Najlepszy fundusz
przyniósł 63,8 proc. zysku, najgorszy
stracił 6,8 proc.
W grudniu 2010 r. na jednostkach można było sporo zarobić. Tak jak w całym roku. Oto tegoroczni zwycięzcy.
Trzeba było — tak mogą sobie mówić ci, którzy nie zainwestowali w fundusze na początku roku. W 2010 r. znów można było na nich nieźle zarobić, choć mniej niż w 2009 r. Najlepszym funduszem był Investor Gold, który przyniósł klientom blisko 64 proc. zysku. Wzrostowi ceny złota sprzyjała nerwowa sytuacja na rynkach. Zarządzający przekonuje, że wciąż war- to stawiać na szlachetne kruszce.
— Nasza prognoza mówi, że cena złota wzrośnie do 2 tys. USD za uncję na koniec 2012 r. Cykle wzrostowe złota trwają około 14 lat, więc szczyt osiągniemy w 2012-13. Warto zaznaczyć, że ostatnia faza wzrostów jest najbardziej spektakularna, więc szacujemy, że na spółkach, złocie i srebrze będzie można jeszcze zarobić nawet 100 proc. — mówi Grzegorz Mielcarek, zarządzający Investor Gold.
Akcje górą
Warto było odważnie inwestować. Najwyższą średnią mogą się pochwalić fundusze akcyjne. Najlepiej spisali się zarządzający inwestujący na naszej giełdzie. Średnio wypracowali 19 proc., czyli pobili WIG (18,8 proc.). Ta sztuka udała się 10 z 29 funduszy.
Pasjonującą walkę o zwycięstwo w rankingu "PB" stoczyli zarządzający TFI Allianz i Aviva Investors. Pierwsi sześć razy stawali na podium w miesięcznym rankingu, drudzy pięć. Ostatecznie Jerzy Kasprzak, zarządzający Allianz Akcji Plus, wypracował 37,8 proc. i o włos wyprzedził zespół pod kierownictwem Rafała Janczyka zarządzający Aviva Investors Nowych Spółek (37,7 proc.). Za wypracowanie stopy zwrotu dwa razy lepszej od indeksu przyznajemy mu tytuł zarządzającego roku. Na trzecim miejscu uplasował się Quercus Agresywny, który w pierwszym kwartale bił rywali.
— Wynik zawdzięczamy trafnemu doborowi spółek, szczególnie małych i średnich. W drugim półroczu byliśmy defensywni, bo obawialiśmy się spadków. Gdybyśmy byli odważniejsi, wynik byłby lepszy — przyznaje Sebastian Buczek, szef Quercus TFI.
Na co najmniej żółtą kartkę zasłużyli zarządzający Skarbiec TFI. Ich klasyczny fundusz akcji wypracował tylko 8,7 proc. i zajął ostatnie miejsce. Taki sam wynik i miejsce miał ich fundusz inwestujący w małe i średnie firmy.
Co czeka inwestorów w przyszłym roku?
— Oczekujemy wysokiej zmienności na rynku walutowym i surowcowym, jak również zmiennej koniunktury na rynku akcji. Nie wykluczamy realizacji żadnego scenariusza: ani optymistycznego, ani pesymistycznego. Oczekujemy lepszego zachowania małych i średnich spółek niż blue chipów — mówi Marek Mikuć, wiceprezes TFI Allianz.
Po kilkanaście procent można było zarobić na funduszach akcji zagranicznych (najwięcej na rynkach wschodzących). Bardzo słabo wypadły fundusze zrównoważone (średnia 11,4 proc.), które były tylko nieznacznie lepsze od stabilnego wzrostu. W tej ostatniej kategorii rewelacyjnie spisał się Andrzej Lis, zarządzający Noble Funds TFI, który wypracował 20,5 proc. Takiego wyniku nie powstydziłby się niejeden zarządzający akcjami.
Obligacje w cieniu
Mniejsze zyski niż przed rokiem przyniosły fundusze polskich obligacji. Średnio dały zarobić 6,1 proc. (wobec 14,7 proc. przed rokiem), ale najlepsze przyniosły dwucyfrowe zyski — wyraźnie większe niż lokaty bankowe. W tym roku o zyski z obligacji będzie równie trudno.
