Zbiorniki Irene dozwolone

Sąd drugi raz obalił decyzję niekorzystną dla producenta samochodowych zbiorników na gaz — znów ze względów proceduralnych.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie (WSA) uchylił decyzję ministra infrastruktury (obecnie transportu, budownictwa i gospodarki morskiej) nakazującą firmie Irene z Dąbrówki Czarnej opodal Słupska wycofanie z eksploatacji samochodowych zbiorników na gaz, które nie uzyskały zgody Transportowego Dozoru Technicznego (TDT) na eksploatację.

W praktyce oznaczało to nakaz wymontowania 2 tys. zbiorników z jeżdżących po Polsce aut. — Sąd uchylił decyzję ze względów procesowych. Nie ustosunkował się do zarzutów merytorycznych — podkreślił sędzia Piotr Borowiecki. Utrzymanie decyzji TDT otwierałoby drogę do wydawania kolejnych podobnych.

— Nawet nie myślę, ile kosztowałby demontaż zbiorników, bo po prostu mnie na to nie stać — mówi Janusz Ratomski, właściciel Irene. Jego problemy z TDT zaczęły się w październiku 2009 r. Białostocka firma AC, montująca zbiorniki gazowe w samochodach, poinformowała dozór o nieszczelnościach w trzech zbiornikach wyprodukowanych przez Irene. W wyniku kontroli TDT nakazał Irene wycofanie z rynku około 2 tys. zbiorników, których parametry zatwierdził nie on, lecz Urząd Dozoru Technicznego, instytucja o kompetencjach zbliżonych do TDT.

Firma Irene od początku podnosiła, że TDT nie miał prawa wydać takiej decyzji. W czerwcu 2010 r. minister infrastruktury odmówił jednak uznania nieważności decyzji TDT. Firma Irene wniosła o ponowne rozpatrzenie sprawy. W sierpniu 2010 r. minister ponownie poparł dozór. Pod obiema decyzjami w imieniu ministra podpisał się Bogdan Oleksiak, zastępca dyrektora w departamencie transportu drogowego. To właśnie stało się podstawą unieważnienia wczoraj decyzji ministra zbieżnej z wcześniejszą decyzją TDT.

— Kwestia ponownego rozpatrywania spraw przez tych samych ludzi w zastępstwie organów jednoosobowych była w doktrynie sporna. Ale 8 lutego 2013 r. Naczelny Sąd Administracyjny [NSA — red.], w składzie siedmiu sędziów, orzekł, że przepis, który tego zabrania, ma również zastosowanie do ministra reprezentowanego przez dyrektora departamentu — mówił sędzia Piotr Borowiecki.

Firma Irene wygrała sprawę po raz pierwszy w 2011 r. WSA uznał wtedy, że odrzucając jej odwołanie, minister nie rozpatrywał ponownie sprawy, tylko automatycznie powielił wcześniejszą argumentację urzędników. Skargę kasacyjną od tego wyroku wniósł zarówno minister, jak i firma Irene, która chciała sądowego potwierdzenia, że TDT w ogóle nie ma prawa wydawać takich decyzji jak w jej przypadku. NSA podzielił argumenty obu skarżących i odesłał sprawę do ponownego rozpatrzenia przez WSA.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Zbiorniki Irene dozwolone