale teza inwestycyjna nie została przez to przekreślona. Jeśli uda się przejąć Diesse, z sukcesem przeprowadzić restrukturyzację, a debiut aparatów diagnostycznych Cormaya nie przesunie się w czasie, to można liczyć na poprawę wyników finansowych, co znajdzie też odzwierciedlenie w notowaniach akcji — uspokaja Wojciech Zych, zarządzający z Quercus TFI.
Orphee, spółka zależna od PZ Cormay, zajmująca się produkcją i sprzedażą sprzętu do badań hematologicznych, jest w trakcie odkupu pozostałych 50 proc. akcji Diesse, na co zbiera pieniądze z oferty prywatnej i publicznej.
Ukraińska zagadka
Walory 4Fun Media w tym roku potaniały o 50 proc., ale przez ostatnie dziesięć sesji kurs odbił prawie o 15 proc. Wielu zarządzających z TFI przyznaje nieoficjalnie, że firma jest tak mała i niepłynna, że już dawno wypadłaz obszaru ich zainteresowania. Jej kapitalizacja to zaledwie 40 mln zł, a średnia dzienna wartość obrotów sięga około 10 tys. zł. Z niską płynnością borykają się także inni tegoroczni outsiderzy — KDM Shipping i Milkiland. Obie działają na rynku ukraińskim i rosyjskim. Ta pierwsza straciła w tym roku na wartości prawie 80 proc., druga ponad 50 proc. I o ile w przypadku Milkilandu żaden fundusz nie ujawnił się w akcjonariacie, tak w KDM Shipping jest — i to całkiem spory. Ponad 10 proc. głosów na walnym kontroluje TFI PZU.
— Kluczowe jest to, że pozostaje pytanie, w którą stronę rozwinie się konflikt na wschodzie Ukrainy, a to ciężko przewidzieć. Sytuacja Milkilandu nie wygląda jednak różowo. Na pewien czas rynek rosyjski jest dla niej zamknięty, a Ukraina jest w silnej recesji i na samym rynku ukraińskim Milkiland nie będzie w stanie wypracować zysków — uważa Marek Buczak, dyrektor ds. rynków zagranicznych Quercus TFI.
KDM Shipping, który działa na rynku ukraińskim w niszowym segmencie przewozu rzeczno-morskiego ładunków masowych suchych, zdaniem Marka Buczaka jest w nieco lepszym położeniu, bo ma gotówkę netto i jest przygotowany na gorsze czasy. Jest tylko jedno ale…
— Spółka przestała się komunikować z inwestorami. Nie spotyka się, nie informuje o tym, co się dzieje, przez co traci zaufanie — dodaje Marek Buczak.