— Problemy niektórych krajów europejskich oraz wzrost presji inflacyjnej wywołanej wzrostem cen surowców oraz poluzowaniem polityki monetarnej w USA wpływają na wzrost stóp dochodowości zarówno na rynkach globalnych, jak i lokalnych, co stanowi mniej korzystne środowisko dla obligacji. Uważamy, że stopy zwrotu w 2011 r. mogą być zbliżone do tych w 2010 r. Kluczem do sukcesu będzie odpowiednie zabezpieczanie portfela na spadkach cen obligacji i zwiększenie ryzyka stóp procentowych, w momencie polepszenia się globalnego klimatu inwestycyjnego — mówi Arkadiusz Bogusz, zarządzający portfelami dłużnymi Credit Suisse Asset Management.
Mikołaj zarobił
Ci, którzy liczyli na rajd Świętego Mikołaja w grudniu, nie zawiedli się. Osiem na dziesięć funduszy było na plusie. Fundusze akcji polskich przyniosły średnio 4,2 proc., a najlepszy fundusz Aviva aż 7,5 proc. Misie przyniosły średnio 3,4 proc., a najlepszy, aż 7,2 proc. Największe zyski przyniosły fundusze Superfund — strategia C — aż 20,2 proc. Na drugim biegunie znalazły się produkty lokujące w amerykańskie obligacje, których wyniki obniżał wzmacniający się złoty.
GPW pokonała świat
W poszukiwaniu zysków w 2010 r. nie warto było podróżować. Znalazły się one w Polsce.
Najwyższą średnią wśród krajowych funduszy mogą pochwalić się te, które inwestują w polskie akcje. Średnio przyniosły 19 proc. zysku, czyli więcej niż WIG, który wzrósł o 18,8 proc. Najlepsi zarządzający zdublowali indeks.
Ubiegły rok udowodnił, że by zarobić na akcjach, trzeba było mieć mocne nerwy. Siedem razy fundusze przynosiły zyski, pięć straty. Największą huśtawkę inwestorzy przeżyli na początku lata. W czerwcu średnio fundusze przyniosły blisko 5 proc. straty, by miesiąc później zarobić 6,5 proc.
Tym razem minimalnie lepiej wypadły klasyczne fundusze. Te, które stawiają na małe i średni spółki, przyniosły średnio 18,8 proc., podczas gdy mWIG80 zyskał 19,57 proc., a sWIG80 10,18 proc. Najlepsze z "misiów" dały zarobić grubo ponad 30 proc. Zarządzający przekonują, że jeszcze nie czas na realizację zysków
— Nadal warto stawiać na akcje. WIG zyska w tym roku 10-20 proc., ale trzeba być gotowym na jeszcze większą nerwowość i zmienność —mówi Sebastian Buczek, zarządzający Quercus TFI.
Spora strata Arki
Nieruchomości to pewna inwestycja — mawiano. Ubiegły rok pokazał, że to mit.
Klienci Arki Nieruchomości, najstarszego funduszu tego typu w Polsce, nie zaliczą minionego roku do udanych. Wartość certyfikatu spadła o 14,7 proc., co było najgorszym wynikiem 2010 r.
— Spadki wartości certyfikatu w tym roku to efekt reperkusji rynkowych. Największy wpływ miały przeszacowania wartości nieruchomości przez zewnętrznych rzeczoznawców. Nie spodziewaliśmy się, że po ubiegłorocznych spadkach wynikających ze wzrostu stóp kapitalizacji, w tym roku spadki pojawią się ponownie, tym razem na skutek niższych czynszów. Na wyniku niekorzystnie odbiła się także zmiana kursu, ponieważ na niektórych nieruchomościach ryzyko kursowe nie jest zabezpieczone w 100 proc. — tłumaczy Agnieszka Jachowicz, zarządzająca Arką Nieruchomości.
I pociesza inwestorów.
— Na rynku nieruchomości widać odbicie. Wierzymy, że dalszych spadków wartości nieruchomości nie będzie. Przygotowujemy portfel funduszu do sprzedaży, cały czas aktywnie zarządzamy portfelem, m.in. renegocjując ceny umów najmu. Dążymy do tego, by w momencie likwidacji (zacznie się w 2012 r.) uczestnicy uzyskali satysfakcjonujący wynik — dodaje Agnieszka Jachowicz.