Zatopienie nie grozi

Jacek Zalewski
opublikowano: 2004-07-27 00:00

Gabinet Marka Belki, utrzymujący się na powierzchni od jednego wotum zaufania do drugiego (najbliższe — 7 października), przypomina łódź zawijającą od portu do portu. Po drodze trafiają się jej rafy — gdy jedna z wiosłujących partii uznaje za skandal powołanie Andrzeja Ananicza na szefa Agencji Wywiadu, a inna akurat powierzenie strategii gospodarczej Lechowi Nikolskiemu — ale generalny kurs trzyma. Najważniejsze, że w jej sterowność wierzy polski złoty, tak wyczulony na żeglugowe zagrożenia.

Mimo groźnych pomruków majtków pozycja sternika pozostaje silna. Jego wymiana drogą tzw. konstruktywnego wotum nieufności, czyli w jednym głosowaniu załogi, jest niemożliwa. Jedynym wyjściem dla wszystkich, u których nagłe manewry wywołują reakcje żołądków — mowa o wiosłujących teoretycznie zgodnie, nie zaś o dziurawiących łódź — jawi się wyrzucenie sternika za burtę, do czego okazja nadarzy się właśnie 7 października.

Można jednak postawić każde pieniądze, że podnoszący głowy buntownicy położą uszy po sobie i w godzinie próby będą pracować w zgodnym rytmie. Byłoby przecież wbrew naturze, aby bydlęta chroniące się w arce dokonały jej samozatopienia — choćby nawet Noe im się nie podobał. Osiądą na swoim Araracie dopiero w przyszłym roku, i to zapewne jesienią...