Grupa Zasada coraz odważniej zerka na rynki wschodnie. Spółka Autobusy Polskie, koordynująca działania Jelcza i Autosanu, rozważa uruchomienie kolejnej montowni — tym razem na Białorusi. Liczy także na lukratywne zamówienia z Rosji.
Spowolnienie tempa wzrostu gospodarczego kraju oraz napływ z zagranicy używanych autobusów drastycznie pogarszają kondycję finansową Jelcza i Autosanu, producentów autobusów należących do Grupy Zasada. Ostatnią deską ratunku dla obu firm mają być działania konsolidacyjne i handlowe. Ich koordynacją zajmuje się powołana przez członków grupy pod koniec stycznia spółka Polskie Autobusy. Jednym z jej głównych zadań ma być ożywienie eksportu.
Od stycznia Grupa Zasada intensywnie pracuje nad rozruszaniem wraz z rosyjskim partnerem — firmą Awtotor — montowni autobusów i trolejbusów w Kaliningradzie. Główne podzespoły do ich montażu pochodzić będą z Autosanu.
— Pod koniec maja chcemy ruszyć z produkcją. Mamy już zamówienie z kancelarii prezydenta Putina na 62 autobusy. Liczymy, że w tym roku łącznie uda nam się sprzedać 850-900 autobusów i trolejbusów za 80 mln USD (ponad 330 mln zł) — zapowiada Jerzy Borysewicz, prezes Polskich Autobusów.
Szef Polskich Autobusów podkreśla, że jest to realne przedsięwzięcie. Firma ma zapewnione finansowanie przez Bank Handlowy, a dodatkowo inwestycja i sprzedaż są objęte gwarancjami rządowymi w ramach Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych.
— Sama budowa hal kosztuje około 5,5 mln USD. Co najmniej drugie tyle będzie potrzebne na zorganizowanie sieci kooperantów. Na to przedsięwzięcie musimy jednak zarobić sami — podkreśla Jerzy Borysewicz.
Polskie Autobusy prowadzą również negocjacje w sprawie budowy montowni małych autobusów na Białorusi.
— Na razie są to wstępne rozmowy — zastrzega Jerzy Borysewicz.
— Moim zdaniem, Grupa Zasada za późno weszła na rynek wschodni. Zachodni konkurenci już uchwycili przyczółki — mówi Aleksander Kierecki, właściciel firmy JMK Kiereccy, monitorującej rynek autobusów.
Działalność spółki ma również doprowadzić do wyeliminowania wzajemnej konkurencji między jej głównymi udziałowcami, czyli spółkami Jelcz i Autosan.
— Nie może być sytuacji, w której walczą ze sobą o rynek, gdyż obie na tym tracą. Stąd stopniowo chcemy doprowadzić do tego, by Autosan produkował wyłącznie autobusy międzymiastowe i lokalne, a Jelcz — miejskie — mówi Jerzy Borysewicz.
Firma prowadzi również działania mające na celu stworzenie jednolitej sieci dealerskiej. Po zakończeniu tej reorganizacji łączna liczba dealerów obu fabryk spadnie z dziesięciu do czterech punktów.
Polskie Autobusy mają prowadzić też wspólne działania marketingowe, reklamowe i promocyjne.
Jak przyznaje Jerzy Borysewicz, powstanie spółki jest kolejnym krokiem do konsolidacji obu fabryk.
— Na ich fuzję jest jednak na razie za wcześnie — zaznacza.
— Te działania są bardzo późno przeprowadzane. Dziwię się, że firma nie zlikwidowała wzajemnej konkurencji już kilka lat temu. Mam jednak nadzieję, że te kroki przyniosą pozytywny efekt — mówi Aleksander Kierecki.