Zawód i obietnica

Mariusz Zielke
opublikowano: 2004-08-13 00:00

To nie był dobry kwartał dla Prokomu, ale spółka obiecuje poprawę i nowe kontrakty. Analitycy też widzą pole do wzrostów.

Po pierwszym półroczu 2004 r. strata netto na poziomie grupy Prokomu, największego polskiego integratora informatycznego, wyniosła 3,3 mln zł, a w drugim kwartale aż 16,2 mln zł. Niepokojąco spadły zyski operacyjne (do 46,7 z 70,5 mln zł w I półroczu 2003 r.), przychody (do 650 mln zł z 693 mln zł) i zwiększyły się koszty administracyjne. Tak słabych wyników nie spodziewała się większość analityków.

— Wyniki są znacznie poniżej oczekiwań szczególnie na poziomie operacyjnym. Głównie wpłynęły na to wyższe koszty zarządu i wyniki spółek zależnych. Niekorzystnie na wynikach odbiła się przecena Ster-Projektu — komentuje Przemysław Sawala-Uryasz, analityk CA IB.

Jasnym punktem w wynikach jest zysk brutto na sprzedaży w II kwartale, który wzrósł do 129 mln zł w porównaniu z 116 mln zł w II kwartale 2003 r. To — zdaniem analityka CA IB — świadczy o wzroście marży na podstawowej działalności.

Sam Prokom w komentarzu do wyników obiecuje poprawę w kolejnych okresach rozliczeniowych i podpisanie kilku nowych kontraktów. Na celowniku gdyńskiej spółki jest Poczta Polska. Integrator liczy też na podpisanie do końca września kontraktu wykonawczego w PZU, z którym ma umowę generalną na informatyzację. Prokom podał, że prowadzi zaawansowane rozmowy w sprawie kilkunastu kontraktów z kluczowymi klientami, o łącznej wartości ponad 300 mln zł.

— W kolejnych kwartałach spodziewałbym się poprawy. Trzeba zauważyć, że wiele kosztów poniesionych przez Prokom w II kwartale jest jednorazowych lub może ulec zniwelowaniu — uważa Przemysław Sawala-Uryasz.