Zawinili urzędnicy, zapłacą przedsiębiorcy

Grzegorz Zięba
opublikowano: 2005-03-17 00:00

Ponad 10 mln zł zaległego podatku VAT wraz z odsetkami mają zapłacić przedsiębiorcy z warszawskiej Ochoty.

To jest jak koszmarny sen, twierdzą zgodnie przedsiębiorcy z warszawskiej Ochoty. Koszmar ten dotyczy tych, którzy wynajmują od warszawskiej dzielnicy Ochota lokale na prowadzenie działalności gospodarczej. W lutym okazało się, że faktury, które dostawali od lat w rozliczeniach za wynajem, są nieważne. Urząd skarbowy domaga się od nich zwrócenia odpisywanego podatku VAT, wraz z odsetkami za okres 5 lat. Sprawa jest niebagatelna — dotyczy 1,5 tys. przedsiębiorców.

Jedno zdanie

Przez lata opłatę za wynajem lokali pobierała od przedsiębiorców działających na Ochocie spółka komunalna Gminna Gospodarka Komunalna Ochota (GGKO). Nie budziło to ich wątpliwości — GGKO należała do gminy i jeszcze przed wprowadzeniem VAT wystawiała rachunki za wynajem.

— O tym, że GGKO nie miała prawa wystawiać faktur, poinformowano nas w lutym — opowiada Anna Gołąb, właściciel spółki Professoft, prowadzącej handel komputerami i elektroniką.

Dodaje, że w umowie zawartej między Ochotą a GGKO zabrakło zapisu, iż ma ona podpisywać faktury. Tej nieprawidłowości dopatrzył się fiskus i anulował wszystkie faktury, a od przedsiębiorców zażądał zwrotu odliczonego VAT za 5 lat. Starsze zobowiązania zostały z mocy prawa przedawnione.

Wartość pobranego podatku sięga podobno 10 mln zł. Do tego dochodzą jeszcze odsetki.

Przedstawiciele fiskusa rozkładają ręce.

— Nie możemy nic zrobić. Ordynacja podatkowa nie przewiduje odstąpienia od nałożenia odsetek od niezapłaconych podatków — wyjaśnia Sławomir Mlonek z II Urzędu Skarbowego Warszawa-Śródmieście.

Przedsiębiorcy muszą sami naliczyć zaległy VAT z odsetkami i przesłać go do urzędu. Zwłoka zwiększa ich zobowiązania.

— Oczywiście VAT zwrócimy, ale dopiero po przedstawieniu przez przedsiębiorców właściwych faktur — podkreśla Sławomir Mlonek.

Katarzyna Podgajnik, właścicielka sklepu ze sprzętem elektrycznym, przyznaje, że miasto przysłało już skorygowane faktury. Jednak karne odsetki niewiele będą się różnić od samej kwoty VAT.

— W moim przypadku szacuję to na 12 tys. zł, ale są tacy, którzy mówią o kwotach sięgających 60 tys. zł — opowiada Anna Gołąb.

Miasto już zapłaciło

Afera z fakturami nie tylko uderzyła w przedsiębiorców, ale i w Urząd Miasta Warszawy. Według Anny Gołąb, miasto musiało wpłacić fiskusowi podatek, wraz z odsetkami, którego nie odprowadzało, ponieważ robiła to GGKO. Kwota obciążenia sięgnęła 17 mln zł — 10 mln zł zaległego podatku i 7 mln zł odsetek. Informację potwierdziła Ewa Raczko z biura prasowego urzędu miasta. Stwierdziła, że miasto zapłaciło około 10 mln zł podatku i wystąpiło o umorzenie odsetek.

O dziwo w całym zajściu są też wygrani. Skorzystała spółka GGKO, której fiskus zwrócił odprowadzony VAT. Według nieoficjalnych informacji, jest to kwota rzędu 7 mln zł.

— Potwierdzam, że zwrócono podatek, ale nie mogę nic powiedzieć o jego wielkości — mówi Katarzyna Łukawska ze spółki TFC, która reprezentuje GGKO.

Dodaje, że sprawa jest bardzo delikatna i wymaga wszechstronnego wyjaśnienia.

— W przyszłym tygodniu przedstawimy stanowisko GGKO w sprawie błędnych faktur oraz przekażemy informację na temat zwróconego VAT — wyjaśnia Katarzyna Łukawska.

Okiem eksperta

Sprawa nie jest beznadziejna

To bardzo dziwna sprawa, i na pierwszy rzut oka wydaje się, że przedsiębiorcy z Ochoty są sami sobie winni, ponieważ nie zwrócili uwagi na to, z kim podpisują umowy najmu, a kto wystawia im faktury. Myślę, że nie są oni w beznadziejnej sytuacji. Można przecież domniemywać, że nastąpiła umowa przekazania administracji tymi obiektami przez gminę na rzecz GGKO. Nawet ustna taka umowa wiąże strony i sprawia, że GGKO mogła wystawiać faktury najemcom. Myślę, że urząd skarbowy powinien to wziąć pod uwagę.

Arkadiusz Michaliszyn Cameron McKenna