Zaskoczenie: Kandydat z leśniczówki

AdS
opublikowano: 2009-03-27 00:00

FAKTY

Włodzimierz Cimoszewicz, który coraz częściej wychyla się ze swej białowieskiej leśniczówki, został kandydatem rządu Platformy Obywatelskiej na przewodniczącego Rady Europy. Jego ostatnia aktywność polityczna wskazywała raczej, że weźmie udział w jednoczeniu lewicy. Wybrał prestiżowe stanowisko za granicą. Najwyraźniej uznał, że w dającej się przewidzieć przyszłości budowa silnej formacji lewicowej jest zadaniem bez szans na powodzenie.

PRZYCZYNY

Donald Tusk proponując Cimoszewiczowi tę funkcję, upiekł dwie pieczenie przy jednym ogniu: gdyby Cimoszewicz zdobył posadę w RE, Tusk pozbyłby się potencjalnego rywala w wyborach prezydenckich i osłabił lewicę, pozbawiając ją silnego lidera. Sam zyskał wizerunek polityka potrafiącego wznieść się ponad partyjne podziały (nieprzypadkowo decyzja o nominacji Cimoszewicza została ogłoszona równocześnie z kandydaturą Anny Fotygi na ambasadora przy ONZ).

SKUTKI

Cimoszewicz zyskał sobie w Europie niejaki szacunek, więc nie jest bez szans w wyścigu o przewodnictwo RE. Zgoda na kandydowanie osłabiła jednak jego popularność w wielu kręgach lewicy i kolejną szansę na zostanie liderem tej strony sceny politycznej dostanie najwcześniej za kilka lat, gdy emocje nieco opadną. Gdy się uda przeforsować kandydaturę Cimoszewicza, Polska zyska nieco prestiżu (chociaż bez przesady), jeśli nie — jedynym stratnym będzie lewica.